Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

Harry Potter i Insygnia Śmierci - J. K. Rowling

30.8.15


Nie odkryję tu Ameryki stwierdzając, że wszystko kiedyś musi się skończyć. Tak już jest. Nawet najlepsze rzeczy nie mogą trwać wiecznie. Bo z pewnością gdyby trwały, cały ich urok gdzieś by uleciał. Przyszedł też moment zakończenia mojej pierwszej przygody z papierowymi wersjami Harry'ego Pottera

Co znajdziemy wewnątrz Insygniów Śmierci? Oczywiście tak długo oczekiwane ostateczne starcie Harry'ego z Vodemortem. Ale zanim do niego dojdzie trójka przyjaciół będzie musiała odnaleźć i zniszczyć horkruksy, co wcale nie jest łatwe, kiedy nie wie się, gdzie szukać. W obliczu śmiertelnego zagrożenia i opanowania świata czarodziejów przez śmierciożerców na ich drodze stanie wiele przeszkód, nie tak wcale łatwych do pokonania.

Ta część różni się od pozostałych. Nie ma tu już tak uwielbianego przeze mnie Hogwartu. Nie ma peronu 9 i 3/4, nie ma quidditcha i chatki Hagrida. I muszę przyznać, że naprawdę mi tego brakowało. Nie znaczy to jednak, że książka przez to staje się gorsza. Autorka znów zaskakuje nas nowinkami ze świata czarodziejów, kreuje nowe fakty i rzuca inne spojrzenie na stare. Powtarzałam to przy okazji opinii o każdej z poprzednich części i powiem to i teraz. Stworzenie tego wszystkiego, dopracowanie każdego szczegółu i pozornie nic nieznaczącego faktu, wykreowanie oddzielnego świata to naprawdę geniusz i kocham autorkę za to! W tej najbardziej dojrzałej części doskonale widać przemianę bohaterów. Nie tylko tych głównych. Patrząc na Kamień Filozoficzny i Insygnia Śmierci można zaobserwować, jak wszyscy się zmienili. Jak ta długa droga, którą musieli przejść, ich ukształtowała. Szczególnie rzuciła mi się tu metamorfoza Nevilla. A z innych bohaterów, w tej części szczególnie zasłużył się Snape. Przez całą moją przygodę z książkami miałam naprawdę sprzeczne uczucia względem niego, a tu taka bomba na koniec...

W Insygniach Śmierci było o wiele więcej akcji niż poprzednio. Tyle spraw wymagało rozwiązania, tyle kwestii trzeba było zamknąć. I kiedy jeszcze pierwszą połowę czytało mi się względnie spokojnie i potrafiłam pomiędzy czytaniem robić jeszcze coś innego, to kiedy doszłam do drugiej, cały świat zniknął i jak w transie zmuszona byłam do poznawania historii dalej. I kiedy we wcześniejszych częściach tak często towarzyszył mi klimat kominka, herbatki i kocyka, to tutaj zapanował mrok i groza. Z jednej strony brakowało mi tego poprzedniego wrażenia, ale z drugiej... Tyle emocji nie miałam chyba przy żadnym z poprzednich tomów. I choć bardzo ciężko było mi się pogodzić z niektórymi decyzjami autorki, to jednak właśnie takie rozwiązania sprawiają, że całość staje się tak doskonała.

Żałuję, że książki o Harry'm Potterze czytałam dopiero teraz. Wiem jednak, że jeszcze nie raz do nich wrócę. Po skończeniu Igrzysk Śmierci poczułam ogromny smutek, że to już koniec, że nie przeczytam już o niczym nowym. Dlatego teraz udam się do księgarni, zaopatrzę we wszystkie części i będę udawać, że czytam je znów pierwszy raz.

Moja ocena: 10/10

J. K. Rowling, Harry Potter i Igrzyska Śmierci/Harry Potter and the Deathly Hallows, str. 774, Media Rodzina, Poznań, 2008


Read more ...

Harry Potter i Książę Półkrwi - J. K. Rowling

20.8.15


Przygodę z książkowymi wersjami Harry'ego Pottera przeżywam dopiero pierwszy raz. Oglądałam jednak filmy po kilka razy i to nimi się zachwycałam. Dzięki ekranizacjom wiedziałam też, czego spodziewać się po książkach. I choć papierowe wersje pokochałam już od pierwszego tomu, to dopiero po szóstym w końcu zrozumiałam, dlaczego każdy fan wspomina to słynne oczekiwanie na kolejną część.

