W dniu dwudziestych piątych urodzin Christine Canady wypowiada zaklęcie z nadzieją, że odmieni ono jej bezbarwne życie singielki. Nie spodziewa się jednak, że magiczne słowa w tak niezwykły sposób odmienią rzeczywistość.
Kiedy jej samolot rozbija się na oceanie, życie Christine zmienia się na zawsze. Po odzyskaniu przytomności oszołomiona odkrywa, że znajduje się w legendarnym miejscu i czasie, w którym rządzi magia, a jej ciało przybrało postać mitycznej syreny Undine. W wodach czai się jednak niebezpieczeństwo. Litując się nad nią bogini Gaja, zamienia Christine ponownie w kobietę, by mogła poszukać schronienia na lądzie. Kiedy na ratunek przybywa przystojny wybawiciel, zamiast cieszyć się ze spełnionego marzenia, Christine tęskni za oceanem i seksownym trytonem, który skradł jej serce...
Kiedy jej samolot rozbija się na oceanie, życie Christine zmienia się na zawsze. Po odzyskaniu przytomności oszołomiona odkrywa, że znajduje się w legendarnym miejscu i czasie, w którym rządzi magia, a jej ciało przybrało postać mitycznej syreny Undine. W wodach czai się jednak niebezpieczeństwo. Litując się nad nią bogini Gaja, zamienia Christine ponownie w kobietę, by mogła poszukać schronienia na lądzie. Kiedy na ratunek przybywa przystojny wybawiciel, zamiast cieszyć się ze spełnionego marzenia, Christine tęskni za oceanem i seksownym trytonem, który skradł jej serce...
"Ulegnij pokusie i zanurz się w świecie zmysłowości oraz magii"
Tak głosi napis na okładce. Przyznaję się bez bicia, że uległam pokusie. Chciałam zobaczyć, czy inne książki P.C. Cast przypadną mi do gustu. Czy magiczna okładka i ciekawy opis okażą się odzwierciedleniem treści i czy zakocham się w tej książce. Czy tak się stało?
Nie będę owijała w bawełnę i powiem otwarcie, że książka mi nie przypadła do gustu. Nie mogę też powiedzieć, że była totalnym chłamem i nie miała w sobie za grosz potencjału, bo tak też nie było. Irytowała mnie jednak na tyle, że podjęłam racjonalną i dojrzałą decyzję, aby nie marnować na nią czasu i zabrać się za coś innego. Jako, że więc przemęczyłam tylko 140 stron odejdę od swoich normalnych recenzji i opiszę tylko jej plusy i minusy.
Do plusów można zaliczyć niewątpliwie cały świat przedstawiony. To, że bohaterka pracowała w siłach powietrznych wydało mi się niezmiernie ciekawe i żałowałam, że autorka nie opisała tego głębiej. Późniejsza akcja w średniowieczu też wydawała się ciekawa i widać było, że pisarka zgromadziła trochę wiedzy na ten temat. Sam styl pisania autorki również jest lepszy, jeżeli miałabym go porównać z "Domem nocy".
Minusów, które przesądziły o odłożeniu książki na bok jest na pewno zdecydowanie więcej. Choćby nawet sama bohaterka. Niby to taka twarda laska, a użala się nad tym, że została sama w urodziny. Mogłabym to nawet zrozumieć, bo sama pewnie w takiej sytuacji czułabym się potwornie. Ale żeby aż tak rozpaczać? Samo się nasuwa pytanie: co jest grane? Dodatkowo jej wręcz histeryczna chęć o magię w życiu. Zaczynając książkę myślałam po prostu, że chodzi tylko o to, aby w jej życiu zdarzyło się coś niezwykłego, ot jakiś przystojny facet na drodze. Kiedy dotarło do mnie, że jej chodzi o prawdziwą magię, mówiłam: kobieto ogarnij się! Kiedy już owa magia jej się przytrafiła zaakceptowała ją bez żadnego ale. Została syreną, ok! Spotkała Gaję, ok. Dla potwierdzenia swych słów przytoczę wypowiedź bohaterki, z momentu, kiedy właśnie dowiedział się, że została syreną: "Kurna jego mać!... Jestem rybą!". No powiedźcie sami, czy normalny człowiek by tak zareagował? Ja na pewno nie. Pewnie prędzej bym zemdlała z przerażenia. Kolejną rzeczą, której wręcz nie mogłam znieść były niedopowiedzenia i liczne niedopracowania wątków. Na przykład, lecą samolotem, ten się rozbija i tyle. Nie jest podane dlaczego tak się stało, czy starali się w ogóle jakoś temu zapobiec. Nie ma tu przypadku, aż z daleka śmierdzi, że stało się tak dlatego, aby bohaterka mogła zostać syreną. I te określenia jak "tryton" itd. Czułabym się jak w bajce Disney'a, tylko że tam była magia, a tu niekoniecznie.
Czytając tyle pozytywnych opinij na Lubimy czytać myślałam, że zmienię zdanie o twórczości tej pani. Niestety tak się nie stało. Może i jestem ciut za surowa, ale książka mi się zwyczajnie w świecie nie podobała, dlatego nie miejcie mi za złe, że jej nie skończyłam. Jeżeli Wy ją lubicie - rozumiem, ja jej nie polecam, chyba że ktoś chce sobie popsuć nerwy.
Moja ocena: 2/6