Winter - Asia Greenhorn

28.1.13
Od zawsze było jej ciężko. Los jej nigdy nie oszczędzał. Będąc dzieckiem straciła rodziców. Mieszkała z babcią, ale opieka społeczna siedziała im na karku, dlatego często musiała zmieniać miejsce zamieszkania. Za każdym razem zaczynała od nowa, w nowej szkole, z nowymi znajomymi. Czy może być jeszcze gorzej? Uwierzcie mi, że tak.

Życie młodziutkiej Winter Starr wywraca się do góry nogami, kiedy babcia, jej jedyna bliska osoba, ulega dziwnemu wypadkowi i zapada w śpiączkę. Dziewczyna zostaje odesłana z Londynu do Cae Mefus, małego miasteczka na północy Walii, gdzie czekają na nią nowi opiekunowie – państwo Chiplinowie. Cae Mefus powoli staje się dla Winter domem. Najstarszy syn Chiplinów, Gareth, nie odrywa od niej wzroku. W nowej szkole Winter poznaje tajemniczego i szalenie przystojnego Rhysa. Gareth próbuje ostrzec dziewczynę przed tą znajomością, ale ona nie jest w stanie oprzeć się nagłej namiętności, która bierze we władanie parę młodych kochanków. Niebezpieczeństwo przestaje mieć dla nich znaczenie. W hrabstwie dochodzi do niewyjaśnionych ataków, sama Winter też zostaje napadnięta. Przerażająca prawda powoli zaczyna wypływać na powierzchnię. Winter odkrywa nieznany świat, w którym prastare obyczaje przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a tajemny pakt strzeże życia milionów ludzi. Odkrywa prawdę o śmierci swoich rodziców i o jedynym dziedzictwie, jakie jej pozostawili: kryształowym amulecie, który ją chroni. Musi wybierać między Rhysem, chłopakiem, którego kocha, a swoim własnym życiem.

Ile to już książek o wampirach przeczytałam? Ile razy mówiłam, że ta jest już absolutnie ostatnią? Z pewnością nie raz, a i tak, moje postanowienia wzięły w łeb. Tak oto sięgnęłam po kolejną historię z naszymi krwiopijcami w rolach głównych. Tym razem wampiry mamy ukazane na tle paktu z ludźmi. Może się to wydawać trochę dziwne, bo zwykle istoty te polują na ludzi, a nie zawierają z nimi pokoje. Jednak tym razem mieli powód, żeby to zrobić. Ogólny spokój był ważniejszy, niż przelew krwi. To właśnie różni tę książkę od innych. Pomysł na całą historię jest niebanalny. Autorka chciała zrobić coś nowego, wprowadzić nutkę grozy i na pewno jej się to w pewnym stopniu udało, ale...

No właśnie, ale... Mimo, że pomysł był naprawdę dobry, to jego wykonanie już nie do końca. Fabuła wydała mi się nieco poplątana, tak że trudno było mi się w niej odnaleźć. Autorka chciała wprowadzić nieco zawiłości i tajemnic, a zamiast tego wyszło coś na kształt poplątanej włóczki, którą ciężko rozplątać. Krótkie rozdziały może innym przyspieszają czytanie, ale mi dały tylko pretekst do lenistwa i odliczania rozdziałów do końca. To nie tak, że się nie wciągnęłam. Nie, byłam ciekawa, co naszym bohaterom przydarzy się dalej. Jednak obecność aż 101 rozdziałów trochę mnie przygniotła, co nie zdarza się często. "Winter" czytało się lekko, bez zbytniego myślenia, a co za tym idzie również bez wniosków, które mogłabym z tej lektury wyciągnąć. Styl pisania pani Greenhorn jest w porządku, ale tak jak pisałam wcześniej, lekko zawiły. 


Sprawą, która mnie najbardziej irytowała w bohaterach, było podawanie ich imion i nazwisk, za każdym razem, gdy się tylko pojawiali. Ich "godności" były dość pokręcone, co nie ułatwiało mi zapamiętania, kto jest kim i jeszcze bardziej gubiłam się w fabule. Jeżeli chodzi o samo dopracowanie bohaterów, to tylko tytułowa Winter wydała mi się godna uwagi oraz kolega Gareth. Winter, to postać, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Umie postawić na swoim i robić to, co chce. Właśnie takie bohaterki lubię. Gareth natomiast był według mnie znacznie bardziej ciekawy niż miłość Winter - Rhys. Gareth miał w sobie, to coś, mogłam go zrozumieć, podczas gdy Rhysa odbierałam, jako wyidealizowanego przystojniaka. Kogoś na kształt Edwarda Cullena. Dlatego też sam wątek miłosny między nim i Winter wydał mi się sztuczny i nic nie wart.