Myślę, że fabuły tej książki nie trzeba streszczać. Nie trzeba naświetlać biegu wydarzeń. Gdyby jednak ktoś Was nie znał do tej pory tej serii, powiem tylko, że w tej części dowiemy się wielu rzeczy na temat młodości Lorda Voldemorta. On sam postanowi przystąpić do ataku i zaatakować jednego ze swoich wrogów. A trójka naszych przyjaciół będzie się musiała zmierzyć z podręcznikiem Księcia Półkrwi i knuciem Malfoy'a. 

Kolejny raz zastanawiam się nad tym, dlaczego dopiero teraz sięgnęłam po książki z tej serii? Jak mogło mnie tyle ominąć? Nad światem stworzonym przez J. K. Rowling zachwycałam się już w opiniach o poprzednich tomach. I teraz nie mogłoby być inaczej! Hogwart to wykreowany w najdrobniejszych szczegółach odrębny świat. Świat, który żyje własnym życiem i w którym z wielką chęcią bym się znalazła. I myślę, że nie tylko ja. Ta część potwierdza też to, o czym wiedziałam już wcześniej. Autorka miała genialny pomysł na serię i z tomu na tom realizowała go w niezwykle przemyślany sposób. Wszystko tam się zgadza. Wszystko ma swoje miejsca. To po prostu majstersztyk!

Ten tom wydaje się takim wstępem przed ostateczną rozgrywką. Ale co to był za wstęp! Ile emocji się tam przewijało! Uwielbiam tę część za wszystkie wspomnienia o Voldemorcie. Za dojrzałe wersje Harry'ego, Rona i Hermiony i wszystkie ich sercowe rozterki. I to zakończenie na koniec! Choć wiedziałam przecież, że tak będzie, to i tak nie mogłam się pozbyć rozdarcia w sercu i uczucia zdruzgotania. Im bliżej końca, tym coraz mniej jest sielanki znanej z początku. Wszyscy przygotowują się na ostatnie starcie i mimo, że już widziałam ekranizację, to i tak emocjonalnie przygotowuję się na książkową wersję.

Harry Potter i Książę Półkrwi pochłonął mnie tak bardzo, że czym prędzej odwiedzę bibliotekę i sięgnę po kolejny tom. Czuję, że nie zaznam spokoju, dopóki tego nie zrobię! Ta seria to nawet nie powiew geniuszu, ale prawdziwy podmuch, któremu naprawdę warto się poddać!

Moja ocena: 10/10 

J. K. Rowling, Harry Potter i Książę Półkrwi/Harry Potter and the Half-Blood Prince, str. 696, Media Rodzina, Poznań, 2006




Read more ...

Harry Potter i Zakon Feniksa - J.K. Rowling

30.7.14

Piątą część swoich przygód Harry Potter rozpoczyna od nudnych wakacji w domu Dursleyów. Nie wie dlaczego nikt do niego nie pisze, czuje się odizolowany i samotny. Kiedy dwaj dementorzy atakują go na ulicy, jest zmuszony się bronić i tym samym użyć czarów w obecności Dudleya. Młody czarodziej zostaje oskarżony i zmuszony do wzięcia udziału w przesłuchaniu przed Wizengamotem - sądem czarodziejów. To jednak dopiero rozgrzewka przed tym, co czeka na Harry'ego. W tym tomie chłopak spotka się z organizacją do walki z Voldemortem - Zakonem Feniksa i stworzy własną, które będzie miała na celu naukę uczniów obrony przed czarną magią - Gwardię Dumbledore'a. Poza tym okaże się, że jest połączony z Czarnym Panem specjalnym rodzajem więzi. Do jednak nic w porównaniu z tragicznymi wydarzeniami, z którymi nasi bohaterowie będą musieli się zmierzyć. 

Książkowe wersje Harry'ego Pottera zaskakują mnie z tomu na tom coraz bardziej. Kocham filmy, ale teraz rozumiem już wszystkich tych, którzy mówili, że nie oddają uroku książek. Bardzo dobrym tego przykładem jest Zakon Feniksa. Ekranizacja jakoś nigdy mnie nie porwała, dlatego trochę bałam się sięgać po książkę. Okazało się, że niepotrzebnie, bo czytało się ją genialnie. Autorka postawiła przed czytelnikami pawie 1000 stron świetnej przygody i mnie osobiście nie nudziła żadna z nich. Co więcej, czytałam na najwyższym poziomie zaangażowania. Obejrzałam sobie potem dla przypomnienia film i znalazłam całe morze różnic. W tej części bardzo dobrze widać, że pomysł na całą serię idzie do przodu. Fabuła się zagęszcza i pozostawia w napiętym oczekiwaniu na dalsze wydarzenia. Pani Rowling przeszła tutaj samą siebie. Tylu wątków, tematów i niezwykłości wcześniej po prostu nie było. Co więcej, końcowy szok jest nie do opisania. Teraz też rozumiem to wyczekiwanie wszystkich na kolejny tom. Gdyby nie świadomość, że w każdej chwili mogę skoczyć do biblioteki, wypożyczyć szóstą część i zacząć czytać, to naprawdę nie wiem, co bym zrobiła. 

Wielokrotnie chwaliłam pomysł i sposób stworzenia magicznego świata. Myślę, że nie trzeba się powtarzać i robić tego ponownie. Nie zabrakło tego i tu, a możliwość powrotu do Hogwartu cieszyła mnie niezmiernie. Język autorki wciąż zachwyca. Chyba nigdy nie wyjdę z podziwu, że stworzyła tak magiczną, chwytającą za serce i trzymającą w napięciu serię. Bohaterom także niczego nie można zarzucić. Z tomu na tom dorastają, gubią dziecinne zachowania, aby przybrać dorosłą, mężną postawę. W tej części towarzyszyło im więcej problemów okresu dorastania - gniew, niezrozumienie, pierwsze miłości. Tu znowu objawia się genialny talent autorki, bo czytanie o tym nie nudzi ani przez chwilę. Widać zwłaszcza zmianę Hermiony, z której rodzi się mała buntowniczka. Ron ma w Zakonie Feniksa swoje pięć minut z powodu objęcia posady prefekta i miejsca w drużynie Quidditcha. Harry natomiast staje się coraz bardziej gotowy do ostatecznego starcia z Voldemortem.

Harry Potter i Zakon Feniksa podobał mi się naprawdę bardzo. Myślę, że nawet o wiele bardziej, niż wychwalana wcześniej przeze mnie Czara Ognia. Nie mogę się już doczekać, kiedy sięgnę po dwie, już ostatnie, części tej serii. Wiem, że prawie wszyscy ją już czytali, ale jeżeli jest ktoś jeszcze, jak ja do niedawna, kto nie spotkał się z książkową wersją przygód Harry'ego, niech wie, że powinien szybko to nadrobić. Seria zachwyca i jest jedną z tych, które po prostu wypada znać!

Moja ocena: 10/10

J.K.Rowling, Harry Potter i Zakon Feniksa/Harry Potter and the Order of the Phoenix, str. 949, Media Rodzina, 2004

Read more ...

Kosogłos - Suzanne Collins

7.5.14


Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Kosogłos
Tytuł oryginału: Mockingjay
Tom: 3
Liczba stron: 371
Wydawnictwo: Media Rodzina






Po długim odwlekaniu, na początku tego roku zabrałam się w końcu za trylogię Suzanne Collins. Dwa pierwsze tomy przeczytałam w zawrotnym tempie, aż w końcu przyszedł czas na ostatnie spotkanie. Już na początku uświadamiamy sobie, że ta część będzie inna od pozostałych. Katniss mieszka teraz wraz z rodziną w Trzynastym Dystrykcie, który do tej pory uważany był za zniszczony. Władze rebelii stawiają przed nią ważne zadanie - ma stać się Kosogłosem i tym samym zachęcać ludzi do walki. Peeta tymczasem więziony i torturowany przez Kapitol, nie jest już tą samą osobą. Nasi bohaterowie będą musieli wiele poświęcić, aby zdobyć to, czego tak bardzo pragną.

Minęło już dobrych kilka dni, od kiedy skończyłam Kosogłosa. Fakt, że recenzja ukazuje się dopiero dzisiaj, nie jest jednak spowodowany brakiem czasu czy zwykłym lenistwem. Całość bowiem wywołała we mnie tak wielkie emocje, a tym bardziej zakończenie, które dosłownie mnie zmiażdżyło, że musiałam w spokoju pozbierać się do kupy. Jak już napisałam wyżej, ta część nie jest taka, jak poprzednie. Zdecydowanie więcej tu krwi, brutalności i decyzji, których podjęcie wcale nie jest łatwe. Wszystko to wywołuje jeden wielki szok, a po przeczytaniu zastanawiamy się, czy naprawdę całość musiała się zakończyć w ten sposób. W tej części odchodzimy od Głodowych Igrzysk na rzecz walki o wolność. Niektórym takie różnice w porównaniu z poprzednimi częściami mogą nie przypaść do gustu. Mnie wcale to nie przeszkadzało. Zarówno pod względem języka, jak i treści, ta część jest dokładnie tak dobra, jak poprzednie. Autorka nadal trzymała w napięciu i nie pozwalała się oderwać od lektury, choć czasem z uwagi na okrucieństwa, chciałoby się przestać. Nie da się! Tak, jak nie da się pogodzić z wszystkim tym, co zaszło!

Wielkie zmiany dokonały się także w bohaterach. Żadne z nich nie jest takie, jak do tej pory. W każdym jakby coś pękło, a wyjątkowe okoliczności wyzwoliły w nich rzeczy, o które normalnie byśmy ich nie podejrzewali. Faktem jest, że musieli zmierzyć się z całym morzem wątpliwości i spraw, którym ja z pewnością bym nie podołała. Autorka pokombinowała także z wątkiem miłosnym. Zaserwowała nam wiele niepewności i oczekiwania, jaki też będzie jego koniec. Powiedziałabym, że nie jestem zadowolona tym, jak się zakończył, ale w obliczu takiego, a nie innego zakończenia, muszę przyznać, że rozumiem ten wybór i jak najbardziej popieram, choć mi się nie podoba.

Kosogłos to z pewnością najbardziej emocjonująca i dotykająca do żywego część serii (co można zauważyć po tej nieskładnej opinii). Wiem, że uważana jest za najgorszą, ale dla mnie z pewnością taka nie była. Była inna, to fakt, ale właśnie ta odmienność sprawia, że jest tak genialnym zakończeniem serii. Trylogię gorąco Wam polecam! Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać, nie traćcie czasu! Z pewnością się nie zawiedziecie!

Moja ocena: 10/10, 6/6

Książka bierze udział w wyzwaniu
Read more ...

W pierścieniu ognia - Suzanne Collins

29.3.14




Autor: Suzanne Collins
Tytuł: W pierścieniu ognia
Tytuł oryginału: Catching fire
Liczba stron: 359
Wydawnictwo: Media Rodzina





Przeczytane prawie dwa miesiące temu Igrzyska śmierci wywarły na mnie kolosalne wrażenie. Całe szczęście kolejne tomy znajdują się na mojej półce, dlatego gdy tylko znalazłam w końcu czas, aby spokojnie oddać się lekturze, od razu postanowiłam wrócić do Panem i odkryć, co też autorka postawiła przed czytelnikiem w kolejnej części swej trylogii.

Do naszych bohaterów wracamy pół roku po zakończeniu akcji z tomu pierwszego. Katniss i Peeta zwyciężyli Głodowe Igrzyska, jednak przy okazji przeciwstawili się władcom państwa. Ich nieposłuszeństwo stanowiło iskrę zapalną do wybuchu powstańczych nastrojów w dystryktach. Teraz przed parą ,,zakochanych" Turnee Zwycięzców, w trakcie którego będą musieli uspokoić nastroje społeczeństwa. Nie będzie to łatwe, bowiem mleko już się wylało, a ludzie podświadomie wyczuwają prawdę. Turnee to nie jedyna trudność na drodze bohaterów. Choć może się wydawać, że najgorsze już minęło, okaże się, że była to dopiero rozgrzewka.

Każdy chyba wie, jak to jest z kontynuacjami książek. Bardzo często czuć już z daleka, że są pisane jedynie dla pieniędzy albo autorowi brakuje weny, żeby dorównać poprzedniej części, strony dłużą się w nieskończoność, a wydarzenia są tak mdłe, jak utarte już wyrażenie ,,flaki z olejem". Sytuacji tej nie możemy w żadnym razie podpiąć pod trylogię Suzanne Collins. Muszę przyznać, że niepokoił mnie kolejny tom i to, czy spodoba mi się równie, jak pierwszy. Teraz zdaję sobie sprawę, że zupełnie niepotrzebnie. Autorka doskonale wie, jak poprowadzić akcje, aby książki nie można było odłożyć na bok, jak zakończyć rozdział, żeby czytelnik zastanawiał się, czy to naprawdę się stało. Jej językowi również niczego nie można zarzucić. W każdym momencie jest dokładnie tak, jak powinno być. Mogę jedynie przyczepić się do faktu, że książka ma tak mało stron. Takie historie chciałoby się czytać o wiele dłużej.

W pierścieniu ognia obfituje w o wiele więcej wydarzeń, niż Igrzyska śmierci. Tam widzieliśmy głównie wątki związane z akcją na arenie, tutaj choć pewne motywy się powtarzają, to dostajemy też bardzo dużo innych zaskakujących rzeczy. Wkradają się powstańcze nastroje i zdecydowanie więcej wątku miłosnego, a tym samym nowe okazje do przekazywania ważnych treści i przemyśleń. Właśnie to tak bardzo odróżnia całą trylogię Igrzysk śmierci od innych antyutopii. Oprócz akcji i napięcia towarzyszącego wydarzeniom, książka niesie ze sobą coś więcej. Autorka niezwykle zgrabnie potrafi wpleść istotne treści w czasem banalne momenty. Dzięki temu, często nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy przekaz do nas dociera.

