English Matters 58/2016

19.8.16

English Matters to popularny magazyn ułatwiający naukę języka angielskiego. Z pewnością nie trzeba go przedstawiać fanom języków obcych. Dzisiaj opowiem Wam, co znajdziecie w numerze 58/2016.

Już z okładki spogląda na nas Emma Watson, zapraszając do przyjrzenia się bliżej magazynowi. Bez wątpienia artykuł jej poświęcony będzie prawdziwą gratką dla fanów Harry'ego Pottera. Dział People and Lifestyle przygotował jeszcze jeden tekst o pewnej znanej kobiecie - Zoelli - która zdobyła popularność dodając filmy na YouTube. Dział Culture przygotował coś o memach oraz popularnym dramatopisarzu Williamie Shakespearze, a w Conversation Matters zgłębimy temat umawiania spotkań. Warto także zwrócić uwagę na artykuł Printing the Unprintable, w którym poznamy tajemnice drukowania 3D.

English Matters kolejny raz przygotował tematy, dzięki którym możemy obcować z angielskim w praktyce, a nauka to prawdziwa przyjemność. Wybór idealny, jeżeli chcecie ćwiczyć swoje językowe umiejętności.
Read more ...

Całkiem niezła potrawa [Przepisy na miłość i zbrodnię - Sally Andrew]

19.7.16




Ostatnio w moje ręce trafiła pewna książka. Myślałam, że będzie kolejną przyjemną, choć przeciętną powieścią kryminalna-obyczajową. Nie macie pojęcia, jak bardzo pozytywnie się zaskoczyłam!

W Przepisie na miłość i zbrodnię poznajemy Tannie Marię, która pisze przepisy dla miejscowej gazety. Kiedy jednak pojawia się konieczność stworzenia działu porad w zamian za jej rubrykę kulinarną, kobieta postanawia radzić ludziom i tworzyć przepis dla każdego z nich. Pewnego dnia Maria musi pomóc kobiecie bitej przez męża. Kiedy dochodzi do jej zabójstwa, a sprawca nie jest znany, Maria angażuje się w śledztwo, aby sprawiedliwości mogło stać się za dość.

W tej książce jest wszystko, czego szukamy w idealnej powieści na wakacje. Zacznijmy może od wątku kryminalnego, bo to on spaja całą powieść. Kiedy rozpoczynają się poszukiwania mordercy, nie sposób nie zastanawiać się z bohaterami, kto popełnił ten haniebny czyn. Autorka przedstawia nam wiele dróg pełnych podejrzeć i insynuacji, wiele motywów i alibi, które aż chce się śledzić. Może to nie jest najbardziej zagmatwana powieść kryminalna, jaka miała okazję powstać, ale na pewno jedna z takich, które czyta się z najwyższą przyjemnością.

A wszystko za sprawą bohaterów, których lubi się od pierwszej strony. Czy to ciepła Tannie Maria, czy też szalona redaktorka Jessie, o potężnym komisarzu nie wspominając. Nie można się z nimi nie zżyć i nie przeżywać ich losów. Wszystko okraszone jest przepisami kulinarnymi. Czytając o nich aż cieknie ślinka i nachodzi człowieka ochota na gotowanie. Tannie Maria ma przepis na każdą bolączkę. Z pewnością poradzi też coś na Wasze! No i do tego afrykański klimat. Po prostu cudeńko!

Mówcie, co chcecie, ale mnie ta książka bardzo przypadła do gustu. Miło, sympatycznie, z dreszczykiem grozy, no i przepysznie! Lepszej książki na wakacje nie można znaleźć!


Read more ...

Miłość pełna bólu [Klaśnięcie jednej dłoni - Richard Flanagan]

31.5.16


Klaśniecie jednej dłoni. Intrygujący tytuł, którym autor zachęca czytelników do przeczytania więcej. Tajemnicza okładka, od której nie można oderwać oczu. I wnętrze wywołujące ogromny ból i rozdzierające serce na kawałki.

