Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

Tajemnica Noelle - Diane Chamberlain

7.9.15

Nie wiem, czy ta piosenka dobrze pasuje do powieści, ale nie mogłam się powstrzymać przed wstawieniem jej tutaj. 


Każdy z nas ma jakieś tajemnice. Mniejsze czy większe. Czasem ciężko jest być otwartą księgą i pozwalać światu na pełne przeczytanie siebie. Gdy jednak tajemnice są zbyt duże może pojawić się problem. Może się okazać, że tak naprawdę wcale kogoś nie znamy. Tak było w przypadku Noelle z książki Diane Chamberlain. Kobieta popełnia samobójstwo, które odsłania jej drugą twarz. Twarz, o której nikt nie miał pojęcia. Emerson i Tara będą starały się poznać powody śmierci przyjaciółki, która przecież kochała swoje życie. Te poszukiwania jednak odkryją więcej, niż można się było spodziewać na początku.

Lubię książki Diane Chamberlain. Kiedy tylko przeczyta się jedno zdanie napisane przez tę autorkę, jest się pewnym, że ta kobieta robi dokładnie to, co powinna. Pasja, klimat i doświadczenie w kreśleniu opowieści to coś, za co ją uwielbiam! I w Tajemnicy Noelle nie mogło tego zabraknąć. Ta autorka naprawdę wie, jak pisać. W jakiej kolejności przedstawiać fakty, z której strony przedstawić wydarzenie, aby wzbudzić zainteresowanie. Powoduje, że nie można nie czytać dalej i nie być ciekawym dalszego ciągu. Tematy, które porusza Diane Chamberlain, to szeroko pojęte tematy życiowe. Takie, które mogą dotyczyć każdego z nas. Właśnie dlatego tak szybko przy czytaniu włączają się nasze emocje. Dlatego tak szybko zaczynamy utożsamiać się z bohaterami. W tej powieści pisarka postanowiła przybliżyć nam życie położnych i wszelkie trudy tego zawodu. Poświęciła dużo miejsca matczynym uczuciom i ich walce o przeżycie dziecka. Ale to tajemnice tu dominują. 

Bo było ich tu naprawdę sporo. I jak dla mnie, szczerze mówiąc, nawet za dużo. Wielokrotnie zastanawiałam się, ile jedna kobieta może mieć sekretów. Ile faktów, może skrywać przed światem. Właśnie taka była Noelle. Pełna tajemnic. Choć chciała czynić dobro, to jednak nie mogła uniknąć błędów. I mimo że tych zawiłości było momentami za wiele, to sposób ich przedstawienia był naprawdę mistrzowski. Autorka wielokrotnie potrafiła mnie zaszokować, wzbudzić podejrzenia i ochotę na rozwiązanie zagadki. Na poznanie wszystkich sekretów Noelle. Ta powieść naprawdę porusza. Mąci w głowie i wywleka z człowieka emocje! Tak bardzo współczułam bohaterom! I choć nie rozumiałam czasem ich wyborów, a wielu nie popierałam, to nad skutkami ich działań nie można było się nie wzruszyć. 

Tajemnica Noelle ma w sobie zgrzyty, które nie pozwalają mi jej w pełni pokochać. Mimo to historia, którą dostałam po otworzeniu książki, umocniła mnie w przekonaniu, że Diane Chamberlain to genialna pisarka! Bo kiedy czuć radość z pisania, a doskonałość w każdym słowie potwierdza umiejętności, to nie można się nie zachwycać. I naprawdę tylko takie obyczajówki chcę czytać!

Diane Chamberlain, Tajemnica Noelle/The midwife's confession, str.470, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2012


Read more ...

Dziesiąty krąg - Jodi Picoult

31.5.15

Can’t take back the cards you dealt on this long and lonely road to hell



Dante Alighieri oprowadzany przez Wergiliusza przemierza dziewięć kręgów piekielnych i poznaje różne kategorie grzeszników. Jodi Picoult postanowiła stworzyć nową kategorię i jeszcze jeden krąg. Rodzina Stone'ów wiedzie spokojne, poukładane życie. Laura wykłada na uniwersytecie, Daniel w zaciszu domowym rysuje komiksy i opiekuje się córką. Kiedy ta jednak zostaje zgwałcona, na jaw wyjdą sekrety, o których nikt nie miał pojęcia. Nikt w tej rodzinie nie jest pozbawiony winy, a żeby odbudować szczęście, trzeba będzie odbyć podróż do samej głębi piekieł.

Twórczości Jodi Picoult nie znam tak dobrze, jakbym chciała. Ostatnie nasze spotkanie miało miejsce już dość dawno temu i strasznie żałuję, że szybciej nie sięgnęłam po kolejną jej książkę. Mało jest bowiem autorów, którzy z taką wprawą tworzyliby świat przedstawiony. Jodi Picoult każdym wyrazem maluje przed czytelnikiem sceny, które obrazują się w jego głowie, niczym film. Styl autorki jest po prostu niezwykły. Dzięki niej o zwykłych wydarzeniach czyta się z wypiekami na twarzy i czystym zaangażowaniem. Bardzo elastyczny język i przedstawianie wydarzeń z punktów widzenia różnych bohaterów dają nam możliwość pełnego wglądu w opisywane wydarzenia. Zabawa słowem sprawia zaś, że w subtelny sposób zakamuflowany jest ostateczny moment zaskoczenia.

Dziesiąty krąg, podobnie jak inne książki autorki, posiada wiele wątków i wiele trudnych tematów. Jest tu nawiązanie do Boskiej komedii Dantego, dzięki czemu możemy poznać bliżej to dzieło. Przedstawione mamy także życie mieszkańców Alaski. Muszę przyznać, że mało interesowałam się tym tematem, a dzięki tej powieści uświadomiłam sobie trudny, jakie tamtejsza ludność musi znosić. W książce znajdą też coś dla siebie fani komiksów. Główny bohater zarabia na życie rysując. Aby przybliżyć jego profesję, każdy rozdział zakończony jest fragmentem komiksu, który tworzy oddzielną opowieść. Sama nie przepadam za komiksami, ale dla innych może to być prawdziwa gratka. Mamy w końcu wielokrotnie już poruszany problem gwałtu. Nie ma wątpliwości, że trzeba o tym mówić i pomagać jego ofiarom. Autorka w powieści porusza też inne kwestie, które się z nim wiążą. Za jego pomocą tak naprawdę pokazany jest fakt, że jedno wydarzenie ciągnie za sobą kolejne, aż w końcu nie zdajemy sobie sprawy, kiedy znaleźliśmy się w tak złym położeniu.

Twórczość Jodi Picoult może kojarzyć się z tym, że na koniec spotykamy się z pewnym zaskoczeniem. Z zupełnie innym obrazem faktów, niż oczekiwaliśmy na początku. Dzięki temu pokazywane jest drugie ludzkie oblicze i przewrotność losu. W tym wypadku niestety mi tego zabrakło. Bardzo szybko domyśliłam się faktów i choć jeszcze miałam nadzieję, że może się mylę, tak niestety nie było. Dlatego pozostałam z uczuciem lekkiego niedosytu. Moje emocje nie zostały też wystawione na próbę, jak w przypadku poprzednich spotkań z autorką. Była to z pewnością bardzo pouczająca lektura, ale jednak nie tak wstrząsająca, jak oczekiwałam. Dawno temu oglądałam film i mogłabym zrzucić winę na niego, ale niestety, przed sięgnięciem po książkę pamiętałam tylko ogólny zarys, więc z pewnością to nie jego wina.

Dziesiąty krąg to kolejny dowód na to, jak genialną pisarką jest Jodi Picoult. Choć nie zachwycił mnie tak, jak chciałam, nie mogę też powiedzieć, że jestem zawiedziona. To z pewnością bardzo dobra powieść i obowiązkowa pozycja dla fanów autorki!

Moja ocena: 7/10

Jodi Picoult, Dziesiąty krąg/The tenth circle, str. 549, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2012





Read more ...

Prawo matki - Diane Chamberlain

16.8.14

Z Diane Chamberlain spotkałam się już wcześniej przy okazji genialnej książki Sekretne życie CeeCee Wilkes. Obiecałam sobie wtedy, że na pewno wrócę do twórczości tej Pani. Trochę mi to zajęło, ale w końcu wzięłam w swoje łapki kolejną powieść autorki. Padło na Prawo matki.

W książce tej poznajemy Laurel Lockwood. Kobieta nie zawsze była dobrą matką. Po urodzeniu córki wpadła w depresję poporodową i praktycznie w ogóle się nią nie zajmowała. Swe bóle zaczęła topić w alkoholu, tak, że jej drugie dziecko urodziło się z poalkoholowym uszkodzeniem płodu. Choć iloraz inteligencji Andy'ego jest przeciętny, to jego mózg nie pracuje tak, jak u innych ludzi. Chłopiec na przykład potrafi przemycić na pokład samolotu zapalniczkę w skarpecie, bo przecież zakaz brzmiał "Nie wnosić...". Pomyślał, że mając ją w skarpecie, przecież jej nie niesie. Pewnego dnia w kościele, gdzie odbywa się zabawa dla dzieci, wybucha pożar. Andy ratuje kolegów i tym samym staje się bohaterem. Kiedy jednak z wybawcy chłopak dla społeczności staje się oprawcą, Laurel będzie musiała rozpocząć walkę o bezpieczeństwo syna.

Diane Chamberlain w Prawie matki bardzo sprawnie przeplata przeszłość z teraźniejszością. Z jednej strony opowiada o wydarzeniach związanych z pożarem w kościele, udziale Andy'ego w całym zajściu i dochodzeniu. Z drugiej zaś przedstawia nam to, co zdarzyło się około dwudziestu lat wcześniej i jaki wpływ tamte działania miały na sytuację obecną. Te dwa czasy akcji nie powodowały jakiegoś mętliku, co bardzo się ceni. Co więcej, autorka potrafiła zaciekawić każdą prostą czynnością. W powieści umieściła kilka niezwykle ważnych tematów. Ukazała sytuację dzieci z poporodowym uszkodzeniem płodu, problemy młodych matek, rodzicielską miłość, jak też trudną pracę strażaków. Wszystko to zostało ze sobą połączone pięknym, dopracowanym językiem. Aby nie było za poważnie dostaliśmy też w miarę wciągającą historię. Muszę przyznać, że nie zaangażowałam się w losy bohaterów tak, jak przy poprzedniej czytanej przeze mnie książce autorki. Wszystkie postacie były dopracowane, bogate w wewnętrzne przeżycia i jak najbardziej realistyczne. Ciekawiły mnie ich losy, ale muszę przyznać, że była w nich jakaś przewidywalność. Momenty, które miały zaskoczyć, nie zrobiły tego. Samo zakończenie i wyjaśnienie wszystkiego wyobrażałam sobie inaczej, to prawda, ale autorka swoją wersją zrobiła na mnie średnie wrażenie. 

Prawo matki pozostawiło mnie z małym uczuciem niedosytu. Wciąż jestem zachwycona talentem Diane Chamberlain do przedstawiania ważnych tematów, kreowania wydarzeń i operowania językiem, bo w tej historii ani na moment tego nie zabrakło. Sama opowieść jednak nie wbiła mnie w fotel tak, jak ta w Sekretnym życiu CeeCee Wilkes. Zabrakło mi jakiegoś dreszczyku i możliwości większego zaangażowania w przedstawiane wydarzenia. Nie zmienia to faktu, że możliwości pisarskie autorka ma ogromne. Z wielką chęcią sięgnę po pozostałe jej twory, aby przekonać się, jak odbiorę inne historie i aby móc znów spotkać się z jej piórem. 