Bohaterowie również nie zawodzą. Już przy okazji recenzji poprzedniej części przekonywałam Was, jak bardzo są różnorodni i intrygujący. Tutaj nic się nie zmieniło. Katniss pozostała tą silną, walczącą o siebie i bliskich dziewczyną, a Peeta chłopakiem, który zrobi dla niej wszystko, nawet za ceną własnego życia. Pozostaje jeszcze Gale, którego uwielbiam i wciąż ubolewam, że jest go tak mało. Mam nadzieję, że w Kosogłosie poczytam sobie o nim więcej. Żaden z bohaterów nie jest pozbawiony wad. Niektórych może to irytować, ale jak dla mnie, fakt ten tylko wyraźniej potwierdza, jaką prawdziwością każdy z nich się odznacza.

W pierścieniu ognia to genialna kontynuacja Igrzysk śmierci. Emocje, ciągłe napięcie i przekaz znane z pierwszej części pozostają i tutaj. Nowe wydarzenia, także nie odbiją się bez echa. Tej trylogii naprawdę nie można nie polecić. Książki pani Collins zachwycają, o czym przekonało się już bardzo wielu czytelników. Jeżeli jeszcze nie należycie do tej grupy, nie traćcie czasu i szybko zabierajcie się za czytanie!!

Moja ocena: 10/10, 6/6

Książka zaliczana do wyzwania
Read more ...

Harry Potter i Czara Ognia - J.K.Rowling

9.2.14



Autor: J.K.Rowling
Tytuł: Harry Potter i Czara Ognia
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Goblet of Fire
Liczba stron: 759
Wydawnictwo: Media Rodzina






W przeciągu ostatniego półrocza kilkakrotnie mogliście się już spotkać na tym blogu z postami odnośnie Harry'ego Pottera. Wiecie zapewne, że swoją przygodę z książkami o nim zaczęłam dopiero niedawno i wciąż ubolewam nad tym, że nastąpiło to tak późno. Dzisiaj przedstawiam Wam moje wrażenia odnośnie czwartej części przygód tego niezwykłego chłopca.

Jak i w poprzednich tomach, tak i tu akcja rozpoczyna się od pobytu Harry'ego w domu wujostwa. Rodzina zaczyna traktować go trochę lepiej, ale nie przez pojawienie się nagłej sympatii do chłopca, a strach przed jego ojcem chrzestnym - groźnym w ich mniemaniu przestępcą. Pod koniec wakacji Harry wraz z Weasleyami udaje się na finał mistrzostw świata w quidditchu, na którym zdarzyć się ma coś strasznego. Kiedy uczniowie wracają do szkoły, czeka ich tam niespodzianka. Do Hogwartu przyjeżdżają reprezentanci innych szkół magii - Durmstrangu i Beauxbatons - aby móc rozegrać Turniej Trójmagiczny. Ma w nim wziąć udział jeden uczeń z każdej szkoły powyżej siedemnastego roku życia. Dziwnym trafem z Hogwartu wybrani zostają dwaj reprezentanci, w tym Harry - czternastolatek. Jak chłopak sobie poradzi z tą odpowiedzialnością? Jaka zagadka będzie wymagała rozwiązania?

W Czarze Ognia pani Rowling znowu zaskakuje czytelnika. Przy okazji Więźnia Azkabanu narzekałam, że brak mi Voldemorta. Tutaj już go nie zabrakło, a na dodatek, było go sto razy więcej, niż w poprzednich częściach. Wcześniejsze jego pojawienia się możemy teraz uznać za swego rodzaju przestrogę dla niegrzecznych dzieci. Tutaj dopiero zaczyna się prawdziwe zło. Z mojego doświadczenia filmowego wiem, że to tak naprawdę początek i będzie zdecydowanie gorzej. Nasz Lord dostarczył zagadki, której brakowało w poprzedniej części. Nie była ona już tak naiwna, jak na przykład w Kamieniu Filozoficznym. Rozwiązanie jej wymagało wsparcia starszych i bardziej doświadczonych czarodziejów, bo nasza trójka sama by sobie nie poradziła. Nie ukrywam, że takie przeniesie rozwoju wypadków na wyższy poziom bardzo mi przypadło do gustu. Akcja mknęła tu niczym z bicza strzelił, a jakieś ostatnie 150 stron przeczytałam na raz, bo inaczej się po prostu nie dało.

Autorka nie zapomniała tutaj także o czarowaniu swym klimatem. Nie było co prawda tylu nowości, ile na przykład w części pierwszej, ale gdybyśmy byli zaskakiwani ciągle morzem nowym elementów świata przedstawionego, w pewnym momencie byłoby ich po prostu za dużo. Do rzeczy nowych, które mogą cieszyć serca spragnione magicznych elementów, w tej części może należeć sam Turniej Trójmagiczny, czy rozszerzenie kwestii "Proroka codziennego". Autorka od początku do końca trzyma się wykreowanego przez siebie świata, coś pogłębia, a coś uznaje już za pewnik. Z pewnością właśnie ten magiczny i urokliwy świat w jakimś stopniu przesądził o powodzeniu tej serii.

