Miasto zagubionych dusz - Cassandra Clare

18.8.13


Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Seria: Dary Anioła
Tom: 5
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 548
Moja ocena: 8/10, 5/6





Są serie, które kochamy ponad wszystko. Magicznym sposobem rozkochują nas w sobie, wyczekiwanie na kolejny tom powoli nas zabija, a kiedy już trzymamy go w ręce z mętnym wzrokiem stwierdzamy, że jeszcze nie chcemy go czytać. Dlaczego? Absolutnie nie dla tego, że nie mamy już ochoty. Wręcz przeciwnie. Chcemy skrócić nasze późniejsze męki oczekiwania na część następną. Tak jest ze mną i z całą twórczością Cassandy Clare, której już nikomu przedstawiać nie trzeba. Zarówno ,,Dary Anioła", jak i ,,Diabelskie maszyny" mają morze fanów. Autorka stworzyła dla nas Nocnych Łowców i sprawiła, że stali się kultowi.

W piątym tomie ,,Darów Anioła" Jace odchodzi z Sebastianem. Po dwóch tygodniach bezowocnych poszukiwań, Clave przesuwa tę sprawę na dalszy plan. Clary wraz z przyjaciółki nie poddaje się i szukają go na własną rękę. Kiedy nadarza się okazja, dziewczyna odchodzi z Jace'em i dowiaduje się, że jest on połączony z Sebastianem. Zrobi wszystko, o co tamten go poprosi. A na dodatek zabić jednego, oznacza zabić także drugiego. Wszyscy chcą znaleźć sposób na rozdzielenie ich i udaremnienie diabolicznego planu Sebastiana.

W piątym tomie przygód naszych bohaterów również można znaleźć to, za co tak bardzo kocham książki Cassandry Clare - klimat. Mają one w sobie, to poszukiwane ,,coś". Autorka stworzyła zdumiewający świat Nocnych Łowców, wampirów, faerie i czarowników. Każdemu gatunkowi nadała historię, a cały ten świat wyposażyła w najdrobniejsze szczegóły. Możemy tu odnaleźć wiele aspektów, historii rodów czy rytuałów. Całość jest dopracowana, jak tylko się da i pod tym względem jestem przekonana, że już tak zostanie. Rozpoczynając czytanie ma się wrażenie, jakby wybierało się w podróż i pozostawało w miejscu, gdzie życie jest o wiele ciekawsze. W ,,Mieście zagubionych dusz" też tak było, a każda kolejna strona sprawiała, że coraz bardziej zatracałam się w tamtym świecie.

Autorka wykształciła charakterystyczny sposób pisania, który w trakcie czytania się rozpoznaje i zdobywa wrażenie, jakby spotykało się z dawno nie widzianym przyjacielem. Do tego zdumiewający talent kształtowania historii. Przemyślenie całości od początku do końca. Nie mówię tu o jednym tomie, ale o całości przygód. Ani razu nie miałam wrażenia, że bohaterom towarzyszy pomieszanie z poplątaniem. Wszystko toczy się tak, jak gdyby to była prawda. W ,,Mieście zagubionych dusz" rozpoczynamy poszukiwać Jace'a, a potem staramy się oddzielić go od Sebastiana. Dobrze widzicie: ,,rozpoczynamy" i ,,staramy", a napisałam tak dlatego, ponieważ czytając ma się wrażenie, jakby było się światkiem wydarzeń i uczestniczyło w nich. Jeżeli chodzi o akcję, to książka trochę cierpi. Jedynie nieliczne momenty wbijają w fotel, a wydarzenia są raczej przejściem do kolejnej części. To nie tak, że nic się nie działo, po prostu w porównaniu z pierwszą trylogią jest trochę gorzej. Nie mogę też pozbyć się wrażenia, że te kolejne trzy części serii napisane są tylko dla pieniędzy. Staram się nie zwracać na to uwagi i po prostu cieszyć się z czytania, ale nie zmienia to faktu, że książce ubywa nieco duszy.

Kolejną rzeczą, której nie mogę zdzierżyć jest brak ,,mojego" Jace'a. Chłopak będąc powiązany z Sebastianem zmienił się diametralnie. Było powiedziane, że Jace jest inny, a czytelnik naprawdę mocno odczuwał wraz z Clary tę zmianę. Pod koniec wrócił stary ulubieniec i było już dobrze, jednak przez pierwsze 500 naprawdę głęboko odczuwa się ten brak. Clary pozostaje moją ulubienicą wśród bohaterek - odważna, niepokorna i absolutnie nie nijaka. Tutaj również to pokazała. Szukała Jace i była gotowa zrobić dla niego dosłownie wszystko. Została postawiona przed ważnymi wyborami, a decyzja absolutnie jej nie złamała. Do tej dwójki dochodzi reszta ze znanej paczki - Simon i Isabelle, Alec i Magnus, Maya i Jordan. Każdy, kto czytał choć jedną część, wie, że bohaterowie są doskonale wykreowani. Nawet jeżeli czasem irytują robią to w sposób, jaki mogli by to robić nowo spotkani ludzie. Dostaniemy tu całą gamę osobowości, których nie da się nie pokochać.

