Lokatorka Wildfell Hall - Anne Brontë

6.11.13


Autor: Anne Brontë
Tytuł: Lokatorka Wildfell Hall
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 525
Moja ocena: 9/10, 5+/6







Siostry Brontë popularne są już od ponad półtora wieku. Śmiało można powiedzieć, że obecnie przeżywają drugą młodość. Pierwszy raz spotkałam się z nimi nie tak dano temu, bo w te wakacje, przy okazji ,,Jane Eyre. Autobiografia". Opowieść ta poruszyła moje serce, dlatego też z wielką chęcią sięgnęłam po ,,Lokatorką Wildfell Hall" Anne Brontë. Mogę już teraz przyznać, że znów się nie zawiodłam, a co więcej, odkryłam kolejną emocjonującą historię.

W ,,Lokatorce..." rzecz się dzieje w jednym z angielskich miasteczek w latach 20-tych XIX wieku. Wszyscy mieszkańcy bardzo dobrze się znają, a codzienne obowiązki urozmaicają im spotkania towarzyskie, które stanowią doskonałą okazję do wymiany najświeższych plotek. Nic więc dziwnego, że gdy nieznajoma kobieta zamieszkuje w dawno opuszczonym domu, staje się okazją do rozmów. Fakt, że Helen Graham jest wdową, samotnie wychowuje syna i postanowiła zamieszkać w obcym miejscu wzbudza niemałe kontrowersje. Gilbert Markham jednak nie traktuje jej tak, jak wszyscy. Znajduje sposób, żeby ją lepiej poznać. Między bohaterami rodzi się uczucie, które będzie musiało wiele pokonać. Przeszłość Helen upomni się o nią i nie pozwoli tak łatwo o sobie zapomnieć. 

Zastanawialiście się kiedyś, co też takiego ma w sobie klimat dziewiętnastowiecznej Anglii, że wszyscy się nim zachwycają? Czy to te długie suknie, dworska etykieta w zwykłych przyjacielskich rozmowach albo może Anglia sama w sobie ma to ,,coś"? Pewne jest to, że klimatu tego nie można nazwać przeciętnym i nijakim, a to najważniejsze. Możemy go zaobserwować chociażby w książkach sióstr Brontë. Anne zaprowadziła nas do jednego z angielskich miasteczek i w bardzo malowniczy sposób ukazała pewną chwytającą za serce historię. Barwne opisy, zabawa emocjami czytelnika czy oddziaływanie na wyobraźnie to nie wszystko. W ,,Lokatorce Wildfell Hall" widzimy w najdrobniejszych szczegółach wykonaną pracę. Przemyślenie tego, co chce się opowiedzieć i realizację do samego końca.

Całości daleko do przeciętności i najlepiej potwierdza to sposób prowadzenia narracji. Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju powieścią szkatułkową. Cała historia to list głównego bohatera - Gilberta Markhama -  który chcąc przeprosić za swoje zachowanie piszę do przyjaciela i opowiada mu historię ze swej młodości. To on przedstawia nam Helen Graham, wspomina jak ją poznał i w jaki sposób dowiedział się więcej na jej temat. To właśnie jej przeszłość stanowi główną część książki i chyba najbardziej wpływa na czytelnika. Ukazane tu mamy bowiem wiele problemów, których odzwierciedlenie możemy spotkać i w naszych czasach. Historia o kobiecie, która musiała się z nimi mierzyć niewyobrażalnie wciąga. Czytając mamy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się w innym świecie, a o swoim własnym zapominamy. Gdyby nie obowiązki, które nie pozwalały mi na długie czytanie pochłonęłabym ,,Lokatorkę..." naprawdę szybko. Niestety trochę się to rozciągnęło, ale nie zmienia to faktu, że książka ma coś, co nie pozwala się od niej oderwać. Przedstawiana historia nie jest byle jaka czy nudna, a to jeszcze bardziej wpływa na chęć do dalszego poznawania.


Ogromnym plusem są bohaterowie. Już sami mieszkańcy miasteczka, którzy ociekają fałszywą życzliwością i obłudą, zostali skonstruowani doskonale. Najbardziej jednak wybija się właśnie Helen Graham - kobieta silna, wytrwała i potrafiąca walczyć o szczęście swoje i bliskich. Choć irytowała mnie w niej czasem nadmierna dobroć, to jednak jak najbardziej jestem w stanie jej to wybaczyć. Umiejętność walki o swoje to rekompensuje. Bardzo dobrze skonstruowany został jej pierwszy mąż - pan Huntingdon. Choć nie dało się go polubić, to jednak widać włożoną w niego pracę. Był postacią, która miała przestrzegać i w tym wydaniu, jak najbardziej spełniał swoją rolę. Pozostaje jeszcze jeden główny bohater - Gilbert. Nie możemy uznać go za jednego z bohaterów, do których serce szybciej bije, to fakt, ale w ogólnym rozrachunku przedstawia się, jak najbardziej pozytywnie, więc narzekać nie powinniśmy.

,,Lokatorka Wildfell Hall" to kolejna genialna książka sióstr Brontë, jaką miałam okazję przeczytać. Malowniczy klimat, piękna historia i ponadprzeciętni bohaterowi pozostaną w mojej pamięci jeszcze na długi czas. Nie będę porównywać jej do ,,Jane Eyre", bo to dwie zupełnie różne historie. Każda coś w sobie ma i pokazuje coś innego. Na ,,Lokatorce..." z pewnością się nie zawiedziecie, a może i pokochacie ją tak, jak ja. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG!


16 komentarzy:

  1. Ciekawa propozycja, po recenzji jestem zachęcona i nie omieszkam przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam wieeeeelką ochotę na "Lokatorkę..."! właśnie czytam biografię sióstr Bronte i kiedy są wzmianki o "Lokatorce..." nie wiem jeszcze za bardzo o co chodzi (akurat ta pozycja jest jeszcze przede mną), ale obiecuję to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrób i to szybko! Książka jest świetna!:)

      Usuń
  3. Narobiłaś mi ogromnego apetytu swoją nieprzyzwoicie wysoką oceną (: Pozycja nawet ma przyzwoitą grubość i bądźmy szczrzy - piękną okładkę. Ja również zakochana jestem w XIX wiecznej Anglii i również nie potrafię tego konkretnie uzasadnić. Może to wina ówczesnej etykiety? Nie wiem. Dla mnie książki nawiązujące do tamtych czasów wydają się bardzo romantyczne. Muszę wkrótce się z nią zapoznać!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Grzecznie sobie czeka na półce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją już od dłuższego czasu na półce i uch, nie mogę się za nią zabrać! Ale nadrobię, obiecuję! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę mieć tę książkę! Muszę! Nie ma innej opcji. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic jeszcze nie czytałam tych siostr. Czas w koncu to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mogłam się wciągnąć w tę książkę. Oczywiście, końcówkę pochłonęłam (jak ja uwielbiam te wyznania miłości u Anny i Charlotte! :p), ale początek był niespecjalny. Jednak całość wypada dobrze. Lepiej niż w poprzedniej książce tej autorki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie początek była w porządku:) Tak, te wyzwania są świetne:D To moja pierwsza książka Anne. Agnes Grey z chęcią bym przeczytała. Mam tylko nadzieję, że nie zawiodę się bardzo;)

      Usuń
  9. Ktoś tu przerabiał na polskim "Jądro ciemności" czy to zupełnie nie ma związku z kompozycją szkatułkową? :D
    Ja ostatnio czytałam "Agnes Grey" i również bardzo mi się podobała, a "Lokatorka" już sobie czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jądro ciemności jeszcze przede mną;) Kompozycja szkatułkowa ma związek z jedną z ballad Mickiewicza, z polskiego oczywiście;)
      Agnes z chęcią bym przeczytała:)

      Usuń
  10. Czytałam i bardzo mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że skoro lubię Emily Bronte, to twórczość jej siostry mi się też spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Robicie mi (Ty i reszta dziewczyn z Przystani) coraz większą ochotę na książki sióstr Bronte! :)
    A najbardziej nie fair jest to, że te nowe okładki wręcz krzyczą "Kup mnie!"

    OdpowiedzUsuń