Richard Flanagan – australijski pisarz, autor bestsellerowych „Ścieżek północy” – w swej najnowszej powieści zastosował dwa plany czasowe. Pierwszy to aktualny czas akcji - rok 1989, w którym pewna kobieta - Sonja - wraca z Sydney na Tasmanię. Chce odwiedzić ojca i rozliczyć się z trudnym dzieciństwem, którego zaznała. Druga płaszczyzna czasowa, to rok 1954. To właśnie wtedy Maria Buloh, żona słoweńskiego imigranta i matka trzyletniej Sonji opuszcza osadę Butlers Gorge zmieniając na zawsze świat tych dwojga. To właśnie z koszmarem spowodowanym odejściem matki po latach próbuje rozliczyć się Sonja.

Klaśniecie jednej dłoni jest lekturą, której daleko do lekkości i przyjemności. Samą swą budową serwuje nam mocne wrażenia. W krótkich rozdziałach zwiększających dynamikę rozgrywa się powoli cała historia. Historia, której nie można poznać bez doświadczenia bólu. Trudne losy europejskich imigrantów, którzy wywędrowali do Australii w poszukiwaniu lepszego życia to tylko pretekst do dalszej opowieści. Trudny sytuacyjny kontekst, którego chciałoby się nie poznać. Bo ciężko przyznać, że miejsce, które miało być rajem, przyniosło koszmar. I właśnie w tym miejscu, gdzie imigranci traktowani są jak ludzie na gorszej pozycji, rozgrywa się cały dramat naszych bohaterów.

W książce Richarda Flanagana nie ma jasnego podziału na czarne i białe. Nie ma dobrych i złych bohaterów, czy pozytywnych i negatywnych wydarzeń. Ta książka jest pełna odcieni szarości. Miłości, która łączy się z bólem. Klaśnięcie jednej dłoni wypełnione jest trudnymi tematami rodzinnymi. Tematami, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydawać często już poruszane i przedstawione ze wszystkich możliwych stron. Jednak sposób pokazania ich przez autora porusza najgłębsze emocje. Bohater, którego chcielibyśmy uznać za złego i spisać na straty ma w sobie jakieś okruchy dobra, a ten, który powinien być traktowany jako ofiara i istota pokrzywdzona przez los, popełnia błędy, przez które serce chce pęknąć. I właśnie to tak bardzo dotyka czytelnika. Te sprzeczne emocje, które zaserwował mu autor.

Naprawdę ciężko mi pisać o Klaśnięciu jednej dłoni. Ta książka pełna jest emocji, których nie można od razu przyswoić. Zostają one w człowieku, czekając na moment, kiedy zostaną przemyślane. Ja wciąż układam je w głowie. Jedno jest jednak pewne: chcę kolejny raz spotkać się z piórem Richarda Flanagana.


Richard Flanagan, Klaśnięcie jednej dłoni/The Sound of One Hand Clapping, str. 368, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016
Read more ...

English Matters 56/2016, 57/2016

10.5.16

English Matters to magazyn, który powszechnie kojarzy się z nauką języka angielskiego. Dzięki ciekawym artykułom, wytłumaczonym słówkom i przyjemnej dla oka oprawie graficznej nauka staje się prawdziwą przyjemnością. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić, co znajdziecie w numerach 56 i 57.

Numer 56/2016

Niewątpliwie najbardziej uwagę czytelnika przyciąga artykuł poświęcony Angelinie Jolie. Dzięki niemu każdy, kto jak ja nie interesuje się zbytnio światem show-biznesu, może poznać bliżej tę sławą aktorkę. Dowiemy się miedzy innymi o jej problemach, przez które przechodziła w młodym wieku. Ciekawym tekstem jest także wywiad z dating coachem, który przybliża różne aspekty randek. Znajdzie się też coś dla studentów, a mianowicie kilka słów o popularnym programie Erasmus. Jest też coś o Szkocji i Manchesterze. Do mnie jednak, jako do mola książkowego, najbardziej przemówił artykuł  A Girl with a Dream, w którym przedstawiona została bliżej osoba Mary Anne Evans, piszącej pod pseudonimem "George Eliot".

