Partials Częściowcy - Dan Wells

5.5.13




Autor: Dan Wells
Tytuł: Partials Częściowcy
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 415
Moja ocena: 7/10













Zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób skończy się nasz świat? Co sprawi, że ludzkość zginie? Może w naszą planetę uderzy kometa i nawet nie będziemy wiedzieli kiedy umrzemy? Może słońce się wypali i nie będziemy mogli bez niego przetrwać? A może Bóg postanowi, że już jesteśmy na tyle zgorszeni, że pora dać nam nauczkę? Każda z tych możliwości na dobrą sprawę ma szansę się wydarzyć. A pomyśleliście kiedyś, że to ludzie sami zgotują sobie zagładę? Nie w przenośni przez niszczenie środowiska czy złe uczynki. Po prostu stworzą coś, co ich zniszczy? Myśleliście o tym? Tak, ja też nie.

Coś takiego spotkało bohaterów "Częściowców". Jest 2076 rok, ludzkość wymiera. 20 lat temu stworzono Częściowców - broń doskonałą, potrzebną do walki w wojnie izolacyjnej. Niestety po wojnie twórcy nie traktowali ich dobrze, więc Częściowcy postanowili się zbuntować. Wypuścili wirus RM, który zabił 99,9% ludzi. Od 14 lat nie przeżyło żadne dziecko. Ustawa Nadziei zmusza dziewczyny aby zachodziły w ciążę, bo dzięki temu może urodzić się dziecko odporne na wirus. Władze zaostrzają kontrolę nad społeczeństwem, które atakowane jest przez buntowników. Z każdą chwilą niepokoje rosną. Medyczka Kira chce znaleźć lekarstwo na RM, aby zapewnić przetrwanie ludzkości. Jest gotowa na wszystko. Dosłownie. Nawet sprzymierzenie się z wrogiem.

Dan Wells to autor, który dał się poznać w Polsce dzięki książkom „Nie jestem seryjnym mordercą” czy „Pan Potwór”. Jego najnowszym, podbijającym polski rynek dziełem są „Częściowcy”. Autor przedstawia nam świat dobiegający końca. Ludzkość wymiera, rosną społeczne niepokoje a wróg czyha za rogiem. Właśnie w takiej rzeczywistości przyszło żyć głównym bohaterom i to dzięki niej znajdujemy odpowiedź na pytanie o szczęście człowieka. Czy możemy spokojnie żyć, gdy świat się kończy? Ile jesteśmy w stanie zrobić dla wyższych celów? Jak zapewnić przetrwanie gatunku? Za wykreowanie tego genialnego świata należą się wielkie brawa dla autora. Z najdrobniejszymi szczegółami przedstawił życie za ponad sześćdziesiąt lat. Stworzył pewną wizję i uparcie się jej trzymał. Dzięki temu powstała naprawdę dobra antyutopia.