Jeżeli chodzi o okładkę to prawdę mówiąc, nie wiem, co o niej myśleć. Z jednej strony coś w sobie ma. Jakoś tajemnicę, mroczny element, który jak najbardziej do niej pasuje. Z drugiej  strony jednak wydaje mi się trochę kiczowata i zrobiona na odwal się. Chyba najlepiej będzie, jak połączę te dwa wrażenia i wyjdzie nam jej pełen obraz.

"Winter" do dość dobra pozycja. Lekko się ją czyta, można się wciągnąć i być ciekawym dalszych losów bohaterów. Nie jest też pozbawiona błędów i niedociągnięć. Gdyby tak popracować nad nią jeszcze z miesiąc, dostałaby na pewno ode mnie ze dwie gwiazdki więcej. Nie jest jednak zła i mam nadzieję, która chwilami przechodzi w cichą pewność, że druga część losów Winter będzie jeszcze lepsza. Ja po nią sięgnę na pewno. Czy warto ją czytać? Sami musicie zdecydować, ale jeżeli macie wolną chwilę, nic nie szkodzi się z nią zapoznać.

Moja ocena: 5/10

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

27 komentarzy:

  1. W pełni się z Tobą zgadzam, masakrycznie banalna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka wydaje misie, ze jest nieciekawa, pomimo tego, ze opis wiele obiecuje. Szkoda, ze taki pomysl zostal tak znisxczony.
    poxdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiażka czeka na półce i trochę się obawiam :/

    OdpowiedzUsuń
  4. mam ochotę zapoznać się z tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że książka ci się spodoba, bo zbiera recenzje raczej pozytywne, ale widzę, że do ciebie jednak nie trafiła.. No trudno ;) Ja chyba też ją sobie odpuszczę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to, że nie trafiła. Była średnia:)

      Usuń
  6. Dawno już o niej nie słyszałam, nie pamiętałam o niej. Po Twojej recenzji raczej nie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. dopisałam Cię do listy uczestników wyzwania oraz zaliczyłam powyższą recenzję :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. książkę mam na oku, ale nie ty jedna nisko ją oceniasz :)chociaż opinią nie zniechęcasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna mam na nią ochotę

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam ją przeczytać, ale skoro nie jest zbyt ciekawa, to sobie ją daruje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja słyszałam że jest świetna. Twoja recenzja trochę ostudziła mój zapał, ale pewnie i tak ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mi się ta książka marzy i się na nią uparłam:P Chyba nic mnie nie zniechęci:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach tę książkę, chcę się przekonać, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O szkoda... nie sądziłam, że tak słaba jest ta ksiązka. Za to okładke ma śliczną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Winter" nie jest górnolotną lekturą, ale źle nie było ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam podobne zdanie w kwestii tej książki. Cóż, ma ona sporo zalet, choćby poprawny styl i w sumie interesując tło, ale nie brakuje jej też wad, mnie nie przypadły do gustu wyidealizowane postacie bohaterów. Ogólnie powieść dobrze mi się czytało, ale szału nie było, a okładka nawet mi się podoba ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewien czas mam dosyć tematyki o wampirach, więc nie skuszę się na nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. 5/10 to niezbyt zachęcająca do przeczytania ocena ;)
    Chyba sobie odpuszczę tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  19. Raczej nie sięgnę po tę książkę. Zniechęciłaś mnie.
    Pozdrawiam! (:

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewnie kiedyś po nią sięgnę, ale są zdecydowanie ciekawsze książki, wnioskując po Twojej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No i tu trzeba zastosować się do przysłowia "Nie oceniaj książki po okładce". Sama nie czytałam, ale spotykałam się raczej z negatywnymi opiniami.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej. Nominuję Cię do zabawy Liebster Blog Award. Pytania znajdziesz u mnie: www.muzolife.blogspot.com

    Pozdrawiam i miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo chciałabym przeczytać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam ochotę na Winter. Śliczny blog :) zostawiam obserwację i zapraszam do mnie - może znajdziesz coś dla siebie wśród waniliowych czytadeł :)

    OdpowiedzUsuń