Numer 57/2016

Gwiazdą jest tutaj popularny wokalista Ed Sheeran. Jeżeli wiec lubicie Eda, koniecznie musicie przeczytać ten artykuł! W dziale People and Lifestyle przybliżony został temat cukru i jego zgubnego wpływu na nasze zdrowie. Dla miłośników mody przygotowany został artykuł Forever in Vogue. Bardzo praktyczne może okazać się także 50 porad, jak mówić po angielsku. A na koniec bardzo dobrze znana już lekcja angielskiego bazująca na piosenkach z Katarzyną Szpotakowską.
.
Różnorodność artykułów sprawi, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeżeli więc jeszcze zastanawiacie się nad English Matters, nie róbcie tego! To świetny sposób na kontakt z językiem!
Read more ...

Love can be ugly sometimes [Ugly Love - Colleen Hoover]

8.5.16



To nie będzie kolejna recenzja z serii "Uwielbiam książki Colleen Hoover"! To nie będzie kolejne rozpływanie się nad talentem pisarskim i doskonałością kunsztu autorki!To będzie natomiast pełne żalu przekazanie mojego szczerego zawodu. Bo wiecie z pewnością, że uwielbiam pióro Colleen Hoover i cenię ją za to, co pokazuje czytelnikom w swoich powieściach. Nie tym razem, moi mili!

W Ugly Love na warsztat została wzięta pewna brudna miłość dwojga ludzi - Tate i Milesa. Ona przeprowadza się do brata, aby rozpocząć studia i pracę w innym mieście i powoli stanąć na własnych nogach. On to zamknięty w sobie, pełen bólu pilot mieszkający naprzeciwko. Już od pierwszego spotkania coś między zaskakuje, ale droga do szczęścia nie będzie ani przez chwilę prosta.

I właśnie ta droga do happy endu niespecjalnie mnie zachwyciła. To nie tylko to, że nie mogłam zrozumieć zachowania bohaterów. Nie zawsze muszę się z nimi zgadzać. Co więcej, powinni oni podważać mój sposób myślenia i zmuszać do wyciąga jakichś wniosków. Tutaj, ich postępowanie wywoływało mój szczery sprzeciw. Mój system wartości kłócił się ze sposobem, w jaki była traktowana Tate. Bo ja na jej miejscu już dawno trzasnęłabym drzwiami i nigdy nie wróciła. Nikt nie ma prawa być traktowany, jak śmieć! Na żadnych warunkach! Miles powinien chyba złamać moje serce, tak jak to zrobił z wieloma innymi czytelniczkami. Problem w tym, że jego pełne sprzeczności zachowanie wywoływało tylko moją niechęć. Kiedy poznałam całą historię i wszystko nabrało dla mnie sensu faktycznie poczułam tragedię całej tej opowieści. Cały koszmar, który autorka zgotowała dla swoich fanów dotknął i moje serce. Jednak nie mogłam odczuć wcześniejszych momentów, które miały grać na moich emocjach. Niestety, mało mnie ta powieść nie dotknęła, a po Coollen Hoover właśnie tego się spodziewałam.

Ale nie byłabym tak rozczarowana tą książką, gdybym tylko z treścią się nie zgadzała. Tutaj samej jej artystycznej wartości nie mogłam pojąć. Wszechobecną erotykę można uznać za istotę tej powieści i nieodłączny element problemu, który przedstawia, ale dla mnie zaczęło to już zakrawać o powtarzalność i schematyczność. I naprawdę żałuję, że nie mogę uznać za dobry, rozdzierający serce pomysł, że ktoś nieumiejętność miłości zastępuje seksem. To smutny, naprawdę smuty rodzaj cierpienia. I podczas gdy wcześniej autorka zawsze zachwycała mnie formą książki i sposobem pisania, to tutaj dostajemy tylko narrację prowadzoną zarówno w teraźniejszości przez Tate, jak i w przeszłości przez Milesa. Zabrakło mi jakiegoś artystycznego powiewu tak dobrze nam znanego chociażby z Maybe someday czy Pułapki uczuć.