Z roku na rok każdy dorasta, a tym samym i nasi bohaterowie. Na początku książki mają już po 14 lat, a więc nie są to już małe dzieci. Dzięki temu zyskuje akcja. Zaczynają pojawiać się pierwsze miłości i zauroczenia. Starsi uczniowie mogą uczestniczyć w balu, co stanowiło z pewnością bardzo ciekawy fragment. Samo zachowanie bohaterów się zmieniło. Zgubili gdzieś tą młodzieńczą umiejętność wywoływania irytacji u innych, co bardzo dobrze na nich wpłynęło. Wciąż mamy przepychanki Harry - Malfoy, ale tak jak i akcja weszły na nieco wyższy poziom. Sam Harry wydoroślał , a jego zachowanie nabrało męskości. Teraz już naprawdę zasługuje na podziw.

Czwarty tom Harry'ego Pottera czytało mi się naprawdę świetnie. Stopień zaangażowania mogę porównać do pierwszej części, gdzie byłam zachwycona poznawaniem tego magicznego świata na papierze, zamiast na ekranie. Z drugiej jednak strony przez okrucieństwo, które tu znajdujemy, nie mogę pokochać Czary Ognia tak, jak Kamienia Filozoficznego. Ta część jest zdecydowanie bardziej mroczna, pełna tajemnic i zła. Niemniej jednak nie znalazłam tu tych małych zgrzytów, które były chociażby w Więźniu Azkabanu. Z pewnością niedługo sięgnę po kolejną część, a tych, którzy jeszcze Harry'ego nie czytali, gorąco do tego zachęcam!

Moja ocena: 10/10, 6/6

Książka zaliczana do wyzwań:
Read more ...

Igrzyska śmierci - Suzanne Collins

4.2.14



Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Igrzyska śmierci
Tytuł oryginału: The Hunger Games
Liczba stron: 351
Wydawnictwo: Media Rodzina






Szał na Igrzyska śmierci trwa już od dłuższego czasu. Nowe osoby stale po nie sięgają, a filmy jeszcze bardziej podsycają panujący zachwyt. Sama od dłuższego już czasu (prawie dwa lata) miałam zamiar się z nimi zapoznać, ale do niedawna jakoś mi się do nie udawało.

Kiedy już się zebrałam i rozpoczęłam czytanie wrzucona zostałam do państwa Panem. Zostało ono utworzone na zgliszczach tego, co zostało z dawnego świata, aby zapewnić ludziom podstawową ochronę, a co ważniejsze - żywność. W jego centrum znajdował się Kapitol otoczony przez trzynaście dystryktów. Kiedy te zaczęły czuć się wyzyskiwane, podniosły bunt, który łatwo stłumiono. Trzynasty dystrykt został zmieciony z powierzchni ziemi, a żeby przypomnieć ludziom o wymaganym posłuszeństwie rozpoczęto organizowanie Głodowych Igrzysk. Z każdego dystryktu losowany jest jeden chłopak i jedna dziewczyna w wieku od 12 do 18 lat, aby mogli rozpocząć walkę na śmierć i życie. Żeby było ciekawiej zwycięzca, który przeżyje, może być tylko jeden.

Katniss Everdeen ma szesnaście lat. Po śmierci ojca jej matka zamknęła się w sobie, więc ciężar utrzymania rodziny spoczął właśnie na niej. Zadanie to nie jest proste, bo żyją one w Dwunastym Dystrykcie - najbiedniejszym ze wszystkich. Młodzież może pobierać racje żywieniowe od państwa, ale skutkuje to dodatkowymi wpisami podczas Igrzysk. Dziewczyna zaczyna zajmować się nielegalnymi polowaniami, podczas których towarzyszy jej przyjaciel Gale. Razem udaje im się w pewnym stopniu zapewnić rodzinom byt. Kiedy na 74 Głodowych Igrzyskach wylosowana zostaje siostra Katniss, ta zgłasza się na jej miejsce. Dołącza do niej Peeta Mellark - wybawca z dzieciństwa. Razem będę musieli stanąć na Arenie i rozpocząć walkę, z której tylko jedno wyjdzie żywe.