,,Miasto zagubionych dusz" to kolejna genialna książka Cassandry Clare. Jako kontynuacja bardzo dobrze spełnia swoje zadania. Jeżeli tylko przymkniemy oko na komercję i brak Jace'a to już nic więcej do szczęścia nie będzie nam potrzeba. Jeżeli jeszcze nie czytaliście tej serii, to polecam Wam ją całym sercem. Zakochacie się i utkniecie w świecie Nocnych Łowców, tak jak ja. Tych, którzy zaczęli już swoją przygodę z twórczością Cassandry Clarę mogę zapewnić, że ,,Miasto zagubionych dusz" również Wam się spodoba i nie powinniście dłużej zwlekać z kolejnym spotkaniem z bohaterami!

25 komentarzy:

  1. Jak to "brak" Jace'a ?! Nie może być brak Jace'a !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jace jest, tylko zmieniony. Właśnie o to mi chodziło w zakończeniu, że nie ma takiego, jakiego znamy;)

      Usuń
    2. Jace traktuje Sebstiana jak brata swojej dziewczyny. Jest taki... kolezenski O_o Całkiem sie zmienil. To takie dziwne. Calkiem tak, jakby zmienic obiekt wzdychan w przyjacielskiego kujona, a przynajmniej takie jest moje wrazenie.

      Usuń
  2. Miasto zagubionych dusz jeszcze przede mną :D Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko będzie wglądało :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam w planach zapoznać się z tą serią. Jak dotąd przeczytałam tylko "Mechanicznego anioła" tej autorki - książkę, która jest zresztą z zupełnie innej serii. No cóż, całe "Dary Anioła" przede mną :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę się jeszcze do końca wakacji zabrać za tę serię ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Utknęłam na drugim tomie :( Muszę się w końcu zabrać za kolejny, bo w końcu nigdy tego nie zrobię, a do tego nie mogę dopuścić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Serię czytałam już jakiś czas temu, ale po przeczytaniu tej recenzji trochę mi się z niej przypomniało i muszę się z Tobą zgodzić co do dwóch spraw.
    Po pierwsze - zdecydowanie z każdym kolejnym napisanym tomem, książce czegoś ubywa i chyba nie nazwałabym tego lepiej niż właśnie wspomnianą przez Ciebie "duszą".
    Po drugie - pamiętam, że tak bardzo tęskniłam w tej części za starym, dobrym Jacem, że momentami wielką trudność sprawiała mi wiara, że to nadal ta sama postać :P

    Nic z tych rzeczy nie zmienia jednak faktu, że po kolejny tom sięgnę i do historii na pewno jeszcze wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ogromnie tęskniłam za Jace'em , te ostatnie strony z nim nim to zdecydowanie za mało.
      Jestem pewna, że po ostatnie części DA i DM sięgnę, po nową serię także, mimo że to już śmierdzi komercją na kilometr, ale od książek Cassandry nie można się uwolnić;)

      Usuń
  7. Mnie osobiście kontynuacja tej niesamowitej trylogii wydała się zbędna. Co prawda piąta część była lepsza od czwartej, ale to i tak już nie było to samo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę serię i czekam na kolejny tom

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam trzy pierwsze części tej serii, które bardzo przypadły mi do gustu :) Niestety nie mam jak na razie możliwości przeczytania dalszych... :(
    Natomiast jeśli chodzi o „Diabelskie maszyny” to czytałam tylko pierwszy tom, który niezbyt mi się spodobał, ale jak będę mogła przeczytać drugi to z chęcią to zrobię.

    Pozdrawiam.
    Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może drugi spodoba Ci się bardziej. Mnie Diabelskie maszyny podobają się równie bardzo, jak Dary anioła;)

      Usuń
  10. Jeny, zdecydowanie muszę ogarnąć dalsze części tej serii. Może po obejrzeniu Miasta Kości wezmę się w końcu za drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam wszystko, co Cassie napisała, ona jest genialna! Fakt, piąta część była świetna, ale brakowało mi Jace'a, bo przecież strasznie mało go było! Brakowało mi tego poczucia humoru, który charakteryzuje Cassie. Teraz nie mogę doczekać się filmu, bo wybiera się na premierę.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę wreszcie jakimś sposobem dorwać pierwszą część, bo premiera tuż tuż, a ja jeszcze nie przeczytałam :) Nieładnie jest zaczynać od filmu, dlatego muszę sobie jakoś zorganizować czytanie
    Mam nadzieję, że moje spotkanie z tą serią będzie rzeczywiście tak wciągające, jak to opisujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorganizuj:) Akurat jakbyś się pospieszyła, to pewnie zdążyłabyś obejrzeć film w kinie;)
      Jestem niemal pewna, że Ci się spodoba, w przeciwnym razie odpowiedzialność będzie na mnie ciążyć;)

      Usuń
  13. Dopiero seria przede mną, ale widać po komentarzach i recenzji, że warto się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja się przyznam, że na mnie cała seria nie wywarła tak dużego znaczenia jak na większości czytelników. Jednak Twoja recenzja jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem zachwycona "Miastem kości" i nie mogę się doczekać kolejnych książek z serii <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Poluję na pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  17. http://ksiazkomanka.blogspot.com/2013/08/liebster-blog-award.html Nominowałam cię do liebster blog award ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niedługo zabieram się za pierwszy tom, już czeka na półce w kolejce :) Czy sięgnę po kontynuację, to się okaże :)

    Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń