Dziewczyna, która chciała zbyt wiele - Jennifer Echols

23.6.13




Autor: Jennifer Echols
Tytuł: Dziewczyna, która chciała zbyt wiele
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 295
Moja ocena: 6/10, 4/6











Każdy z nas w swoim życiu przechodzi okres zwany młodzieńczym buntem. Jedni doświadczają tego w mniejszym stopniu, częściej w duszy niż na zewnątrz. Inni natomiast całą swoją osobą manifestują własne przekonania. Ich wygląd od razu nam mówi, że jego właściciel chce coś przekazać. Zachowanie jeszcze bardziej to potwierdza. Nie myślcie sobie, że skazuję tę drugą grupę na straty. O nie! Ja ich podziwiam, bo mają na tyle odwagi, żeby zaakcentować swoje poglądy. Mnie niestety tej odwagi czasem brakuje. Jednak zwykli buntownicy różnią się od tych, którzy są na najlepszej drodze do zmarnowania sobie życie. Tych niestety nie rozumiem, a niedawno miałam okazję przebywać z kimś takim.

Dziewczynie tej na imię Meg. Kiedyś przeżyła coś strasznego i teraz postanowiła zmienić swoje życie. Odczuwać wszystko pełną piersią i mieć świadomość, że nie marnuje czasu. Rodzice, jak można się było spodziewać, nie potrafią jej zrozumieć, a wszystko co ma sens to imprezy. Pewnego dnia razem ze znajomymi łamie prawo i zostaje nakryta przez policję. Jeden nadgorliwy posterunkowy postanawia zmienić dla nich karę. Będą musieli jeździć przez pięć nocy w karetce, wozie strażackim lub w radiowozie, żeby spotkać się oko w oko z niebezpieczeństwem, patologią i śmiercią. Mają nauczyć się doceniać życie i zmienić swoje postępowanie. Czy im się uda?

Do niedawna nie lubiłam typowych młodzieżówek. Uważałam je za płytkie, nic nie warte i nawet średnio pomagające na nudę. Ostatnio jednak po przeczytaniu jednej z nich zmieniłam zdanie i zdałam sobie sprawę, że jak się wybierze dobrze, to otrzyma się okazję na bardzo miłe spędzenie czasu. Dlatego więc z chęcią sięgnęłam po ,,Dziewczynę, która chciała zbyt wiele". Opis zdecydowanie zachęcał, więc czemu by jej nie przeczytać? I? Zawieść się nie zawiodłam, ale liczyłam na coś więcej. Oczekiwałam chyba głębszego przekazu czy wyciągnięcia jakiś błyskotliwych wniosków. Niestety tego zabrakło. Nie wpłynęło ta jednak na przyjemność z czytania. Książka bardzo dobrze wypełniła mój wolny czas w środę, kiedy to postanowiłam zrobić sobie wolne od szkoły (pod koniec roku przecież można). Pochłonęłam ją w jeden dzień, który spędziłam zdecydowanie milej, niż gdybym męczyła się na lekcjach w upale.

Historia należy do tych lekkich. Dziewczyna nieradząca sobie w społeczeństwie, która musi odpokutować za winy. Jak pokutuje? Jeździ nocą z przystojnym gliniarzem i patroluje okolice. Wiecie co? Jak tak wygląda kara, to ja już teraz przechodzę na ciemną stronę mocy. Może w końcu dostanie mi się coś więcej od życia niż ciągłe sprawdziany. Zaskoczeniem dla Was będzie, że gliniarz (który wcale nie jest stary, jeżeli o tym wcześniej nie wspomniałam) i dziewczyna zakochują się w sobie. Dla mnie ta miłość była taka trochę na siłę i zbyt skupiająca się na możliwym seksie. No ale coż, wszystkiego mieć nie można. Wykonanie książki nie było złe. Autorka pisze językiem prostym, sprawiając że czyta się z przyjemnością. Z łatwością opisuje wydarzenia i ani przez moment nie męczy czytelnika. Okładka jest zbyt pospolita moim zdaniem. Czy tylko mnie wydaje się, że prawie na każdej młodzieżówce widzę dwie twarze zbliżone do siebie? I jeszcze ten zarost na brodzie chłopaka (którego przez monitor komputera nie widać)...

Bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze. Zarówna Meg, którą już Wam przybliżyłam, jak i posterunkowy John. Jennifer Echols barwnie stworzyła ich przeszłość i ukazała cechy charakteru. Sprawiła, że nie wydawali się płytcy, co z pewnością podwyższyło poziom książki. Meg niestety mnie irytowała. Jej lekceważące podejście i sprowadzanie wszystkiego do jednego było co najmniej nużące. John - młody posterunkowy, który osiadł w miasteczku bez przyszłości, bo dręczyła go przeszłość - był trochę lepszy, ale i tak nie stał się moją nową książkową miłość. Chyba nawet tego nie oczekiwałam, więc zawodu też nie było. Jeżeli miałabym podsumować bohaterów w jednym zdaniu to byłoby to: dobrze wykreowani, ale niestety irytujący.

,,Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" to ciekawa pozycja, która świetna się sprawdzi w chwilach nudy. Na chandrę też będzie bardzo dobrym wyborem. Nie jest to może jakieś odkrycie ostatnich czasów, ale czyta się ją świetnie. Napisana jest w sposób lekki i właśnie w taki nastrój Was wprowadzi. Radzę zarezerwować dla niej jeden dzień, bo na pewno nie pozwoli odłożyć się w połowie na bok i nie będzie chciała czekać na Waszą kolejną wolną chwilę. Polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!!


13 komentarzy:

  1. o, akurat mam ochotę na coś lekkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam tę książkę. Ogromie zaciekawiła mnie jej tematyka. Też bym chciała za karę jeździć nocami z przystojnym policjantem :-) Szkoda tylko, że bohaterowie wzbudzają irytacje, ale mam nadzieje, że nie będzie aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle nie było. Dało się wytrzymać:)

      Usuń
  3. Czasami lubię przeczytać właśnie coś takiego - lekkiego i przyjemnego. Chętnie zapoznam się z "Dziewczyną, która chciała zbyt wiele" kiedy nastanie nudny dzień w moim życiu i będę musiała odpocząć i zrelaksować się. :P
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie była nawet ciekawa i miło się ją czytalo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardziej lubię fantastykę ale może kiedyś sięgnę po książkę ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko sięgam po takie książki, ale ta wydaje się bardzo ciekawa. Zainteresował mnie temat. Tak samo jak Ty nie lubię płytkich młodzieżówek, ale po takie, które dają coś do myślenia często sięgam ;) Może zabiorę się i za tą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ksiażek tego typu czytałam jak na razie jedynie "Tak blisko", po tą możliwe, ze też sięgnę, bo w sumie mnie przekonałaś. Dobrze wykreowane postacie, dziewczyna z problemami, można spróbować :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo ostatnio w moim życiu lekko pisanych powieści, także sobie odpuszczę tę historię. Chociaż osobiście uważam, że młodzieżówki potrafią być dość ambitne, nie wszystko sprowadza się do HSM:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zmieniłam o nich zdanie. Ale wiesz, jak się ma młodsze rodzeństwo (jak ja) i ciągle na tapecie HSM i temu podobne, to czasem może wyjść uszami:)

      Usuń
  9. Nie wiem co mam myśleć o tej książce. Do typowych młodzieżówek nie sięgam tak często jak jeszcze jakiś czas temu. Jednak gdybym trafiła na książkę, pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy natrafi się okazja i jakiś lekki, nudny wieczór myślę, że po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo, że do młodzieży się już dawno nie zaliczam to czasem lubię sięgnąć po coś lekkiego :) Kto wie może kiedyś najdzie mnie ochota :)

    OdpowiedzUsuń