Moja siostra mieszka na kominku - Annabel Pitcher

24.10.16




Mało jest książek, które w prosty sposób przekazywałyby ważną prawdę. Takich, które uciekając się do dziecięcej naiwności, pokazywałyby rzeczy ważne w dorosłym życiu. Jedną z nich jest Moja siostra mieszka na kominku - książka będąca moim odkryciem tego roku.

W rodzinie Jamie'ego zdarzyła się tragedia. Jego siostra zginęła w zamachu, z czym nikt oprócz Jamie'ego zdaje się nie radzić. Matka odeszła i związała się z innym partnerem, ojciec pije, a druga siostra pofarbowała włosy na różowo. Kiedy ojciec z dziećmi decyduje się na przeprowadzkę, pojawia się nadzieja na ułożenie sobie życia na nowo. Nic jednak nie będzie takie proste, a droga rodziny do lepszego jutra okaże się dłuższa, niż mogłoby się wydawać na początku.

Ten wieloznaczny tytuł pozostawia czytelnika z zastanowieniem, o czym tak naprawdę będzie książka, jakie wartości przekaże. I już na samym początku trzeba zaznaczyć, że nie jest to lekka powieść dla nastolatków. Stawia przed odbiorcami motyw śmierci i radzenia sobie z nią, tęsknoty za drugim człowiekiem, społecznych uprzedzeń i odrzucenia. Nie są to zatem tematy łatwe, a co zatem idzie sposób, w jaki się o nich opowiada, musi być na najwyższym poziomie.

Tak było w tym przypadku. Ukazanie tak ważnych tematów oczami dziecka porusza najdelikatniejsze strony duszy. Zmusza do zastanowienia nad rzeczywistym obrazem radzenia sobie z odejściem drugiej osoby i pokazuje, że nie dla każdego może być ono takie samo. Autorka stworzyła powieść, gdzie wrażliwość miesza się brutalnym obrazem świata, gdzie dziecięca naiwność próbuje poradzić sobie z problemami. I to wszystko właśnie tak chwyta za serce. Jeżeli dodać do tego bardzo sprawny warsztat pisarski, który sprawił, że od książki nie można się było oderwać, powstanie powieść wysokiej klasy.

Moja siostra mieszka na kominku jest jak baśń, gdzie trudne wydarzenia mieszają się z tymi pięknymi. Ta pozycja daje z pewnością solidną lekcję. I może pomoże komuś w podobnej sytuacji? Na mnie zrobiła naprawdę duże wrażenie! I może jej ostatnie wznowienie przez Wydawnictwo Papierowy Księżyc nie tylko mnie o niej przypomni. Bo przeczytać naprawdę warto! 

Annabel Pitcher, Moja siostra mieszka na kominku/My Sister Lives on the Mantelpiece, str. 288, Papierowy Księżyc, Słupsk, 2016
Read more ...

Opowieść z zakamarka więzienia [Maleńka Dorrit - Charles Dickens]

26.9.16




Charles Dickens kojarzony jest głównie z Opowieścią wigilijną. I pewnie gdybyśmy zostali poproszeni o wymienienie jednego jego dzieła, padłoby właśnie na to. Dziś chcę Wam jednak przedstawić inną książkę jego autorstwa - Maleńką Dorrit. 

Główna bohaterka to dziecko, które urodziło się i wychowało w więzieniu. To tam opiekuje się osadzonym za długi ojcem, a aby zarobić na utrzymanie rodziny dorabia szyciem dla pani Clennam. Akcja zawiązuje się w momencie powrotu z Chin Arthura Clennama - syna pani Clennam. Jego ojciec zmarł nosząc w sercu tajemnicę, która będzie dręczyła i Arthura. Aby naprawić błędy przeszłości mężczyzna postanawia odkryć prawdę i zrekompensować winy ojca. Właśnie te działania postawią na jego drodze małą szwaczkę.