Może źle podchodzę do tej książki. Może te wszystkie moje emocje to objaw, że Ugly Love spełniło swoje zadanie, bo właśnie to miało mi pokazać i takie refleksje miałam wyciągnąć. Może to pokazuje, że tak naprawdę znów jestem zachwycona kolejną powieścią Colleen Hoover. Na dzień dzisiejszy jednak mówię tej książce "nie!". 

Colleen Hoover, Ugly Love, str. 338, Wydawnictwo Otwarte, Kraków, 2016

Read more ...

W gościnie u Audrey [Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie - Luca Dotti, Luigi Spinola]

17.4.16




Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby Audrey Hepburn. Aktorka, modelka, działaczka humanitarna. Matka. Kobieta, która podchodziła do życia bez parcia na szkło, a jej urok osobisty i wrodzona klasa sprawiły, że powszechnie uważana jest za ikonę stylu. W marcu na rynku pojawiła się jej najnowsza biografia. Biografia inna, niż wszystkie, bo napisana przez jej syna.

Na początek warto zaznaczyć, że Audrey w domu nie przypomina typowego życiorysu. Jak mówi sam tytuł - to bardziej wspomnienia dziecka o matce. Dlatego też okres, któremu poświęca się tu najwięcej miejsca to czas po urodzeniu drugiego syna, a zarazem autora tej książki - Luci. Główny układ chronologiczny życia aktorki przełamany zostaje różnego rodzaju wtrąceniami czy mniej znaczącymi wątkami, dodającymi całości jeszcze bardziej osobistego charakteru. 

Jest to bowiem pozycja osobista do szpiku kości. Poznajemy w niej jakoby drugie oblicze Audrey Hepburn. Nie jako aktorki czy modelki, a przede wszystkim matki. Nie znajdziemy tu stylu typowego dla biografistów, czy prób dociekania informacji. Wszystkie wspomnienia serwowane są nam z pierwszej ręki, przez co mamy wrażenie pewnego autentyzmu. Stajemy się nie tylko czytelnikami, ale również świadkami zdarzeń. Dzięki takiemu ujęciu poznajemy bardziej prywatną wersję tej znanej aktorki. Kobiety, która kochała gotować, najlepiej czuła się w swej posiadłości La Paisible, a dla rodziny zrezygnowała z pracy i kariery.

Niewątpliwym atutem tej pozycji jest jej oprawa graficzna. Pojawia się tutaj wiele niepublikowanych wcześniej zdjęć z rodzinnego albumu, które nie tylko cieszą oko, ale są też prawdziwą gratką dla fanów. Ciekawym pomysłem jest zawarcie w książce prywatnych przepisów Audrey, z których każdy łączy się w jakiś sposób z opisywanymi wspomnieniami. Wśród nich znajdziemy na przykład Hutspot, który jedzono podczas wojny, czy słynny makaron z sosem pomidorowym i ciasto czekoladowe, bez których Audrey nie mogła się obejść. Czyż w możliwości przygotowania dań gotowanych przez samą Audrey Hepburn nie ma czegoś magicznego?

Audrey w domu. Wspomnienia o mojej matce to z pewnością pozycja inna niż wszystkie. Swoją konstrukcją, która przedstawia przed czytelnikami różnego rodzaju wspomnienia, przepisy i niepublikowane zdjęcia zaskakuje odbiorców i pokazuje im bardziej prywatny obraz Audrey Hepburn. Dla każdego fana jest to pozycja obowiązkowa!