Są książki, które nam się podobają, które czytamy z wielką przyjemnością, choć brak w nim czegoś, co by nas zachwyciło i zapadło w naszej pamięci. Tak z pewnością nie jest w wypadku Igrzysk śmierci. Sama ich fabuła ma już w sobie coś szczególnego. Można stwierdzić, że jest ona podobna do innych książek antyutopijnych, ale nie będzie to precyzyjnym określeniem. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wszędzie indziej widzimy jakby półśrodki. Słyszymy o wyzysku, niesprawiedliwości i okrucieństwie, ale przykłady tego dostajemy jakby wyretuszowane, aby można było je podać delikatnym sercom. Tutaj widzimy całość w pełnej krasie. Suzanne Collins nie boi się pokazywać śmierci i krzywdy innych, nieraz rozdzierając przez to serca i wzbudzając wielkie emocje. Autorka nie skupia się na tym, co stało się z naszym światem i dlaczego, a bardziej na życiu, jakie ludzie muszą wieść w tej zmienionej rzeczywistości. Nie jest to życie łatwe i usłane różami. Kiedy w innych, podobnych tematycznie książkach taki obraz wygląda dość nierealnie, tutaj wierzymy autorce od początku do końca.

Na odbiór Igrzysk śmierci wpływają przede wszystkim emocje, które odczuwamy czytając. Czujemy niesprawiedliwość, okrucieństwo i niemoc, czyli wszystko to, co z pewnością czuli bohaterowie. Oddziałowuje nam to na prawdziwość książki i jak już wspomniałam, sprawia, że bezgranicznie ufamy autorce. Suzanne Collins pisze w bardzo barwny i obrazowy sposób. Nie zanudza czytelnika, a co więcej, powoduje, że od książki wprost nie można się oderwać. Pozostawia rozdział w takim momencie, że nawet się nie orientujemy, kiedy jesteśmy już w połowie kolejnego. Gdybym mogła, zamknęłabym się z tą książką w pokoju na cały dzień i nie wyszła, dopóki bym jej nie skończyła (niestety nie mogłam).

Kolejną rzeczą świadczącą o tym, dlaczego Igrzyska śmierci aż tak przypadły mi do gustu są jej bohaterowie. Nikogo nie moglibyśmy tu jednoznacznie scharakteryzować. Chociażby Katniss, z jednej strony odważna, walcząca o przetrwanie rodziny i nieustraszona w dążeniu do celu, z drugiej okazuje się dość nieufna i nieśmiała. Jej dystryktowy towarzysz Peeta również z jednej strony prezentuje się jako dobry chłopak z sąsiedztwa, a patrząc z drugiej, chce za wszelką cenę przetrwać. Każda postać jest "jakaś", odznacza się na szarym tle, a przede wszystkim bije prawdziwością.

Muszę przyznać, że nie wszytko w Igrzyskach mi się podobało. Niektóre rzeczy mnie irytowały, ale wynikało to nie ze złego wykonania czy niedopracowania. Całość została stworzona jak najbardziej genialnie i właśnie przez to, przez niektóre wydarzenia czy zachowania bohaterów, przez swego rodzaju okrutność, nie wszystko było takie, jakbym skrycie sobie tego życzyła. Kilka dni zajęło mi poukładanie w głowie wrażeń, abym mogła w końcu podzielić się z Wami tą opinią, a i tak wydaje mi się ona dość nieskładna. W ogólnym ujęciu Igrzyska śmierci wędrują na listę moich ulubionych lektur i już niebawem zabieram się za kolejne części. Nie muszę chyba mówić, że jeżeli jeszcze nie poznaliście tej historii, koniecznie musicie to nadrobić?

Moja ocena: 10/10, 6/6

Książka zaliczana do wyzwania
Read more ...

Harry Potter i więzień Azkabanu

23.12.13



Autor: J.K.Rowling
Tytuł: Harry Potter i więzień Azkabanu 
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Prisoner of Azkaban
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: Media Rodzina
Moja ocena: 9/10, 5+/6





Harry Potter gości w naszej kulturze już od dobrych kilkunastu lat. Choć mogłoby się wydawać, że jego fenomen przeminie wraz z ekranizacją ostatniej części, tak się absolutnie nie dzieje. Ktoś stale do niego wraca, odkopuje dawne wspomnienia lub jak ja, dopiero zaczyna czytelniczą przygodę z nim.

W trzeciej części świat obiega wiadomość, że z więzienia uciekł groźny przestępca. Czarodzieje wiedzą, że to nie byle jaki mugol, a Syriusz Black - niebezpieczny czarodziej, zabójca wielu ludzi. Przypadkowo Harry dowiaduje się, że szuka on właśnie jego. Dla bezpieczeństwa w Hogwarcie pojawiają się dementorzy - strażnicy Azkabanu, wysysający z ludzi wszelkie dobre uczucia. Na Harry'ego działają inaczej, niż na pozostałych uczniów. Kiedy chłopiec ich widzi, słyszy głos swojej matki tuż przed śmiercią, co jest uciążliwe szczególnie w trakcie meczów quidditcha. Nie wszystko jednak kręci się tylko wokół Blacka. W Hogwarcie zaszły pewne zmiany wśród kadry nauczycielskiej, Hermiona ma na głowie wiele dodatkowych przedmiotów, a uczniowie mogą uczestniczyć w wycieczkach do Hogsmeade - wioski zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów.