Charlesowi Dickensowi z pewnością nie można odmówić umiejętności budowania klimatu. Jego opisy są niezwykle plastyczne, a stworzona rzeczywistość należy do tych, w które wierzy się pomimo wszystko i nie chce do siebie dopuszczać myśli, że to tylko świat wykreowany przez wyobraźnię autora. Maleńka Dorrit to ten rodzaj opowieści, gdzie piękno miesza się z cierpieniem i gdzie pośród najgorszego zła, można odnaleźć dobro. I to właśnie ukoronowanie tego dobra i czystości chce nam przekazać autor. Bardzo umiejętnie pokazuje, że to sercem powinniśmy się zawsze kierować, bo szczęścia z pewnością nie dadzą nam pieniądze.

Historia Amy Dorrit i Arthura Clennama toczy się powoli, a autor stopniowo odkrywa przed nami kolejne karty. Czasem zaskakuje, a czasem urzeka zwykłymi życiowymi sytuacjami. Opowieść tę śledzi się jednak z najwyższym zaciekawieniem. Odpowiedzialni za tą są też z pewnością bohaterowie. Wyraziści, prawdziwi i pełni ciepła. Każdy z nich ma do spełnienia jakąś rolę, ma nas czegoś nauczyć, sprawić, żebyśmy wyciągnęli lekcję i zapamiętali pewne aspekty na przyszłość. Najważniejsza jest oczywiście postać Amy, która pokazuje, że dobro popłaca, bo tylko sercem powinniśmy się w życiu kierować, aby osiągnąć szczęście.

Maleńka Dorrit to piękna książka cenionego pisarza. Może nie należy do tych, który wprowadziły przełom w moim życiu, ale do tych, które wywołały ciepło na moim sercu i które będę mile wspominać jeszcze długi czas już z pewnością tak. Jeżeli chcecie poznać inne utwory Charlesa Dickensa niż tylko Opowieść wigilijną - Maleńka Dorrit jest warta uwagi!

Charles Dickens, Maleńka Dorrit/Little Dorrit, Wydawnictwo MG, str. 283, Kraków, 2016
Read more ...

Zaczarowani Chanel [Czar Chanel - Paul Morand]

2.9.16



O Coco Chanel słyszał chyba każdy. Nawet osoba, która niespecjalnie interesuje się modą wie, kim jest ta wielka osobowość. Krąży o niej wiele historii, które sprawiły, że stała się legendą za życia. Czar Chanel, w którym Coco sama opowiada o sobie, jest świetną okazją, aby ją poznać i wyrobić sobie opinię, czytając relacje z pierwszej ręki.

Żadna biografia nie jest w stanie tak doskonale oddać charakteru Coco Chanel, jak opowieści jej samej o sobie. Dzięki zebraniu ich przez Paula Moranda możemy poznać trudne dzieciństwo Coco u ciotek, jej miłość do pracy i pewnego Anglika i zgłębić tajemnice relacji z przyjaciółmi, których spotkała na swej drodze. Ta intymna opowieść daje nam obraz kobiety, która nie bała się ciężkiej pracy, a to, co osiągnęła, może zawdzięczać swojemu samozaparciu i wysiłkowi. Kobiety, która ponad wszystko stawiała na prostotę, a elegancja dzięki niej zyskała nowe oblicze.

Wielkim atutem tej pozycji jest jej strony wizualna. Nie tylko piękne wydanie i gruby papier, które dodają jej stylu, ale przede wszystkim ilustracje innego mistrza - Karla Lagerfelda. Zdecydowanie oko ma się czym cieszyć!

Ta książka jest jak sama Coco - bezkompromisowa, pełna własnych zasad i prawdziwa do bólu. Jeżeli chcecie poznać tę wielką projektantkę w trochę inny sposób, niż oferuje zwykła biografia, to Czar Chanel jest wyborem idealnym!

Paul Morand, Czar Chanel/L'Allure de Chanel, str. 208, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016
Read more ...