Luca Dotti, Luigi Spinola, Audrey w domu. Wspomnienia o mojej matce/Audrey at Home: Memories of My Mother's Kitchen, str. 264, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016
Read more ...

W nowym ciele [Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley]

9.4.16


Jesteś Travis Coates! Facet, który kopnął śmierć w tyłek, jakby była burym kundlem!

Gdybym poprosiła Was o wymienienie książki z motywem raka, każdy zrobiłby to bez zastanowienia. Pozycji tego typu jest bowiem na rynku bardzo wiele. Może i nawet za dużo. Na pierwszy rzut oka Chłopak, który stracił głowę jest kolejną powieścią, którą nic nowego nie wniesie do tematu. Nic bardziej mylnego! To bowiem pozycja, która ze starego tematu wyciąga zupełnie nowy problem.

Autor przedstawia czytelnikom Travisa - szesnastoletniego chłopaka, który zachorował na białaczkę limfoblastyczną. Śmierć wydaje się nieunikniona, Travis jednak decyduje się wziąć udział w eksperymencie. Jego głowa zostaje odcięta od ciała i poddana hibernacji, aby potem móc zostać przymocowaną do innego ciała. Czas oczekiwania na powrót nie wydaje się tak długi, jak początkowo sądzono. Już po 5 latach Travis wraca do żywych i musi nauczyć się żyć w zupełnie nowym świecie.

Chłopak, który stracił głowę właśnie ze względu na fabułę jest pozycją zgoła odmienną. Mam jednak poważne wątpliwości, co do prawdziwości przedstawionego w niej eksperymentu. Wydaje mi się to wszystko naprawdę nieprawdopodobne i trochę naciągane. Nie powiem Wam, jak to wygląda z medycznego punktu widzenia, bo nie mam takiej wiedzy, ale na pierwszy rzut oka utworzyła mi się w głowie wizja swego rodzaju science-fiction. Pomimo tego, właśnie takie ujęcie fabuły zaskakuje czytelników. Bo to naprawdę coś nowego. I chociaż to faktycznie historia o chorobie, to pomysł na opowiedzenie jej jest zupełnie inny, niż dotychczas spotykane. Nie będzie tutaj łzawych historii, pożegnań i pytań o niesprawiedliwość losu. Eksperyment stanowi świetny pretekst do prawdziwej istoty książki - rozważań na temat biegu czasu, przykrych konsekwencji choroby i drugich szans, jakie przed nami stoją. Bo właśnie z taką formą wychodzi ku nam John Corey Whaley.

I gdyby autor zatrzymał się tylko na tych tematach, to wyszłaby z tego naprawdę intrygująca książka. Niestety, całość zdominowała irracjonalna i nielogiczna obsesja głównego bohaterka na punkcie byłej dziewczyny. Nie mówię, że jego działania na początku były niezrozumiałe. W końcu obudził się po pięciu latach w zupełnie obcym świecie. Po pewnym czasie jednak to uparte tkwienie w przeszłości zaczęło nieco przytłaczać, a skupienie się autora głównie na tym temacie zabrało okazję do przedstawienia istotnych aspektów z innych wątków. 

Autorowi nie można odmówić lekkości w tworzeniu historii. Bardzo przypadł mi do gustu zabieg z nazywaniem rozdziałów ostatnimi słowami z poprzedniego. Całość dzięki temu nabrała ciągłości i spójności. John Corey Whaley pisze z wdziękiem i stylem. Dzięki temu, nawet mimo nieco dziecinnego głównego bohatera, czy nadmiernego skupienia się na jednym wątku, nie można nie polubić tej książki.

Chłopak, który stracił głowę to pozycja, która ma swoje wady. Ma też swoje mocne strony, a gdyby nie pewne kwestie wyszłaby z niej naprawdę świetna opowieść. Teraz jest po prostu dobra, a to wystarczające, żeby przyjrzeć się jej bliżej. Bo naprawdę dobrze się ją czyta, a czasem właśnie tego nam trzeba!