Czytanie „Częściowców” było u mnie chyba najbardziej złożoną rzeczą od wieków. Z pierwszą połowę męczyłam się dokładnie pięć dni. Akcja ciągnęła się jak kiepskie spaghetti a ja miałam ochotę uczynić jeden z większych grzechów książkoholika, a mianowicie porwać książkę na malutkie kawałeczki i podłożyć nimi do pieca. Przez pierwsze 200 stron nie działo się nic sensownego, a większość czasu poświęcone było przygotowaniom, politycznym dyskusjom i wyciąganiu wniosków. Może być ciekawe, powiecie. Z pewnością tak, ale w nadmiarze szybko się znudzi. Nie raz chciałam wyrzucić książkę za okno i wziąć się za coś ciekawszego. Mój instynkt jednak szeptał: „Jeszcze jeden rozdział. Może się rozkręci, przecież wiesz, że często tak się zdarza”. Ja, jakże grzeczna dziewczynka posłuchałam go i znowu się nie zawiodłam. Drugą połowę przeczytałam w jeden dzień, bo zwyczajnie nie sposób było się od niej oderwać. Popadłam więc w skrajności i zaczęłam ją uwielbiać. Każda strona była tak nasiąknięta zwrotami akcji, informacjami, które mnie interesowały, że straciłam poczucie czasu. Stało się to do tego stopnia, że aż babcia dzierżąca pokój obok, zaalarmowana palącym się światłem, zaczęła mnie wyganiać spać. Nie udało jej się oczywiście, bo najpierw musiałam skończyć czytanie. Język autora również przeszedł metamorfozę. Od usypiającego przekształcił się w porywający i nie wypuszczający czytelnika z rąk. W drugiej części nawet polityczne konkluzje mi nie przeszkadzały, także brawa.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to autor skupił się przede wszystkim na Kirze. Od pierwszych stron poznajmy twardą bohaterkę, która nie cofnie się przed niczym, aby bronić swoich ideałów i walczyć o lepsze jutro. Wchodzimy w jej psychikę, poznajemy z każdej strony i zaczynamy kochać całym sercem. Wielu z Was wie, że właśnie takie bohaterki ubóstwiam. Kira wskakuje na moją listę ulubieńców i znajduje się na niej naprawdę wysoko. Co do reszty bohaterów, to było ich naprawdę wielu i początkowo myślałam, że ich wszystkich nie spamiętam. Myliłam się. Każdy z nich odgrywał jakąś rolę, coś wniósł do książki i jakoś ją wzbogacił. Nie byli dopracowani w stu procent, nie odznaczali się wielką charyzmą i na pewno nie wszyscy zapadną w mojej pamięci na wieki. Nie razi mnie to jednak, bo tych, których trzeba zapamiętam i choć mogło być lepiej, to źle też nie było. Wątek miłosny w „Częściowcach" również znaleźć możemy. Nie było on wysunięty na pierwszy plan, czego początkowo żałowałam. Myślałam, że może gdyby autor bardziej się na nim skupił, wtedy książka byłaby ciekawsza. Później jednak akcja tak mnie porwała, tak bardzo skupiłam się na poczynaniach bohaterów, że mi to nie przeszkadzało. Mimo wszystko jednak, nawet jeżeli był to wątek poboczny autor mógł się postarać bardziej. Odrobina więcej pracy nad relacjami bohaterów i byłoby idealnie.

„Partials Częściowcy” to książka, która mimo wszystko wciągnęła mnie do swojego świata. Jestem niesłychanie wdzięczna autorowi za możliwość wkroczenia do czasów Częściowców i za walkę o przetrwanie, którą udało mu się rozbudzić w moim sercu. Było warto przemęczyć się z pierwszą połową, aby móc potem przeczytać drugą. Polecam, choć radzę uzbroić się w wielkie pokłady cierpliwości na początku. Potem na pewno się nie zawiedziecie!



Za możliwość wkroczenia w świat Częściowców serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

12 komentarzy:

  1. To zdecydowanie książka dla mnie :) Cieszę się, że ci się podobała chociaż obawiam się tych pierwszych stron, które były raczej nudnawe. Postaram się zdobyć ją jak najszybciej :) U mnie nowa recenzja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tych " Częściowców" - dam im szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mieszane uczucia, co do tej pozycji, ale nie mówię nie

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz o niej słyszę, ale muszę przyznać, że zapowiada się ciekawie. Może przeczytam, jednak trochę obawiam się tych pierwszych 200 stron... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam czytać po angielsku ale mnie nie wciągnęła, może kiedyś ją dokończę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek jest naprawdę ciężki. Potem jest zdecydowanie lepiej:)

      Usuń
  6. Trzeba brnąć przed 200 stron, powiadasz? Ostatnio brnęłam przez 530 stron, więc czuję się zaprawiona w bojach ;)
    P.S. Babcie rządzą! Gdy jeszcze mieszkałam ze swoją, to też nie mogła przeżyć moich nocnyh posiedzeń z książkami ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. jeżeli książka nie ma mocnego wstępu i dobrego otwarcia to raczej nie zdołam przebrnąć przez te 200 stron stagnacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się trochę pomęczyć, bo potem jest naprawdę świetnie.:)

      Usuń
  8. Coś czuję, że ta książka idealnie trafi w mój gust. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na mój konkurs : http://pieknoczytania-recenzje.blogspot.com/p/konkurs_4386.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Z wielką chęcią przeczytałabym tę książkę. Poluję na nią już od dłuższego czasu :)

    ps. recenzja dodana do wyzwania

    OdpowiedzUsuń