English Matters 58/2016

19.8.16

English Matters to popularny magazyn ułatwiający naukę języka angielskiego. Z pewnością nie trzeba go przedstawiać fanom języków obcych. Dzisiaj opowiem Wam, co znajdziecie w numerze 58/2016.

Już z okładki spogląda na nas Emma Watson, zapraszając do przyjrzenia się bliżej magazynowi. Bez wątpienia artykuł jej poświęcony będzie prawdziwą gratką dla fanów Harry'ego Pottera. Dział People and Lifestyle przygotował jeszcze jeden tekst o pewnej znanej kobiecie - Zoelli - która zdobyła popularność dodając filmy na YouTube. Dział Culture przygotował coś o memach oraz popularnym dramatopisarzu Williamie Shakespearze, a w Conversation Matters zgłębimy temat umawiania spotkań. Warto także zwrócić uwagę na artykuł Printing the Unprintable, w którym poznamy tajemnice drukowania 3D.

English Matters kolejny raz przygotował tematy, dzięki którym możemy obcować z angielskim w praktyce, a nauka to prawdziwa przyjemność. Wybór idealny, jeżeli chcecie ćwiczyć swoje językowe umiejętności.
Read more ...

Całkiem niezła potrawa [Przepisy na miłość i zbrodnię - Sally Andrew]

19.7.16




Ostatnio w moje ręce trafiła pewna książka. Myślałam, że będzie kolejną przyjemną, choć przeciętną powieścią kryminalna-obyczajową. Nie macie pojęcia, jak bardzo pozytywnie się zaskoczyłam!

W Przepisie na miłość i zbrodnię poznajemy Tannie Marię, która pisze przepisy dla miejscowej gazety. Kiedy jednak pojawia się konieczność stworzenia działu porad w zamian za jej rubrykę kulinarną, kobieta postanawia radzić ludziom i tworzyć przepis dla każdego z nich. Pewnego dnia Maria musi pomóc kobiecie bitej przez męża. Kiedy dochodzi do jej zabójstwa, a sprawca nie jest znany, Maria angażuje się w śledztwo, aby sprawiedliwości mogło stać się za dość.

W tej książce jest wszystko, czego szukamy w idealnej powieści na wakacje. Zacznijmy może od wątku kryminalnego, bo to on spaja całą powieść. Kiedy rozpoczynają się poszukiwania mordercy, nie sposób nie zastanawiać się z bohaterami, kto popełnił ten haniebny czyn. Autorka przedstawia nam wiele dróg pełnych podejrzeć i insynuacji, wiele motywów i alibi, które aż chce się śledzić. Może to nie jest najbardziej zagmatwana powieść kryminalna, jaka miała okazję powstać, ale na pewno jedna z takich, które czyta się z najwyższą przyjemnością.

A wszystko za sprawą bohaterów, których lubi się od pierwszej strony. Czy to ciepła Tannie Maria, czy też szalona redaktorka Jessie, o potężnym komisarzu nie wspominając. Nie można się z nimi nie zżyć i nie przeżywać ich losów. Wszystko okraszone jest przepisami kulinarnymi. Czytając o nich aż cieknie ślinka i nachodzi człowieka ochota na gotowanie. Tannie Maria ma przepis na każdą bolączkę. Z pewnością poradzi też coś na Wasze! No i do tego afrykański klimat. Po prostu cudeńko!

Mówcie, co chcecie, ale mnie ta książka bardzo przypadła do gustu. Miło, sympatycznie, z dreszczykiem grozy, no i przepysznie! Lepszej książki na wakacje nie można znaleźć!


Read more ...

Miłość pełna bólu [Klaśnięcie jednej dłoni - Richard Flanagan]

31.5.16


Klaśniecie jednej dłoni. Intrygujący tytuł, którym autor zachęca czytelników do przeczytania więcej. Tajemnicza okładka, od której nie można oderwać oczu. I wnętrze wywołujące ogromny ból i rozdzierające serce na kawałki.

Richard Flanagan – australijski pisarz, autor bestsellerowych „Ścieżek północy” – w swej najnowszej powieści zastosował dwa plany czasowe. Pierwszy to aktualny czas akcji - rok 1989, w którym pewna kobieta - Sonja - wraca z Sydney na Tasmanię. Chce odwiedzić ojca i rozliczyć się z trudnym dzieciństwem, którego zaznała. Druga płaszczyzna czasowa, to rok 1954. To właśnie wtedy Maria Buloh, żona słoweńskiego imigranta i matka trzyletniej Sonji opuszcza osadę Butlers Gorge zmieniając na zawsze świat tych dwojga. To właśnie z koszmarem spowodowanym odejściem matki po latach próbuje rozliczyć się Sonja.

Klaśniecie jednej dłoni jest lekturą, której daleko do lekkości i przyjemności. Samą swą budową serwuje nam mocne wrażenia. W krótkich rozdziałach zwiększających dynamikę rozgrywa się powoli cała historia. Historia, której nie można poznać bez doświadczenia bólu. Trudne losy europejskich imigrantów, którzy wywędrowali do Australii w poszukiwaniu lepszego życia to tylko pretekst do dalszej opowieści. Trudny sytuacyjny kontekst, którego chciałoby się nie poznać. Bo ciężko przyznać, że miejsce, które miało być rajem, przyniosło koszmar. I właśnie w tym miejscu, gdzie imigranci traktowani są jak ludzie na gorszej pozycji, rozgrywa się cały dramat naszych bohaterów.

W książce Richarda Flanagana nie ma jasnego podziału na czarne i białe. Nie ma dobrych i złych bohaterów, czy pozytywnych i negatywnych wydarzeń. Ta książka jest pełna odcieni szarości. Miłości, która łączy się z bólem. Klaśnięcie jednej dłoni wypełnione jest trudnymi tematami rodzinnymi. Tematami, które na pierwszy rzut oka mogłyby się wydawać często już poruszane i przedstawione ze wszystkich możliwych stron. Jednak sposób pokazania ich przez autora porusza najgłębsze emocje. Bohater, którego chcielibyśmy uznać za złego i spisać na straty ma w sobie jakieś okruchy dobra, a ten, który powinien być traktowany jako ofiara i istota pokrzywdzona przez los, popełnia błędy, przez które serce chce pęknąć. I właśnie to tak bardzo dotyka czytelnika. Te sprzeczne emocje, które zaserwował mu autor.

Naprawdę ciężko mi pisać o Klaśnięciu jednej dłoni. Ta książka pełna jest emocji, których nie można od razu przyswoić. Zostają one w człowieku, czekając na moment, kiedy zostaną przemyślane. Ja wciąż układam je w głowie. Jedno jest jednak pewne: chcę kolejny raz spotkać się z piórem Richarda Flanagana.


Richard Flanagan, Klaśnięcie jednej dłoni/The Sound of One Hand Clapping, str. 368, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016
Read more ...

English Matters 56/2016, 57/2016

10.5.16

English Matters to magazyn, który powszechnie kojarzy się z nauką języka angielskiego. Dzięki ciekawym artykułom, wytłumaczonym słówkom i przyjemnej dla oka oprawie graficznej nauka staje się prawdziwą przyjemnością. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić, co znajdziecie w numerach 56 i 57.

Numer 56/2016

Niewątpliwie najbardziej uwagę czytelnika przyciąga artykuł poświęcony Angelinie Jolie. Dzięki niemu każdy, kto jak ja nie interesuje się zbytnio światem show-biznesu, może poznać bliżej tę sławą aktorkę. Dowiemy się miedzy innymi o jej problemach, przez które przechodziła w młodym wieku. Ciekawym tekstem jest także wywiad z dating coachem, który przybliża różne aspekty randek. Znajdzie się też coś dla studentów, a mianowicie kilka słów o popularnym programie Erasmus. Jest też coś o Szkocji i Manchesterze. Do mnie jednak, jako do mola książkowego, najbardziej przemówił artykuł  A Girl with a Dream, w którym przedstawiona została bliżej osoba Mary Anne Evans, piszącej pod pseudonimem "George Eliot".