John Corey Whaley, Chłopak, który stracił głowę/ Noggin, str. 350, Wydawnictwo otwarte, Kraków, 2016

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte

Read more ...

Kilka słów o marcu 2016

4.4.16


Co u mnie? Marzec to dla mnie kolejny aktywny miesiąc. Pod względem nauki, ale także faktu, że zaangażowałam się w działalność studenckiej organizacji. Choć to naprawdę świetna sprawa, to zabiera jednak bardzo wiele wolnego czasu. W marcu odwiedziłam też Wrocław. Może nie doświadczyłam tych wszystkich zachwytów, które o nim krążą, ale nie zmienia to faktu, że to naprawdę piękne miasto! 

Co czytałam?


1. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
2. Jak być glam. Przewodnik po szczęściu i urodzie - Fleur de Force

Miesiąc zaczęłam z ostatnim tomem Przeminęło z wiatrem. W końcu skończyłam tę powieść i muszę powiedzieć, że jest po prostu cudowna! Dopiero czytając ostatnią część w pełni zrozumiałam jej geniusz i jedno jest pewna - naprawdę trzeba ją znać! Poznałam także Jak być glam, czyli poradnik Fleur de Force. Niestety, choć vlog Fleur jest zdecydowanie warty polecenia, to nie można tego samego powiedzieć o poradniku.

Co na blogu? 

Social media:
  • Facebook - 198 lubi fanpage 
  • Instagram - obserwuje 318 osób
  • Twitter - 84 obserwatorów
  • Snapchat - zapraszam do zaglądania -->miedzystronami
Dziękuję!

Jak minął Wam marzec?



Read more ...

3 kroki do klasy [Jak być glam. Przewodnik po szczęściu i urodzie - Fleur de Force]

22.3.16

Fleur de Force to vloggerka, której filmy docierają do prawie dwóch milionów osób. Była także dwukrotną laureatką Best Vlogger Award magazynu Cosmopolitan. Jej urok osobisty i klasa sprawiają, że dziedzina fashion&beauty stają się dla każdej kobiety jeszcze przyjemniejsze w odbiorze. I to właśnie ze względu na jej osobę postanowiłam sięgnąć po poradnik.

W Jak być glam Fleur porusza wielu aspektów. Jest coś o urodzie, włosach, modzie, podróżach, a także o zdrowiu, snach czy blogowaniu. I tych różnych aspektów jest tutaj chyba trochę za dużo. Autorka poruszyła wiele tematów, ale tak naprawdę żadnego nie opisała szerzej. Mało jest tutaj praktycznych porad, które mogłyby się przydać, czy pomóc coś zmienić. Dotykają one danej kwestii, nie poświęcają jej jednak głębszej uwagi i nie skupiają się na szczegółach. O większości rzeczy wiedziałam już wcześniej, a moje umiejętności w zakresie makijażu, mody i urody nie są wielce zaawansowane. To pokazuje, że poradnik jest na dość podstawowym poziomie. Na szczęście były także rzeczy ciekawe, jak chociażby te z obszaru blogowania czy przepisy.

Szata graficzna tego poradnika jest po prostu piękna! Urokliwe zdjęcia, ładne rysunki i przyjemny format. Wszystko to sprawia, że książkę naprawdę dobrze się przyswaja. I choć treść mogłaby być lepsza, to właśnie ze względu na wydanie chętnie wrócę jeszcze raz do tej pozycji.

Jak być glam mimo wielkiej sympatii do autorki, nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Piękne wydanie nie było współmierne do treści. Choć znalazłam w poradniku parę ciekawych rzeczy, to jednak całość treści stoi na dość podstawowym poziomie. Zdecydowanie na rynku istnieją ciekawsze pozycje tego typu.