Moja ocena: 7/10

Diane Chamberlain, Prawo matki/Before the Storm, str. 419, Prószyński i S-ka, 2011


Read more ...

Duma i uprzedzenie - Jane Austen

13.8.14

Każdy z nas ma takie książki, które chodzą za nim od bardzo dawna, ale zawsze znajdzie się coś, co uniemożliwia przeczytanie ich. Dla mnie jedną z takich pozycji była do niedawna Duma i uprzedzenie. Chciałam ją przeczytać od dobrych kilku lat, ale los chciał, że uczyniłam to dopiero kilka dni temu.

Jane Austen w swoim dziele przedstawia nam państwa Bennet, mających pięć dorosłych córek. Nie mogą one dziedziczyć majątku, dlatego matka chce wydać je jak najlepiej za mąż. Kiedy w sąsiedztwie pojawia się pan Bingley - majętny kawaler - staje się on najlepszą partią dla panien Bannet. Na jednym z bali los łączy go z najstarszą z sióstr - Jane. Jego przyjaciel - pan Darcy - również zostanie zauroczony Bennetówną. Elizabeth olśni go swą bystrością umysłu i ciętą ripostą. Ich uczucie będzie jednak musiało przeskoczyć wielkie kłody, postawione przez dumę i uprzedzenie tych dwojga. 

Lubię Anglię z dziewiętnastego wieku. Podoba mi się tamten klimat, kurtuazja zachowań i magia obyczajów. Nic więc dziwnego, że byłam zachwycona historią wykreowaną przez Jane Austen. Jej styl różni się znacznie od chociażby sióstr Brontë. Brak w nim powolnego kreślenia akcji i swego rodzaju melancholii. Jane Austen piszę bardziej zwięźle i na temat. Przedstawia w historii tylko to, co dla niej ważne, ale fakt ten wcale nie znaczy, że nie możemy zakochać się w jej języku. Ja byłam zachwycona sposobem kreowania wydarzeń i budowania opisów. Dodawało to swego rodzaju akcji do błahych z pozoru wydarzeń. Bo choć w Dumie i uprzedzeniu ważne jest zwyczajne życie, to my śledzimy je z wypiekami na twarzy i łakniemy każdej następnej strony.

Wszystko to pewnie przez historię ukazaną przez autorkę. Można by rzec, że był to romans, jakich wiele, ale fakt, że stał się on już tak ponadczasowy, uniemożliwia nam to stwierdzenie. Elizabeth i pan Darcy mają w sobie bardzo wiele dumy i uprzedzeń, które stoją na przeszkodzie do stworzenie wymarzonego związku. Oboje muszą się bardzo wiele nauczyć, aby uświadomić sobie własne błędy i pełni dobrych intencji być w końcu razem. To właśnie te ich perypetie obserwuje się z bijącym sercem. Nie są opisane w sposób błahy czy powtarzalny i dlatego tak przypadły mi do gustu. Duma i uprzedzenie to jednak nie tylko romans. Autorka zagłębiła się tu nad rolą pieniądza, pozycją społeczną i mentalnością ludzką, co również wznosi książkę na wyżyny.

Trzeba jeszcze wspomnieć słówko o bohaterach, bowiem książka ta to prawdziwa galeria osobowości. Charakter każdego z nich opisany jest po prostu w mistrzowski sposób. I wcale nie znaczy, że aby to zrobić autorka musiała zagłębiać się nad każdym przez kilka stron. Wystarczyło podanie dwóch cech, aby w mojej głowie zrodził się obraz danej postaci, co potem podtrzymywane było wnioskami płynącymi z ich zachowania. Byłam po prostu zachwycona tym faktem. Nie każdy z bohaterów był miły. Jane Austen genialnie łączyła tych dobrych i złych, jak i przeplatała te przeciwne cechy w jednej postaci, aby powstała realistyczna osobowość. 

Jestem niesamowicie urzeczona Dumą i uprzedzeniem. Klimatem stworzonym przez autorkę, jej stylem, bohaterami i w końcu samym romansem. Rozumiem teraz, dlaczego ta książka uważana jest za arcydzieło. Jest po prostu genialna! Nie muszę chyba mówić, że każdy powinien ją poznać? Po prostu trzeba to zrobić.

Moja ocena: 10/10

Jane Austen, Duma i uprzedzenie/Pride and Prejudice, str. 302, Prószyński i S-ka, 2012
Read more ...

Z innej bajki - Jodi Picoult, Samantha van Leer

19.5.14



Autor: Jodi Picoult, Samantha van Leer
Tytuł: Z innej bajki
Tytuł oryginału: Between The Lines
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka






Jodi Picoult jest jedną z bardziej znanych pisarek. Ma na swoim koncie trzydzieści powieści, które wielokrotnie doczekały się ekranizacji. Ludzie kochają jej twórczość za ważne treści, które za sobą niesie, a także za bezpośredniość w ich przekazywaniu. Gdy więc ukazała się jej książka napisana wraz z córkę, naszło mnie (i myślę, że nie tylko mnie) pytanie, czy jest to naprawdę owoc ich wspólnej twórczości, czy próba wypromowania swej latorośli.

