Dziewczę z sadu - Lucy Maud Montgomery

11.10.14

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Ani z Zielonego Wzgórza. Przygody tej rudowłosej dziewczyny podbiły serca milionów czytelniczek, w tym moje. Ostatnio nakładem wydawnictwa Egmont ukazała się nowa wersja innej książki pisarki - Dziewczę z sadu. Bardzo klimatyczny opis oraz chęć odświeżenia sobie pióra tej autorki popchnęły mnie do sięgnięcia po powieść.

Eric Marshall po zakończeniu studiów pragnie iść w ślady ojca i związać swoją przyszłość z handlem. Na prośbę przyjaciela postanawia jednak odłożyć te plany w czasie i objąć w jego zastępstwie posadę w małomiasteczkowej szkole. Mogłoby się wydawać, że mężczyzna zanudzi się tam na śmierć, jednak za sprawą tajemniczej piękności tak się nie dzieje. Pewnego wieczoru podczas spaceru Eric napotyka się na dziewczynę w sadzie, która przerażona ucieka. Niefortunne pierwsze spotkanie prowadzi do kolejnego, a to do wciąż następnego. Fakt, że Klimeny jest niema, nie stoi na przeszkodzie do narodzin pięknego uczucia, które złączy tych dwoje.

Ta króciutka powieść pozwoliła mi doświadczyć tego, czego potrzebowałam i oczekiwałam. Przypomniałam sobie magię książek Montgomery, która czaruje klimatem i przy pomocy pięknego, wprawnego języka tworzy urokliwą, chwytającą za serce historię. W książce Dziewczę z sadu mogłabym pewnie znaleźć milion wad, które przedstawione inaczej niewyobrażalnie by mnie gryzły i nie pozwalały cieszyć się lekturą. Jednak, jako że jest to powieść tej, a nie innej autorki, tych wad prawie w ogóle nie zauważałam. Właśnie ten wszechobecny klimat skutecznie mi to uniemożliwiał. Nie obchodziło mnie, że pełno tu naiwności, nierealnych zbiegów okoliczności i ckliwości. Choć może przez to nie wczułam się w historię jakoś specjalnie, to muszę przyznać, że miłość przedstawiona przez panią Montgomery mnie urzekła. Autorka pozwoliła mi na chwilę oderwać się od rzeczywistości, zapomnieć o problemach i po prostu pobyć w tym pięknym literackim sadzie. Fabuła skupia się głównie na wątku miłosnym, a akcja spokojnie toczy się do przodu, aby przybliżyć czytelnikowi historię Klimeny i Erica. Myślę, że inne wykonanie nie stworzyłoby tak pięknej lektury. Podobnie jak nie byłoby jej bez tych charakterystycznych bohaterów.     

Nie trzeba się chyba bardziej rozpisywać, aby oddać klimat tej książki i pokazać Wam, jak pozytywnie ją odebrałam. Może nie jest to dzieło, które będę wielokrotnie wspominać ani też książka, która niewyobrażalnie mnie pochłonęła i którą pokochałam całym sercem. Jest za to przyjemną, urokliwą i z pewnością piękną opowieścią idealną na jesienny wieczór i oderwanie się od rzeczywistości. Polecam gorąco! Nie tylko fanom Lucy Maud Montgomery.

Moja ocena: 7/10


Lucy Maud Montgomery, Dziewczę z sadu/Klimeny of the Orchard, str. 191, Egmont, 2014

Książkę Dziewczę z sadu miałam okazję poznać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont!

10 komentarzy:

  1. Mam chęć na tę książkę, mam nadzieję, że niedługo ją przeczytam, bo zapowiada się całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze powiedziawszy, o ile zazwyczaj nie miałabym pewnie oporów przed sięgnięciem po tą książkę, zwłaszcza po przeczytaniu twojej opinii, to akurat teraz... czy ja wiem? Ten tytuł mnie jakoś dziwnie... dystansuje do siebie. Słyszałam o nim właśnie, że jest ckliwy, że bohaterowie są niezbyt wiarygodni i właściwie straciłam nadzieję, że "Dziewczę z sadu" mogłoby mi się spodobać. :( I jeszcze ta ilość stron! :( Preferuję jednak książki nieco dłuższe. :(
    Ale może kiedyś...
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. W szkole stroniłam od Autorki, nie potrafiłam zrozumieć jej fenomenu, szczerze jest tak samo do tej pory, nie wiem czy jestem na tyle zainteresowana tą historią, by się w nią wkręcić, lecz kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz częściej słyszę dobre opinie na temat tej książki. Nie czytałam, ale może czas to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka interesuje mnie od pewnego czasu, odkąd zaczęłam czytać recenzje blogerów i mam zamiar ją kiedyś przeczytać. Oby szybciej, niż później.

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej z książek tej autorki (choć oczywiście o "Ani..." słyszałam i oglądałam film :D). Mam jednak w planach nadrobić te zaległości, tak więc myślę, że po tę książkę też kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam całkiem niedawno i bardzo mi się spodobała :) Lekka i przyjemna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć, z góry przepraszam za ten rodzaju spamu, ale pragnę poinformować, że zmieniłam adres internetowy strony. Dalsze wskazówki przesyłam w linku:
    http://recenzjapisanaemocjami.blogspot.com/2014/10/zmiana-adresu-strony.html
    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nią ochotę, odkąd pierwszy raz o niej usłyszałam. A trochę (lub też nawet nieco więcej) naiwności i zbiegów okoliczności nie będzie tu problemem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Montgomery potrafi tak pięknie przedstawiać miłość i codzienne życie :) Pewnie gdyby to inna pisarka przedstawiała jej historie, nie wyszłoby tak dobrze. A tymczasem dostajemy takie ciepłe historie, w sam raz na ogrzanie się, kiedy za oknem zimno :)

    OdpowiedzUsuń