Numer 57/2016

Gwiazdą jest tutaj popularny wokalista Ed Sheeran. Jeżeli wiec lubicie Eda, koniecznie musicie przeczytać ten artykuł! W dziale People and Lifestyle przybliżony został temat cukru i jego zgubnego wpływu na nasze zdrowie. Dla miłośników mody przygotowany został artykuł Forever in Vogue. Bardzo praktyczne może okazać się także 50 porad, jak mówić po angielsku. A na koniec bardzo dobrze znana już lekcja angielskiego bazująca na piosenkach z Katarzyną Szpotakowską.
.
Różnorodność artykułów sprawi, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeżeli więc jeszcze zastanawiacie się nad English Matters, nie róbcie tego! To świetny sposób na kontakt z językiem!
Read more ...

Love can be ugly sometimes [Ugly Love - Colleen Hoover]

8.5.16



To nie będzie kolejna recenzja z serii "Uwielbiam książki Colleen Hoover"! To nie będzie kolejne rozpływanie się nad talentem pisarskim i doskonałością kunsztu autorki!To będzie natomiast pełne żalu przekazanie mojego szczerego zawodu. Bo wiecie z pewnością, że uwielbiam pióro Colleen Hoover i cenię ją za to, co pokazuje czytelnikom w swoich powieściach. Nie tym razem, moi mili!

W Ugly Love na warsztat została wzięta pewna brudna miłość dwojga ludzi - Tate i Milesa. Ona przeprowadza się do brata, aby rozpocząć studia i pracę w innym mieście i powoli stanąć na własnych nogach. On to zamknięty w sobie, pełen bólu pilot mieszkający naprzeciwko. Już od pierwszego spotkania coś między zaskakuje, ale droga do szczęścia nie będzie ani przez chwilę prosta.

I właśnie ta droga do happy endu niespecjalnie mnie zachwyciła. To nie tylko to, że nie mogłam zrozumieć zachowania bohaterów. Nie zawsze muszę się z nimi zgadzać. Co więcej, powinni oni podważać mój sposób myślenia i zmuszać do wyciąga jakichś wniosków. Tutaj, ich postępowanie wywoływało mój szczery sprzeciw. Mój system wartości kłócił się ze sposobem, w jaki była traktowana Tate. Bo ja na jej miejscu już dawno trzasnęłabym drzwiami i nigdy nie wróciła. Nikt nie ma prawa być traktowany, jak śmieć! Na żadnych warunkach! Miles powinien chyba złamać moje serce, tak jak to zrobił z wieloma innymi czytelniczkami. Problem w tym, że jego pełne sprzeczności zachowanie wywoływało tylko moją niechęć. Kiedy poznałam całą historię i wszystko nabrało dla mnie sensu faktycznie poczułam tragedię całej tej opowieści. Cały koszmar, który autorka zgotowała dla swoich fanów dotknął i moje serce. Jednak nie mogłam odczuć wcześniejszych momentów, które miały grać na moich emocjach. Niestety, mało mnie ta powieść nie dotknęła, a po Coollen Hoover właśnie tego się spodziewałam.

Ale nie byłabym tak rozczarowana tą książką, gdybym tylko z treścią się nie zgadzała. Tutaj samej jej artystycznej wartości nie mogłam pojąć. Wszechobecną erotykę można uznać za istotę tej powieści i nieodłączny element problemu, który przedstawia, ale dla mnie zaczęło to już zakrawać o powtarzalność i schematyczność. I naprawdę żałuję, że nie mogę uznać za dobry, rozdzierający serce pomysł, że ktoś nieumiejętność miłości zastępuje seksem. To smutny, naprawdę smuty rodzaj cierpienia. I podczas gdy wcześniej autorka zawsze zachwycała mnie formą książki i sposobem pisania, to tutaj dostajemy tylko narrację prowadzoną zarówno w teraźniejszości przez Tate, jak i w przeszłości przez Milesa. Zabrakło mi jakiegoś artystycznego powiewu tak dobrze nam znanego chociażby z Maybe someday czy Pułapki uczuć.