Już na samym początku Jodi Picoult wyjaśnia, w jaki sposób powstała książka. Była na promocji w Los Angeles, kiedy zadzwoniła do niej córka z pomysłem na książkę. Jodi bardzo się on spodobał i dlatego też zgodziła się napisać ją wspólnie z nią. Tak odtąd w wolnych chwilach poświęcały swój czas piętnastoletniej Delilah, która pewnego dnia znalazła niespotykaną książkę. Niespotykaną, bowiem jej główny bohater - książę Oliver - przemówił do niej. Czas mijał, a ta dwójka coraz bardziej zbliżała się do siebie. Dziewczyna odkryła, że bohaterowie bajki tylko ją odgrywają, kiedy czytelnik otworzy książkę, a po skończonej pracy wracają do swojego życia. Oliver jednak różni się od nich - nie chce wieść życia według scenariusza autorki, chce się wyrwać z bajki.

Od razu przyznam, że kiedy skończyłam drugą w swoim życiu książkę Jodi, śmiało stwierdziłam, że kocham jej twórczość i chcę więcej. Gdy zobaczyłam w bibliotece Z innej bajki porwałam więc książkę bez mrugnięcia okiem. Swego czasu było o niej naprawdę głośno, ale kiedy już szał opadł, jakoś stopniowo wypadło mi z głowy, o czym właściwie jest. Kiedy więc nieświadomie zaczęłam czytać, fabuła wydała mi się dość infantylna. Zawsze powtarzam, że lubię baśnie i powiem to też teraz. Mimo to oczekuję, że zostaną one ugryzione w nieco inny sposób niż dotychczas. Tutaj niby mamy zbuntowanego księcia i bajkę na pokaz dla czytelnika, ale niestety etap rozmawiania z bohaterami, traktowania ich, jak realnych ludzi i marzenia o wyciągnięciu ich z książki mam już za sobą od dobrych kilkunastu lat. Może to smutne, że nie potrafiłam na czas czytania tej książki wrócić do dzieciństwa, ale nic nie poradzę, że taka fabuła wydaje mi się naiwna, a kiedy nachodzi mnie ochota przypomnienia sobie młodocianych lat wolę włączyć Króla Lwa.

Nie czułam tu także charakterystycznego stylu pisania Jodi. Może został on stłumiony przez córkę, a może po prostu nie miał podłoża do objawienia się. Znalazłam co prawda kilka pięknych cytatów, ale prawdę mówiąc, gdyby nie Lubimy Czytać nawet bym teraz o nich nie pamiętała. Pewnie stało się tak dlatego, że bez odpowiedniej oprawki fabuły, nie osiągają one aż tak wielkiego znaczenia. Książka nie jest napisana źle, co to, to nie. Jeżeli byłby to jedynie twór Samanthy powiedziałabym, że całość jest naprawdę bardzo dobra. Jednak w połączeniu z Jodi rodzi się pewne rozczarowanie, że mogło to być coś zdecydowanie więcej.

Niestety nie polubiłam też bohaterów. Byli bezbarwni i irytujący, a to dla mnie dwie najgorsze rzeczy z możliwych. Niby wszystko było dobrze, a tak naprawdę nie było ani jednego momentu, który by sprawił, że obdarzyłabym kogoś sympatią. Piętnaście lat miałam nie tak znowu dawno, ale nie przypominam sobie (albo nie chcę pamiętać), żebym byłam tak naiwna/irytująca/niemądra życiowo, jak Delilah. Niektóre sytuacje z jej udziałem były po prostu śmieszne. W tych mało komplikowanych rozwiązaniach, widać było rękę Samanthy. Z naszym Księciem sprawa ma się nieco inaczej, bo posiada jakby podwójną osobowość - bajkową i realną. Ta bajkowa wydaje się nieco ciekawsza. Nie jest to bowiem książę, jakich znamy. Choć mądry i lojalny, to jednak brak mu odwagi. Kiedy więc przychodzi potrzeba uratowania księżniczki, Oliver musi sprostać zadaniu bez tej ważnej cechy. Wszystkie zagadki pozostaje mu rozwiązać za sprawą rozumu. Ten realny Oliver, podobnie jak Delilah, nie jest już tak ciekawy. Niby można go nazwać zbuntowanym i skorym do ucieczki, co jest nieco innowacyjnym rozwiązaniem, ale ogólny zarys osobowości jakoś mało mnie zaciekawił.

Na plus książki wpływa jej wspaniała oprawa. Okładka bardzo wpada w oko. Co więcej, w środku jest równie prześlicznie. Tekst z punktu widzenia Olivera został wydrukowany na niebiesko, a ten z punktu widzenia Delilah na zielono. Część baśni pozostaje czarna. Całość wzbogacają piękne, baśniowe obrazy na całą stronę oraz małe rysunki przy tekście. Moim zdaniem to naprawdę fajna sprawa. Taka oprawa graficzna dodaje książce baśniowego klimatu, którego niestety nie doświadczyłam za sprawą fabuły.

Z innej bajki niestety zawiodło moje oczekiwania. Myślałam, że z uwagi na współudział pani Picoult w procesie tworzenia, będzie to naprawdę genialna pozycja, która przeniesie mnie do bajkowego świata. Niestety tak się nie stało. Na chwilę obecną pozostanę przy innych książkach Jodi, a twórczości Samanthy dam jeszcze kilka lat, aby ewoluowała. Myślę, że pewnego dnia stanie się godną następczynią swej matki. Co do Z innej bajki, jeżeli lubicie takie historie i jesteście ciekawie tego duetu - polecam! W przeciwnym wypadku już niekoniecznie.

Moja ocena: 4/10, 2+/6


Książka bierze udział w wyzwaniu
Read more ...

Lśnienie - Stephen King

16.11.13



Autor: Stephen King
Tytuł: Lśnienie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 515
Moja ocena: 8/10, 5/6






Stephen King to chyba jeden z najbardziej popularnych pisarzy. Nazywa się go królem horrorów, prawie każda z jego książek została zekranizowana, a miliony ludzi zaczytuje się w jego dziełach, które mimo upływu czasu nie tracą na autentyczności. Wszystko to świadczy o tym, że jest to autor, obok którego nie można przejść obojętnie. Do niedawna z wielkim wstydem przyznawałam, że nie znam żadnej z jego książek. Każda próba podejścia do jego twórczości kończyła się fiaskiem, aż w końcu, kiedy tylko w moje ręce wpadło ,,Lśnienie", wiedziałam, że tę książka jednak przeczytam.

Poznajemy tu Jacka Torrance'a. Mężczyzna przez problemy z alkoholem doświadczył wielu problemów. W końcu, w związku z pewnym wydarzeniem postanowił wyjść z nałogu, choć mimo to i tak stracił posadę nauczyciela. Dostał jednak propozycję nowej pracy, jako dozorca hotelu Panorama. Hotel ten położony wysoko w górach, zamykany był dla gości na czas zimy. Zadaniem Jacka miało być przeprowadzenie się tam z rodziną na ten czas i pilnowanie, czy wszystko jest, jak być powinno. Jego syn jednak posiada pewien dar. Widzi i czuje rzeczy, których nie doświadczają inni. Jedną z nich było przeczucie, że w Panoramie czai się zło. Zło, które chce jego rodziny i którego nie da się tak łatwo wyeliminować. Jak można się spodziewać bohaterowie przeprowadzają się do hotelu. Na Jacka zaczynają polować duchy, a z każdym dniem mężczyzna coraz bardziej traci panowanie nad sobą.

Nigdy nie uwielbiałam horrorów. Nie obejrzałam ani nie przeczytałam ich wiele w swoim życiu, a te które poznałam, częściej uważałam za kiczowate, niż straszne. Może po prostu trafiałam na złe albo ten gatunek zwyczajnie nie jest dla mnie. Byłam jednak ciekawa, czy King będzie potrafił mnie wystraszyć. Gdy w końcu zaczęłam czytać ,,Lśnienie" zdałam sobie sprawę, że tu nie będzie kiczu. Może i wątek nawiedzonego hotelu/domu jest dość powszechny, ale trzeba pamiętać, że książka nie została wydana tydzień temu, więc nie możemy tego zarzucać autorowi. King nie skupia się tutaj tylko na nawiedzonym hotelu. Co to, to nie. W ,,Lśnieniu" można zgłębić nieco problem alkoholizmu, trudów dzieciństwa czy rodzin patologicznych. Jeszcze do tego wątek parapsychologiczny, który naprawdę ciekawił.

Całość została poprowadzona w sposób, który sprawia, że książkę uważamy za niepowtarzalną i niezwykłą. Autor potrafi bawić się językiem. Wie, jak wzbudzić w czytelniku grozę i niepewność,  jak wywołać gęsią skórkę i podnieść poziom adrenaliny. Nie ma tu mowy o jakimś niedopracowaniu czy odwaleniu roboty, co przecież zdarza się bardzo często. Czytając ,,Lśnienie" nie nudzimy się ani przez chwilę. Opisy nie sprawiają, że chce się je omijać, a dygresje ciekawią równie bardzo, co sama akcja. Muszę przyznać, że mimo wszystko nie bałam się tak, jak oczekiwałam. Jestem bardzo strachliwą osobą, ale że tak powiem ,,sztuczne zjawiska" bardzo trudno wywołują we mnie lęk. Trudno, ale nie w ogóle. Czytając ,,Lśnienie" były chwile, kiedy naprawdę się bałam. Choćby przy końcowej części, kiedy żona Jacka - Wendy schodzi w nieznane. Takie momenty zdarzył się wcześniej i później jeszcze kilka razy, ale nie ukrywam, myślałam, że będę się bała wyjść spod kołdry albo przez kolejne dni, będę spała przy zapalonym świetle. Niestety tak nie się stało.

W ,,Lśnieniu" mamy naprawdę bardzo dobrze skonstruowanych bohaterów. Począwszy od Jacka, który staje się ofiarą hotelu, przez jego żonę Wendy - kobietę niezwykle silną, potrafiącą sprostać wielu życiowym przeciwnością. Tak naprawdę jednak najbardziej wybijał się tu ich syn Danny. Był to chłopiec naprawdę inteligentny, aż chyba za bardzo, jak na swój wiek. Od początku wiedział więcej, niż jego rodzice, a to, że sprostał tej wiedzy budzi dodatkowy podziw. Nie wiem dlaczego, ale Danny naprawdę dał się lubić. Uwielbiałam fragmenty z nim i kiedy Jack i Wendy od czasu do czasu mnie irytowali, on pozostał bez skazy. Polubiłam również pana Holloranna. Według mnie była to naprawdę bardzo ciekawa osobowość i trochę szkoda, że tak mało go tutaj było.

,,Lśnienie" to moja pierwsza książka Kinga, jednak jestem przekonana, że nie ostatnia. Całość jest wykonana niemal perfekcyjnie, wielowątkowość sprawia, że książka nie nudzi, a fabuła wywołuje w czytelniku wielkie emocje. Nie bałam się tak, jak tego oczekiwałam, ale mam nadzieję, że przy innych książkach Kinga będę. Tych, którzy jeszcze nie czytali ,,Lśnienia" gorąco do tego zachęcam!


Read more ...

Sekretne życie CeeCee Wilkes - Diane Chamberlain

4.9.13


Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Sekretne życie CeeCee Wilkes
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 542
Moja ocena: 9/10, 5+/6







Coraz częściej w moich planach czytelniczych pojawia się literatura obyczajowa. Książki poruszające życiowe problemy i oddziałujące na czytelnika to coś, obok czego nie można przejść obojętnie. Kiedy na rynku pojawiła się nowa powieść Diane Chamberlain wiedziałam, że po prostu muszę po nią sięgnąć. Jej autorka uważana jest za Jodi Picoult amerykańskiego południa. Już samo to sprawiło, że nie mogłam przejść obok jej twórczości obojętnie. Jodi bowiem wprost uwielbiam i chciałam sprawdzić, czy książki Pani Chamberlain również mi się spodobają.

W ,,Sekretnym życiu CeeCee Wilkes" czytamy o losach pewnej szesnastoletniej dziewczyny. Losach nie łatwym, bowiem już od najmłodszych lat musiała ona radzić sobie z wieloma problemami. Kiedy miała dwanaście lat zmarła jej matka i od tego czasu mieszkała w rodzinach zastępczych. Mając szesnaście lat usamodzielniła się, mimo tego jej życie nie stało się łatwiejsze. Za sprawą poznanego Tima, zgodziła się na pilnowanie porwanej żony gubernatora i przez złośliwość losu stała się jedynym świadkiem jej śmierci. Po latach ukrywania się i życia pod innym nazwiskiem dorosła już kobieta zostaje postawiona wobec pytania czy chronić rodzinę, czy uratować niewinnego człowieka.

Trzeba przyznać, że fabuła jest naprawdę ciekawa. Po przeczytaniu opisu na okładce byłam zaintrygowana, co też kryje się w środku. Dostałam, co chciałam, a nawet więcej. Historia życia CeeCee nie nudziła, ani przez chwilę. To chyba za sprawą języka autorki, która w mistrzowski sposób prowadzi nas przez lata życia bohaterki. Na początku doświadczamy chwil napięcia, która sprawiają, że zapomina się o bożym świecie i po prostu musi się czytać dalej. Potem było równie dobrze. Każde wydarzenie, każda najmniejsza czynność była po prostu pochłaniana przeze mnie. Mogłoby się wydawać, że zwykła codzienność na przestrzeni lat może się czytelnikowi znudzić, ale tu absolutnie tak nie było. ,,Sekretne życie CeeCee Wilkes" to nie tylko świetny czasoumilacz, lecz także lub przede wszystkim historia, która uczy i pozostawia po sobą ślad. Zmusza do przemyśleń nad tym, jak daleko człowiek jest w stanie posunąć, aby spełnić wymagania kochanej osoby, opowiada o miłości macierzyńskiej i wyrzeczeniach, jakie się z tym wiążą. Czytaniu towarzyszyła cała masa emocji, które nieraz ściskały za serce.

Bohaterowie tutaj stoją na naprawdę wysokim poziomie. Każdy z nich przedstawiony jest najlepiej, jak się tylko da. Bohaterka skupiła się, aby przeanalizować ich psychikę, ukazać motywy i postąpić z nimi, jak najbardziej obiektywnie. Czytelnik może więc sam zdecydować, komu wierzy, a komu nie, kogo usprawiedliwia, a kogo już niekoniecznie. Tytułowa CeeCee zmieniała się z biegiem lat. Od początkowej młodzieńczej naiwności do rozsądku, towarzyszącemu wieku starszemu. Jej późniejsza odsłona zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Pierwotna naiwność jakoś odpychała mnie od niej, jednak później CeeCee się zrehabiliotowała. Czy postąpiłabym tak, jak ona, mogę tylko gdybać. Mimo wszystko nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Mogę tylko podziwiać CeeCee za to, że sobie poradziła i zaakceptowała to, co zgotował dla niej los, bo ja na pewno bym nie potrafiła.

,,Sekretne życie CeeCee Wilkes" jest pozycją, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Czytało się ją genialnie, wydarzenia nie pozwoliły się oderwać, a rozważania psychologiczne skłaniały do zastanowienia. Wiem, że do twórczości Diane Chamberlain jeszcze wrócę. Opowieść o CeeCee spodoba się wszystkim tym, którzy lubię książki obyczajowe, a także takie, które są bardzo dobrze napisane, porywają czytelnika w swój świat i pozostawiają po sobie ślad.
Read more ...

Czarownice z Salem Falls - Jodi Picoult

9.1.13
Jest wiele życiowych prawd, wiele aforyzmów, które mówią nam, jak żyć, jednak czy w każdej chwili się one sprawdzają? W życiu nie unikniemy problemów, nawet jeśli nie wiem jak bardzo byśmy się starali. One zawsze nas dopadną. Możemy żyć w różowych okularach i udawać, że wszystko jest OK, ale możemy też je zdjąć i przyjąć do wiadomości, że nic nie jest takie, jakie się wydaje - przesłanie to stanowi główny motyw książki.

Jack St. Bride, nauczyciel w prywatnej szkole dla dziewcząt, nie ma innego wyjścia - musi całkowicie zerwać ze swoim dawnym życiem, które legło gruzach z powodu zakochanej w nim uczennicy. Szukając miejsca, w którym mógłby się ukryć i pogrzebać przeszłość, trafia do sennego miasteczka Salem Falls w Nowej Anglii. Powrót do nauczania nie wchodzi w grę, zostaje więc pomywaczem w małej restauracji należącej do Addie Peabody. Wkrótce między właścicielką a skromnym, bezpretensjonalnym Jackiem rodzi się uczucie. Niestety, w sielskim miasteczku mieszka też czwórka skrywających mroczne tajemnice nastolatek, które obierają sobie Jacka za cel niecnych knowań. Rozpętuje się współczesne polowanie na czarownice i Jack po raz kolejny musi walczyć z wymiarem sprawiedliwości oraz z uprzedzeniami.


Jodi Picoult jest jedną ze słynniejszych amerykańskich autorek. Studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Princeton i pedagogikę na Uniwersytecie Harvarda. W 2003 roku otrzymała nagrodę New England Book Award za całokształt twórczości. Jest autorką trzynastu powieści. Urodziła się i wychowała na Long Island. Już w trakcie studiów na Uniwersytecie Princeton udało jej się opublikować dwa krótkie opowiadania w magazynie "Seventeen". "Kiedy po raz pierwszy zadzwonił wydawca i powiedział, że chcą zapłacić za moje opowiadanie, od razu zadzwoniłam do mamy i oświadczyłam, że zostanę pisarką!" - mówi Picoult.


Książki Jodi Picoult mają w sobie coś, co nas do nich niezwykle przyciąga. To nie wszystko, kiedy raz sięgniemy po jedną, niebawem wyciągniemy rękę i chwycimy z półki następną. Nie od razu, bo książki te do łatwych nie należą. Każda z nich zostaje w naszej pamięci, odciska w niej swoje piętno i uczy nas życia. Z "Czarownicami z Salem Falls" też tak było. Głównym problemem książki jest gwałt. Widzimy jak jej ofiary się zachowują, przeżywamy ich cierpienie i zauważamy, że moment ten, choćby minęło wiele lat i tak pozostaje w ich pamięci. To niewątpliwie trudne, ale też prawdziwe. Poruszony jest tu również motyw czarownic, czyli kobiet, które odprawiają pogańskie obrzędy, rzucają czary, uczestniczą w sabatach. I uprzedzę Wasze wątpliwości -  akcja dzieje się w czasach współczesnych. W książce tej mierzymy się również z pozorami, poznajemy tą jakże prawdziwą mądrość, że ludzie wierzą w to, co chcą, a jeżeli już w to uwierzą, mimo że owa prawdą nie jest, bardzo ciężko jest im to wytłumaczyć.


„To, co się posiada, nigdy nie zrekompensuje tego, co się utraciło.” 

W "Czarownicach z Salem Falls" występuje narrator trzecioosobowy. Możemy spojrzeć na całą sprawę z punktu widzenia różnych osób i zrozumieć ich motywy. Książka ta na pewno nie jest jedną z tych, które czyta się w dwa wieczory. Nad nią trzeba się zastanowić, wgłębić w fabułę, postarać się zrozumieć. Pisana jest jednak w sposób przystępny, gdy już raz się w nią wgłębimy, potem trudno się od niej oderwać. Jest tu kilka momentów lekko nużących, lecz po spojrzeniu na całość śmiało możemy o nich zapomnieć. Mimo całego mojego stuprocentowego przeświadczenia, że Jack jest niewinny, interesowało mnie, jak jego niewinność zostanie udowodniona. Właśnie to dochodzenie do prawdy, mimo że sprawa wydawała się beznadziejna, te stopniowo odkrywane fakty tak niezmiernie mi się podobały.W momencie odczytania wyroku bałam się razem z Jackiem, a czegoś takiego nie miałam jeszcze przy żadnej książce. Jednak o jej wielkości chyba najbardziej świadczy ostatnie zdanie. I to właśnie różni ją od innych pozycji. Podczas, gdy w innych książkach ostatnia strona, to swego rodzaju podsumowanie, tu mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. To właśnie na koniec zostają podane najbardziej szokujące fakty.

Główny bohater Jack to osoba, którą podziwiam za dążenie do prawdy mimo wszystko. Chociaż podczas pierwszego procesu przyjmuje bierną postawę, w drugim nie chce popełnić tego samego błędu i postanawia walczyć mimo przeciwności, bo ma o co, a raczej o kogo. Kobieta, którą kocha - Addie, jest kobietą niezwykłą, którą jednak los doświadczył bardziej niż innych. Jest ofiarą gwałtu. Los podarował jej córeczkę, dzięki której poskładała na nowo swoje życie, jednak ta nieszczęśliwie umiera. Z tym bohaterka nie umie sobie już poradzić i żyje w świecie fantazji, gdzie jej córka życie. To się zmienia, gdy spotyka Jacka, dzięki niemu widzi nowy sens życia. Nie ukrywam, że polubiłam Addie. Była osobą bardzo charakterystyczną, a jej problemy sprawiły, że nie była jakąś wyidealizowaną postacią. Trochę to szablonowe - kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością, ale co z tego, Jodi Picoult może wszystko.
Rola czarnego charakteru przypadła córce miejscowego bogacza - Gillian. Od początku jej nie lubiłam. Denerwowała mnie jej dwulicowość, kłamstwa i wykorzystywanie przyjaciół. Zmieniłam zdanie o tej dziewczynie, kiedy przeczytałam ostanie zdanie. Mało tego, zrozumiałam dlaczego była taka, jaka była i co nią kierowało.


„Świadomość utraconych szans nigdy nie pozostawiała jedynie powierzchownych obrażeń; zwykle raniła głęboko, do żywego.” 

Trochę się rozpisałam, ale nie dziwcie się - ta książka jest naprawdę rewelacyjna. Wywiera wielkie wrażenie, czyta się ją świetnie. To moje drugie spotkanie z tą autorką, ale na pewno nie ostatnie.  Polecam ją wszystkim fanom twórczości Jodi Picoult, a także tym, którzy jeszcze nie mieli z nią do czynienia. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie! 

Według skali z Lubimy czytać książka otrzymuje ode mnie: 9/10. Myślę, że to jak najbardziej sprawiedliwa ocena.

Książka, zaliczana do wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (3cm)
Read more ...

Zagubiona przeszłość - Jodi Picoult

15.10.12
Nie zastanawialiście się czasem, czemu całego życia nie możemy przeżyć w radości? Czemu, kiedy w końcu zaczyna nam się układać dzieje się coś, co obraca je o 180 stopni? Mnie wydaje się, że dzieje się tak dlatego, abyśmy się czegoś nauczyli. Aby nam pokazać, że nie można iść przez życie w różowych okularach, bo nic nigdy nie jest do końca białe, ani do końca czarne. Bohaterka powieści "Zagubiona przeszłość" też z pewnością musiała dojść do takich wniosków.

Opis z okładki:
Delia Hopkins ma bajkowe życie. Mieszka w uroczym miasteczku w sielskim stanie New Hampshire. Ma małą córeczkę, przystojnego narzeczonego, ukochanego ojca oraz psa, z którym pracuje przy poszukiwaniu zaginionych ludzi. Trwają przygotowania do ślubu. Ni stąd, ni zowąd Delię zaczynają dręczyć wspomnienia, których nie potrafi wyjaśnić ani umiejscowić w czasie i przestrzeni. A potem nagle w jej domu zjawia się policjant, przynosząc nieoczekiwaną wiadomość, która rujnuje bezpieczny świat młodej kobiety. Co czuje człowiek, dowiedziawszy się, że nie jest tym, za kogo się uważał? Jak pogodzić się z faktem, że kochany człowiek ukrywał prawdziwą tożsamość, a jakaś obca osoba może rościć sobie prawo do silnych więzi? Dlaczego na pozór słuszne decyzje są często krzywdzące dla innych? Jodi Picoult dotyka  kolejnego trudnego tematu zaczerpniętego z życia, przedstawiając go z właściwą sobie przenikliwością, empatią i wrażliwością.

Pani Picoult chyba nie muszę Wam przedstawiać. Jeżeli nie czytaliście jej książek (jak ja do tej pory), to na pewno o niej słyszeliście. Czytając o niej opis na okładce zachwyciło mnie bardzo to, że ukończyła Princton i Harvard. Jako szanujący się mól książkowy musiałam się zaznajomić z jej twórczością i powiem już teraz, że stałam się jej najnowszą fanką.

Udawaj, aż ci się uda.

Sięgając po książkę, myślałam, że będzie to mądra, pouczająca opowieść. Było tak rzeczywiście, ale znalazłam w niej również znacznie więcej. Akcja wciąga niesamowicie. Mimo, że w pewnym momencie ma się wrażenie, że odkryło się już całą prawdę, a tu zostało jeszcze 400 stron do przeczytania, to z każdym kolejnym rozdziałem odkrywamy nowe fakty i nowe rzeczy nas zaskakują. Styl pisania pani Picoult sprawia, że przeżywamy całą historię i wprost nie możemy się doczekać rozwiązania i poznania całej prawdy. Zakończenie mnie wprost zmroziło, a kiedy już je zaakceptowałam, to potem okazało się, że wcale nie musiało tak być. To chyba wzmaga w czytelniku jeszcze większą ekscytację i sprawia, że po zakończeniu czytania czujemy wielki niedosyt. Zastanawiamy się, co też będzie dalej i denerwujemy się, że to koniec i się tego nie dowiemy. Ale może tak jest lepiej. Może uruchamiamy wtedy naszą wyobraźnię i tworzymy taki koniec, jaki każdy z nas by chciał, aby się wydarzył.

Odejść od kogoś można tylko wtedy, kiedy ten ktoś ci na to pozwoli.

Bohaterowie to na pewno mocna część tej książki. Każdy rozdział opowiada inna osoba, co sprawia, że możemy zrozumieć punk widzenia każdego i lepiej zrozumieć ich późniejsze decyzje. Ja bardzo polubiłam Fitza. Nie wiem czemu. Może przez jego nieszczęśliwą miłość albo podejście do życia. Wydał mi się bardzo interesujący. Innych również bardzo polubiłam. Na przykład Sophie. Była taką małą iskierką, która rozjaśniał szarą rzeczywistość.

Nie wypuszczam cię z rąk - powtarza. - Po prostu mam do ciebie zaufanie i wierzę, że do mnie wrócisz.

Podczas czytania zastanawiała mnie jedna sprawa. Mianowicie ile człowiek jest w stanie znieść? Na główną bohaterkę spadło naprawdę wiele problemów. Ekstradycja ojca, poznanie matki o której całe życie myślała, że nie żyje, uzależnienie narzeczonego. Mimo tego nie poddała się i naprawdę bardzo ją za to podziwiam. Nie wiem czy ja dałabym radę. Bardzo ciepłą postacią była Rutha, która wspierała Delię. Robiła to jednak w taki sposób, aby tamta się nie zorientowała. Nie okazywała jej litości i to właśnie było tak ważne.

Nie istnieje jedna prawda; prawd są setki. Cała sztuka polega na tym, aby wszyscy zgodzili się na jedną ,,prawdziwą" wersję.

Początkowo nie rozumiałam okładki tej książki. Mała dziewczynka w białym stroju biegnie po łące w kierunku drzewa. Myślę, że nie da się jej dokładnie wytłumaczyć i jej znaczenie można zrozumieć dopiero po przeczytaniu powieści.

Bo nie ma drugiej szansy na zrobienie pierwszego wrażenia. Każde następne spotkanie, każda rozmowa, to już tylko naprawianie błędów popełnionych za tym pierwszym razem.

Książka to zdecydowanie studiu ludzkiego życia. Pokazuje, że nie wszystko jest takie jak się wydaje. Każde zdanie w niej to jakieś przesłanie. Nie myślałam nawet, że ja, wielka fanka paranormali, aż tak bardzo ją polubię, ale stało się. Wędruje do listy moich ulubionych. Zdecydowanie polecam ją każdemu, a po książki Jodi Picoult pewnie sięgnę jeszcze nie raz.

Moja ocena:10/10
Read more ...