Nigdy i na zawsze - Ann Brashares

6.1.14


Autor: Ann Brashares
Tytuł: Nigdy i na zawsze
Tytuł oryginału: My Name is Memory
Liczba stron: 349
Wydawnictwo: Otwarte







Ann Brashares znana jest z bestsellerowej serii Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów. Nie zakończyła jednak swojej kariery pisarskiej na jednym sukcesie. Inna jej książka - Nigdy i na zawsze również zdobywa wielu fanów, czarując historią o ponadczasowej miłości.

Mamy tutaj świat oparty na reinkarnacji. Dusze umierają, ale potem rodzą się ponownie, aby mieć okazję rozpocząć od nowa, nie pamiętając oczywiście przeszłości. Daniel jednak pamięta wszystko dokładnie. Pamięta każde życie, jedno lepsze, drugie gorsze, ale przede wszystkim w jego pamięci pozostaje pewna dziewczyna - Sophia. Na początku swej drogi zrobił jej coś strasznego, dlatego w następnym życiu spotykając ją, chce naprawić swoje błędy. Bohaterowie zakochują się w sobie, jednak los nie pozwoli im tak łatwo być razem. Będą musieli czekać całe wieki na jedno spotkanie czy pocałunek. Dlatego więc, kiedy pojawia się szansa na stworzenie szczęśliwego związku, Daniel postanawia ją wykorzystać.

Fabuła zapowiada się całkiem dobrze. Miłość, która przekracza granice śmierci i czasu. Niekończący się romans. Wydawać by się mogło, że wiele serc zostanie porwanych, a zachwalające opinie świadczą, że jak najbardziej tak się stało. Dlaczego więc ja nie pozwoliłam się uwieść tej magii? Powodów ku temu było kilka. Przede wszystkim najbardziej rażąca jest nierealność całej sytuacji. Rozumiem miłość od pierwszego wejrzenia, ale także dopuszczam do siebie fakt, że czas robi swoje. Dlatego właśnie czekanie kilka wieków na jedno spojrzenie, trwające czasem tylko kilka minut wydaje mi się tak nieprawdopodobne. Gdyby chociaż bohaterowie ulegli wielkiej początkowej miłości, zrozumiałabym późniejsze czekanie na kolejne spotkanie. Tego jednak nie było.

Na nierealność przedstawionych zdarzeń wpływa także sama końcówka. Nie dość, że punkt kulminacyjny został stworzony tylko po to, żeby jakiś był, to jeszcze autorka zaserwowała nam coś na kształt wątku sensacyjnego, który swoją prostotą wzburza jedynie śmieszność. Do tego trochę lukru na koniec i zdarzenie, którego spokojnie można sobie było oszczędzić. Sama akcja rozkręcała się dość powoli, a kiedy już się rozkręciła, to niekoniecznie na dobre. Ann Brashares bardzo wnikliwie opisała reinkarnację dusz. Temat to z pewnością ciekawy, ale autorka chciała chyba przedstawić go aż zbyt dobrze, bo w pewnym momencie wszelkie rozważania na ten temat i wspomnienia Daniela z poprzednich żyć zaczęły mnie zwyczajnie nudzić. Wydarzenia w Nigdy i na zawsze łączą teraźniejszość z przeszłością, na czym cierpi akcja właściwa, bo tak naprawdę TERAZ dzieje się bardzo mało.

Dawno nie spotkałam w książce irytujących bohaterów, więc kiedyś musiało to znowu nastąpić. Główna postać - Daniel - nie różnił się pod tym względem. Można się spodziewać, że żyjąc ponad tysiąc lat człowiek osiągnie pewną mądrość i będzie mógł wyeliminować błędy. Daniel w jakimś stopniu to zrobił, ale fakt, że zwykła nieśmiałość odebrała mu możliwość na szczęśliwy związek była trochę irytująca. Lucy/Sophia wcale nie była lepsza. Początkowo wydawała się dość sympatyczną dziewczyną, ale późniejsze rozterki i alienacja były co najmniej dziwne. Zdecydowanie bardziej polubiłam jej wersję pośrednią - Constance. Czarnego charakteru również nie mogło zabraknąć, ale prawdę powiedziawszy, tak samo, jak i punkt kulminacyjny, był on, żeby być.

Na plus może wpływać fakt, że książkę czytało się zdumiewająco szybko i dobrze i mimo tylu irytujących rzeczy, nie znalazłam większych trudności, żeby ją skończyć. Co więcej skonstruowanie całości nie pozwalało odłożyć jej na bok. Wymienione wyżej sprawy nie świadczą wcale o tym, że nie było rzeczy dobrych. W jakimś stopniu ta historia mnie zaczarowała i chyba najbardziej irytuje fakt, że nie mogła zdarzyć się naprawdę. Prawdę mówiąc dziwię się, że znalazłam tych wad aż tyle, bo przecież lubię takie historie i nieraz rozpływam się nad ich magią i urokiem. Nigdy i na zawsze chyba zwyczajnie mi nie podeszło, ale nie świadczy to o tym, że Wam się nie spodoba. Jeżeli po przeczytaniu opisu czy innych opinii macie na nią ochotę, nie zważajcie na to, że ja nie pozwoliłam się porwać i czytajcie śmiało!

Moja ocena: 5/10, 3/6

14 komentarzy:

  1. Nie przemawia do mnie ta książka. Wątek z reinkarnacją mógłby być o wiele ciekawiej wykorzystany. Poza tym wspominasz o odrobinie sesacji, która wkradła się tak jakby przez przypadek i nie do końca wiedziała co ma robić, nie lubię takich książek. Raczej podziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytałam ją już dawno, ale bardzo mi się podobała, taka magiczna :> I teraz tez bardzo dobrze wspominam ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy ta książka została wydana, bo jakoś jej nie kojarzę. Chętnie przeczytałabym tę opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 2012, przynajmniej tak pisze w środku;)

      Usuń
  4. Miałam na nia ochotę, jednak teraz chyba się wstrzymam :)
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jakiś czas temu i mnie się podobała, ale rozumiem twój punkt widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja, w przeciwieństwie do wielu blogerów, nie trawię fantastyki. taka 'nienaturalna' fabuła jest więc dla mnie czymś niezwykłym. może i masz racje, że to nie ma szansy się zdarzyć, ale przecież to jest powieść po prostu o miłości i o magii jej towarzyszącej. przecież cudownie jest wierzyć, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko.
    szkoda, że ci się nie spodobała. mnie naprawdę oczarowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę się dziwię, jak odebrałam tę książkę, bo zwykle uwielbiam takie historię. Nie jest też tak, że w ogóle mi nie podeszła, bo w jakimś stopniu naprawdę mnie urzekła. Po prostu sporo rzeczy mnie irytowało:)

      Usuń
  7. Czytałam w sumie dawno temu, ale bardzo mi się ta historia podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak książka, dziwnym trafem kojarzy mi się z z serią o aniołach Lauren Kate. Daniel i Luce miłość ponadczasowa, reinkarnacja. Przypadek? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się z nią kojarzy:) W trakcie czytania widać już pewne różnice, ale tematyka bardzo podobna;)

      Usuń
  9. Hm... w sumie spodziewałam się raczej lepszej oceny. No ale od dawna miałam ją w planach, więc jeśli wpadnie mi w ręce, pewnie dam jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, że średnia, bo tematy reinkarnacji zawsze mnie interesowały i lubiłam o nich czytać, ale nie lubię irytujących bohaterów :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam ją już jakiś czas temu i dobrze mi się ją czytało, zresztą lubię ksiązki które szybko się czyta

    OdpowiedzUsuń