Za możliwość przeczytania Jak być glam? dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

Fleur de Force, Jak być glam/The Glam Guide, str. 225, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016

Read more ...

Miłość w czasach wojny secesyjnej [Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell]

15.3.16




Są rzeczy w kulturze, który uznać możemy za kultowe. Rzeczy, które ze względu na swoją treść i estetyczne walory zachwycają szerokie grona czytelników na przełomie setek lat. Jedną z takich pozycji jest Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell. Obraz południa podczas wojny secesyjnej, nietuzinkowa główna bohaterka i barwna fabuła to rzeczy, na których nie zatrzymuje się geniusz tej powieście. Choć oczywiście są bardzo ważne.

Nie da się powiedzieć w kilku zdaniach, o czym jest ta książka. To prawdziwy przekrój przez historię i losy głównych bohaterów. Całość, która doskonale współgra ze sobą.Wszystko obserwujemy z punktu widzenia Scarlett O'Hara. To właśnie jej losy prowadzą nas przez opowieść. Od bywania na salonach w wieku szesnastu lat aż do bycia dorosłą, doświadczoną kobietą. Problemy sercowe, pogoń za pieniądzem, walka o swoje potrzeby. Wyznacznikiem kierunku całej historii jest właśnie Scarlett. Kobieta, która wyzbyła się ograniczeń i społecznych konwenansów. Choć jej zachowanie z moralnego punktu widzenia może razić wielokrotnie, to z drugiej jednak uczy pewnych istotnych rzeczy: żeby nie przejmować się opinią innych, żyć według własnych przekonań i walczyć o to, czego się pragnie. Możemy też bardzo szybko uczyć się na błędach bohaterki i zrozumieć, że każde egoistyczne i bezmyślne zachowanie niesie za sobą konsekwencje. A czasem może być o wiele za późno na naprawę błędów.

A tłem dla tego wszystkiego jest wojna secesyjna - przygotowania do niej, sam przebieg oraz czas po jej zakończeniu. Powieść może służyć za świetny podręcznik historii. Wszystko prezentowane jest nie z punktu widzenia walczących, lecz zwykłych ludzi. To właśnie dzięki codziennemu życiu obserwujemy przemiany społeczne, zmianę ludzkiej mentalności i próbę odbudowy kraju po wojennych zniszczeniach. Choć znałam wydarzenia tego okresu, to jednak Przeminęło z wiatrem otworzyło mi oczy na tamten czas i losy ludzi. W niezwykle malowniczy sposób pokazało tę część historii i pozwoliło poznać mi ją od podszewki.

Sama historii chwyciła mnie za serce. Choć początkowo nie mogłam się wciągnąć, a akcja niezwykle mi się dłużyła, to jednak z biegiem czasu i przewracaniem następnych stron pokochałam ją całym sercem. Margaret Mitchell nie można odmówić pisarskiego talentu i malowniczego sposobu przedstawiania faktów. Opowieść czasem powoli spaceruje przez fakty i historię, po czym mknie co sił bez opamiętania. W obu przypadkach zachwyca swym urokiem i wdziękiem. Historię Scarlett czyta się z prawdziwym zaangażowaniem, a kolejne wypadki zmuszają do zastanowienia i wywołują natychmiastowe uwielbienie. Bo tej historii nie można nie pokochać!

Ciężko powiedzieć coś odkrywczego o książce, którą kochają miliony. Moja krótka opinia nie rzuci nowego światła na tę powieść ani nie zmieni mentalności czytelników. Bo jedno trzeba przyznać: to po prostu pozycja, będąca objawem geniuszu! Przekonało się o tym wiele ludzi przede mną, a teraz i ja! Przeminęło z wiatrem nie można nie pokochać! Nie można się nie zachwycić i nie można nie docenić jej złożoności i niewymownego szyku!

Margaret Mitchell, Przeminęło z wiatrem/Gone with the wind, Spółdzielnia wydawnicza "Czytelnik", Warszawa, 1988


Read more ...