Gwiazd naszych wina - John Green

9.6.13




Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312
Moja ocena: 10/10, 6/6











Jest wiele rodzajów książek. Są na przykład lektury szkolne, do których większość z nas nie ma cierpliwości. Są książki, które zapowiadają się całkiem dobrze, a potem z ich czytaniem męczymy się długie godziny. Wśród nas znajdziemy też lekkie lektury na miły wieczór i takie, które czyta się naprawdę dobrze, ale potem o nich zapominamy. Każdy ma też ulubione serie, z których potem wyrasta. Wśród tego powiewu komercji i przeciętności od czasu do czasu znaleźć można perełki, które szczycą nas swym morałem, uczą życia i zajmują w pamięci miejsce szczególne. Są to pozycje ponadczasowe, piękne i niezapomniane, które szturmem podbijają serca czytelników, wywołują rewolucję, a potem nie sposób wyrzucić je z pamięci. Właśnie do takich książek, zarówno dla mnie, jak i dla wielu innych osób należą ,,Gwiazd naszych wina".

Fabułę zna chyba większość z nas, jednak dla porządku i dla tych, którzy może jeszcze jej nie kojarzą, przybliżę ją trochę. Główną bohaterką książki jest szesnastoletnia, chora na raka Hazel. Pewnie już by nie żyła, gdyby nie medyczny cud. Kroku dziewczynie dotrzymuje jej wierny przyjaciel - aparat tlenowy Philip - a życie kręci się wokół oglądania ,,America's Next Top Model", czytania kolejny raz ,,Ciosu udręki", zajęciami w collegu i spotkaniami grupy wsparcia. Na jednym z takich spotkań Hazel poznaje Augustusa, za sprawą którego dowie się, co w życiu ważne, odbędzie podróż marzeń i inaczej spojrzy na świat.

Autorem tego dzieła jest 36-letni John Green. Zadebiutował powieścią ,,Szukając Alaski", która ukaże się u nas w nowej wersji we wrześniu. ,,Gwiazd naszych wina" przyniosła mu ogromną popularność. Otrzymał wiele nagród, m.in.: Printz Medal, Printz Honor i Edgar Awards. Niedawno w Polsce ukazała się jego kolejna książka ,,Papierowe miasta".

Jak każdy z nas zauważył książki pana Greena robią furorę w blogosferze. Każdy o nich mówi, każdy się zachwyca i znajduje w nich coś dla siebie. Tak więc ja, posiadaczka zatwardziałego serca postanowiłam sprawdzić czy i mnie owa lektura poruszy. Byłam pewna, że raczej nie. Wiedziałam, że powinna mi się spodobać, ale łez na swej twarzy nie oczekiwałam. I wiecie co? Zdarzył się cud. Moje twarde niczym głaz serce rozmiękło na chwilę i pozwoliło oczom ronić łzy czytając tę historię. Za to już będę tę książkę wiecznie wielbić.

Ci, na których ta lektura wciąż czeka, pewnie nadal się zastanawiają, co w niej jest takiego. Już mówię. Jedną z takich rzeczy jest sama koncepcja. Nie chodzi o fakt książki o raku, bo takie znaleźć możemy na każdym kroku. Wielu już autorów przedstawiało nam tę chorobę, także wydawać by się mogło, że jest już obejrzana i przetrawiona z każdej strony. Pan Green jednak miał na nią jeszcze inny pomysł. Przedstawił ją w sposób lekki, nie jako wyrzeczenie, ale sposób życia. Ominął płacz, z powodu jej nadejścia, a zaserwował nam wiele okazji do przemyśleń i całe morze mądrości życiowych, które wcale nie wydają się przerysowane, lecz idealnie wpasowują się w sytuację każdego z nas. Dzięki temu wszyscy coś wyniosą. Jeden więcej, drugi mniej, ale w jakimś stopniu ta książka w czytelniku pozostanie. Nie mamy tu jedynie wątku raka. Co to, to nie. Znajdziemy też motyw problemów dorastania, pierwszych miłości, życiowych wyrzeczeń i niesprawiedliwości losu. Można by rzec, coś dla każdego.

Kolejną z zalet jest sposób pisania autora. Nie raz wspominałam o tym, że pisarz musi umieć wykształcić atmosferę charakterystyczną tylko dla niego. Tutaj tak było. Trudny temat został włożony w otoczkę świeżości i wyszło z tego cudo. Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to byłaby to właśnie ta lekkość. Po tylu znakomitych recenzjach tej książki oczekiwałam, że będzie jedną z tych ,,mądrych", które do tej pory utożsamiałam z czymś ciężkim i dającym do myślenia w drastyczny sposób. To nie tak, że się zawiodłam. Po prostu byłam zaskoczona, że pan Green potrafił włożyć mi do głowy przemyślenia w sposób lekki, a czasem wręcz nieco banalny. Mimo, a może lepiej dzięki temu w niezwykle obrazowy, trafiający w nasze serca i przejmujący sposób wykreowana została ta podziwiana przez tłumy historia.

Aby książka była dobra nie może zabraknąć dobrze wykreowanych bohaterów. Najlepiej, żeby byli charyzmatyczni, dowcipni i zapadający w pamięci. O tym, że nie mogą ani przez chwilę irytować nawet nie wspominam. Tutaj ten schemat został zachowany. Począwszy od tytułowej Hazel przez barwnego Augustusa, a na rodzicach skończywszy. To właśnie ci charyzmatyczni bohaterowie przekazują nam wszystkie wartości. Na podstawie ich życia i przemyśleń uczymy się my. Poznajemy ludzką naturę i to, że choroba nie wpływa tylko na nas, ale i na każdego w naszym otoczeniu. Jedna decyzja wpływa na inne, a wspomnienie z przeszłości może zmienić obecny sposób odbierania świata. Autor nie spoczął na laurach i nie przedstawił nam kolorowego obrazka, na którym znajdują się doskonali ludzie. W życiu jest ciężko, nikt nie jest doskonały i tu właśnie widać to najlepiej. Chyba nieco przesadnie zrzyłam się z bohaterami. Już na początku dało się przewidzieć, jak to się skończy, ale nie powstrzymało mnie to od przywiązania się do Hazel i Augustusa i oczywiście późniejszego płaczu.

Nie jedna już osoba odkryła tajemnicę ,,Gwiazd naszych wina". Nie ja pierwsza też się nią zachwycam. Napisana jest w sposób, który zachwyci każdego. To, że jest skierowana do młodzieży nie powoduje, że tylko im się spodoba. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie i będzie ją podziwiał z dziecięcą naiwnością i bólem rozdzierającym serce. Nie zwlekajcie wiec dłużej i szybciutko rozpocznijcie lekturę tej powieści. Mogę zagwarantować, że się nie zawiedziecie!

33 komentarze:

  1. Ogromnie Ci zazdroszczę "Gwiazd naszych wina", ale dzisiaj zamierzam zamówić sobie tę książkę w Matrasie i będę mogła w końcu ją przeczytać.
    Aha, wkradł Ci się błąd w 3. akapicie, zamiast ukarze powinno być ukaże. (: Tak w ogóle - świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ja i ta ortografia. Dziękuję Ci bardzo, już poprawione:)

      Usuń
  2. Nadal nie czytałam i długo nawet nie chciałam poznawać tej książki, ale powolutku się przekonuję. Czekam aż zachwyt nad GNW całkowicie przejdzie na "Papierowe miasta" i wtedy na spokojnie będę sobie mogła przeczytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej też jakoś nie bardzo mnie do niej ciągnęło, ale zmieniłam zdanie.
      Przeczytaj, bo naprawdę warto.:)

      Usuń
  3. Przecudna książka, która zostanie w mojej pamięci na bardzo, bardzo długo. Już nie pamiętam, kiedy tak wiele łez wylałam podczas czytania ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że nie sposób się tą książką nie zachwycić. ;) Green porusza w czytelniku najczulszą strunę, co sprawia, że można od razu się w tej powieści zakochać - ja sama tego doświadczyłam. Czytałam ją spory czas temu, a wciąż nie mogę o niej zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama nie jestem przekonana do te książki, wszyscy polecają ale... sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zastanawiaj się, bo książka jest naprawdę warta przeczytania:)

      Usuń
  6. Powiem tylko jedno słowo WSPANIAŁA! Nie mogę się doczekać kiedy w końcu będę mogła przeczytać "Papierowe miasta" :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zbiera same pozytywne opinie. Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę musiała ją w końcu przeczytać, bo jeszcze ani jednej negatywnej recenzji ta książka nie zdobyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna chciałam ją przeczytać aż w końcu dziś wpadła mi w ręce angielska pozycja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdybym tylko miała sposobność ją przeczytać.. Niestety mój budżet w tym miesiącu jest bardzo ograniczony, moja biblioteka jeszcze jej nie posiada i nikt z mojego otoczenia również. Może chciałabyś pożyczyć :D?
    Swoją drogą, oglądałaś ,,Now is Good''? Genialny film o podobnej tematyce, przedstawiony w sposób wesoły, aczkolwiek porusza nawet najbardziej skamieniałe serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Now is Good" jest na.podstawie książki "Zanim umrę" . Polecam! Powieść warta przeczytania ! :)

      Usuń
  11. Ja przeczytałam w ostatnim miesiącu i... Nadal ją wspominam. Ta książka jest tak niesamowicie lekka od innych w tej samej tematyce. "Papierowe miasta" już czekają na mojej półce ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszyscy tak zachwalają tę powieść, że chyba nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się z nią w końcu zapoznać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chcę przeczytać tę książkę! Mam również ochotę na "Papierowe miasta". :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech, GNW stoi sobie i się kurzy na półeczce, podczas gry czyta się 600-stronnicowy Zafón. Obiecuję sobie, że przeczytam ją jako następną w kolejce, bo jeszcze jedna taka recenzja i chyba oszaleję. W sumie to powinnam od razu się za nią wziąć, tak wszyscy polecacie, ale obawiam się, że przeczytam ją "na raz", a do tego potrzeba mi trochę więcej wolności, więc jak tylko oceny wystawią to rzucam absolutnie wszystko i zaczynam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie ją zostawiłam na czas, kiedy będę mogła przeczytać na spokojnie. To trzeba przeżyć, a pośpiech dobry nie jest. :)
      Mimo wszystko za długo nie pozwól się jej kurzyć:)

      Usuń
  15. Mnie również ta książka zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już niedługo, już niedługo ją przeczytam! Jeszcze tylko kilka książek w kolejce przed nią i poznam Hazel i Augustusa! Nie mogę się wręcz doczekać po tylu zachwalających recenzjach! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładna recenzja :) Uwielbiam "Gwiazd naszych wina". Całkowicie mnie oczarowała, ale chyba zbyt entuzjastycznie do niej podeszłam (a byłam napędzona pozytywnymi recenzjami) i dałam jej zaledwie 8/10. Ech, nieważna jest ocena, tylko to, co książka pozostawia w duszy czytelnika :) A o Augustusie i Hazel myślę codziennie :) John Green załamał czasoprzestrzeń tą książką! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Od niedawna czeka na mojej półce i nie mogę się wprost doczekać aż zacznę ją czytać! Świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam i wszystko to, po za jednym, odczułam na własnej skórze. Mam wrażenie, że tylko ja nie poryczałam się przy tej lekturze, a uwierz mi jestem bardzo wrażliwą osobą. Po takiej recenzji, raczej nie mam nic do dodania. Post genialny. Piszesz cudownie:)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie wprost odwrotnie. Przeżywać, przeżywam, ale płakać nie potrafię:)
      Dziękuję bardzo:)

      Usuń
  20. Książkę właśnie dzisiaj dostałam, więc wkrótce się za nią zabiorę. Co do tego, że mi się spodoba nie mam wątpliwości, zastanawiam się jedynie jak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ją w kolejce. Nie mogę się doczekać! Cieszę się, że ci się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam, chociaż mam nadzieję w wakacje dopaść ją w jakiejś przystępnej cenie. Uwielbiam wzruszające książki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Najciekawsza recenzja tej książki ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam również przeczytać "Szukając Alaski", "Papierowe Miasta" i "19 razy Katarine

    OdpowiedzUsuń