Może źle podchodzę do tej książki. Może te wszystkie moje emocje to objaw, że Ugly Love spełniło swoje zadanie, bo właśnie to miało mi pokazać i takie refleksje miałam wyciągnąć. Może to pokazuje, że tak naprawdę znów jestem zachwycona kolejną powieścią Colleen Hoover. Na dzień dzisiejszy jednak mówię tej książce "nie!". 

Colleen Hoover, Ugly Love, str. 338, Wydawnictwo Otwarte, Kraków, 2016

Read more ...

W gościnie u Audrey [Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie - Luca Dotti, Luigi Spinola]

17.4.16




Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby Audrey Hepburn. Aktorka, modelka, działaczka humanitarna. Matka. Kobieta, która podchodziła do życia bez parcia na szkło, a jej urok osobisty i wrodzona klasa sprawiły, że powszechnie uważana jest za ikonę stylu. W marcu na rynku pojawiła się jej najnowsza biografia. Biografia inna, niż wszystkie, bo napisana przez jej syna.

Na początek warto zaznaczyć, że Audrey w domu nie przypomina typowego życiorysu. Jak mówi sam tytuł - to bardziej wspomnienia dziecka o matce. Dlatego też okres, któremu poświęca się tu najwięcej miejsca to czas po urodzeniu drugiego syna, a zarazem autora tej książki - Luci. Główny układ chronologiczny życia aktorki przełamany zostaje różnego rodzaju wtrąceniami czy mniej znaczącymi wątkami, dodającymi całości jeszcze bardziej osobistego charakteru. 

Jest to bowiem pozycja osobista do szpiku kości. Poznajemy w niej jakoby drugie oblicze Audrey Hepburn. Nie jako aktorki czy modelki, a przede wszystkim matki. Nie znajdziemy tu stylu typowego dla biografistów, czy prób dociekania informacji. Wszystkie wspomnienia serwowane są nam z pierwszej ręki, przez co mamy wrażenie pewnego autentyzmu. Stajemy się nie tylko czytelnikami, ale również świadkami zdarzeń. Dzięki takiemu ujęciu poznajemy bardziej prywatną wersję tej znanej aktorki. Kobiety, która kochała gotować, najlepiej czuła się w swej posiadłości La Paisible, a dla rodziny zrezygnowała z pracy i kariery.

Niewątpliwym atutem tej pozycji jest jej oprawa graficzna. Pojawia się tutaj wiele niepublikowanych wcześniej zdjęć z rodzinnego albumu, które nie tylko cieszą oko, ale są też prawdziwą gratką dla fanów. Ciekawym pomysłem jest zawarcie w książce prywatnych przepisów Audrey, z których każdy łączy się w jakiś sposób z opisywanymi wspomnieniami. Wśród nich znajdziemy na przykład Hutspot, który jedzono podczas wojny, czy słynny makaron z sosem pomidorowym i ciasto czekoladowe, bez których Audrey nie mogła się obejść. Czyż w możliwości przygotowania dań gotowanych przez samą Audrey Hepburn nie ma czegoś magicznego?

Audrey w domu. Wspomnienia o mojej matce to z pewnością pozycja inna niż wszystkie. Swoją konstrukcją, która przedstawia przed czytelnikami różnego rodzaju wspomnienia, przepisy i niepublikowane zdjęcia zaskakuje odbiorców i pokazuje im bardziej prywatny obraz Audrey Hepburn. Dla każdego fana jest to pozycja obowiązkowa!

Luca Dotti, Luigi Spinola, Audrey w domu. Wspomnienia o mojej matce/Audrey at Home: Memories of My Mother's Kitchen, str. 264, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2016
Read more ...

W nowym ciele [Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley]

9.4.16


Jesteś Travis Coates! Facet, który kopnął śmierć w tyłek, jakby była burym kundlem!

Gdybym poprosiła Was o wymienienie książki z motywem raka, każdy zrobiłby to bez zastanowienia. Pozycji tego typu jest bowiem na rynku bardzo wiele. Może i nawet za dużo. Na pierwszy rzut oka Chłopak, który stracił głowę jest kolejną powieścią, którą nic nowego nie wniesie do tematu. Nic bardziej mylnego! To bowiem pozycja, która ze starego tematu wyciąga zupełnie nowy problem.

Autor przedstawia czytelnikom Travisa - szesnastoletniego chłopaka, który zachorował na białaczkę limfoblastyczną. Śmierć wydaje się nieunikniona, Travis jednak decyduje się wziąć udział w eksperymencie. Jego głowa zostaje odcięta od ciała i poddana hibernacji, aby potem móc zostać przymocowaną do innego ciała. Czas oczekiwania na powrót nie wydaje się tak długi, jak początkowo sądzono. Już po 5 latach Travis wraca do żywych i musi nauczyć się żyć w zupełnie nowym świecie.

Chłopak, który stracił głowę właśnie ze względu na fabułę jest pozycją zgoła odmienną. Mam jednak poważne wątpliwości, co do prawdziwości przedstawionego w niej eksperymentu. Wydaje mi się to wszystko naprawdę nieprawdopodobne i trochę naciągane. Nie powiem Wam, jak to wygląda z medycznego punktu widzenia, bo nie mam takiej wiedzy, ale na pierwszy rzut oka utworzyła mi się w głowie wizja swego rodzaju science-fiction. Pomimo tego, właśnie takie ujęcie fabuły zaskakuje czytelników. Bo to naprawdę coś nowego. I chociaż to faktycznie historia o chorobie, to pomysł na opowiedzenie jej jest zupełnie inny, niż dotychczas spotykane. Nie będzie tutaj łzawych historii, pożegnań i pytań o niesprawiedliwość losu. Eksperyment stanowi świetny pretekst do prawdziwej istoty książki - rozważań na temat biegu czasu, przykrych konsekwencji choroby i drugich szans, jakie przed nami stoją. Bo właśnie z taką formą wychodzi ku nam John Corey Whaley.

I gdyby autor zatrzymał się tylko na tych tematach, to wyszłaby z tego naprawdę intrygująca książka. Niestety, całość zdominowała irracjonalna i nielogiczna obsesja głównego bohaterka na punkcie byłej dziewczyny. Nie mówię, że jego działania na początku były niezrozumiałe. W końcu obudził się po pięciu latach w zupełnie obcym świecie. Po pewnym czasie jednak to uparte tkwienie w przeszłości zaczęło nieco przytłaczać, a skupienie się autora głównie na tym temacie zabrało okazję do przedstawienia istotnych aspektów z innych wątków. 

Autorowi nie można odmówić lekkości w tworzeniu historii. Bardzo przypadł mi do gustu zabieg z nazywaniem rozdziałów ostatnimi słowami z poprzedniego. Całość dzięki temu nabrała ciągłości i spójności. John Corey Whaley pisze z wdziękiem i stylem. Dzięki temu, nawet mimo nieco dziecinnego głównego bohatera, czy nadmiernego skupienia się na jednym wątku, nie można nie polubić tej książki.

Chłopak, który stracił głowę to pozycja, która ma swoje wady. Ma też swoje mocne strony, a gdyby nie pewne kwestie wyszłaby z niej naprawdę świetna opowieść. Teraz jest po prostu dobra, a to wystarczające, żeby przyjrzeć się jej bliżej. Bo naprawdę dobrze się ją czyta, a czasem właśnie tego nam trzeba!

John Corey Whaley, Chłopak, który stracił głowę/ Noggin, str. 350, Wydawnictwo otwarte, Kraków, 2016

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte

Read more ...