Ta część przygód młodego czarodzieja była dla mnie inna niż poprzednie. Długo zastanawiałam się, dlaczego tak ją odebrałam. Znalazłam minimum dwa powody: 1. bohaterowie podrośli i zachowują się inaczej, 2. nie było tu końcowej walki z Voldemortem, którą spotykaliśmy w poprzednich częściach. Nie mówię, że przez to książka podobała mi się mniej, bo tak nie było, ale jednak inne emocje towarzyszyły mi podczas czytania. Bohaterowie nie mieli tutaj zagadki do rozwiązania, więc mogli zając się bardziej swoimi sprawami. Powstały więc nowe wątki, jak sytuacja Hermiony czy wycieczki do Hogsmeade. Fabuła przez to została rozbudowana, możemy poznawać kolejne elementy świata czarów, o których, nie oszukujmy się, czyta się z największym zainteresowaniem. Sama akcja na braku zagadki też nie ucierpiała. Końcowe wydarzenia rekompensują brak wcześniejszych dociekań, a fakty, które zostały odkryte, naprawdę potrafiły zaskoczyć. Było tak w moim przypadku, bo wersję filmową Więźnia Azkabanu oglądałam już dość dawno i trochę faktów zapomniałam. Nie muszę chyba mówić, że choć jest to książka skierowana do dzieci, starsi nie będą się nudzić. Autorka poprowadziła wszystko tak, że lektura Harry'ego to najwyższa przyjemność.


J.K. Rowling jest mistrzynią klimatu i stwierdziłam to już przy okazji poprzednich części. Stworzyła zupełnie inny świat, pełen tajemnic, własnych prawd i symboli, charakterystycznych tylko dla niego. Za to już właśnie będą ją wiecznie uwielbiać. Można było jednak zepsuć początkowy plan i książka mogła okazać się niewypałem. Wiecie pewnie, że tak się nie stało. Pani Rowling rozplanowała sobie wszystko świetnie i można to stwierdzić już na samym początku znajomości z serią. Autorka potrafiła nie tylko wypełnić swój pomysł, ale także dać nam okazję do radości. Każda strona bowiem to magia w najczystszym wydaniu i uczta dla wyobraźni. Dodatkowo język na wysokim poziomie i wrodzony talent pisarski. Czego można chcieć więcej?

Jak już wspomniałam bohaterowie zmienili się, a wszystko za sprawą upływającego czasu. Wychodzą na jaw ich niekoniecznie dobre cechy. Nasza trójka przeżywa mały kryzys. Hermiona i Ron nie potrafią dojść do porozumienia. Sprawy nie ułatwia fakt, że Harry wybiera stronę Rona i razem z nim ulega urokom życia, zapominając o Hermionie. Jak można się spodziewać, przyjaciele szybko dojdą do porozumienia. Pojawiają się także nowe postaci. Chcę wspomnieć o dwóch z nich - Lupinie i Blacku. Pokochałam ich obu. Obaj posiadali pewną tajemnicę, wprowadzili pokłady sympatii, a przede wszystkim odkryli ważne fakty, które oko czytelnika wychwytuje z miła chęcią. Pozostają jeszcze stary dobry Dumbledore i Hagrid. Kocham ich i dziękuję autorce za ich stworzenie!

W przypadku Harry'ego Pottera nie możemy mówić o lepszych czy gorszych tomach, bo takowych nie ma. Autorka trzyma poziom i opowiada nam stale dobrą historię młodego czarodzieja. Możemy mówić jedynie o częściach bardziej lub mniej ulubionych. Jeżeli o mnie chodzi o swoich ulubieńcach wypowiem się na koniec mojej przygody z Harry'm. Więzienia Azkabanu czytało mi się równie genialnie, jak tomy poprzednie i już nie mogę się doczekać, kiedy wygospodaruję czas na część kolejną. Jeżeli jeszcze nie czytaliście tej serii, nie traćcie czasu! Te pozycje trzeba znać!
Read more ...

Harry Potter i Komnata Tajemnic - J.K.Rowling

9.9.13


Autor: J.K.Rowling
Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: Media Rodzina
Moja ocena: 9/10, 5+/6







Harry'ego Pottera nikomu nie trzeba przedstawiać. Wiele osób go uwielbia, czy to z książek, czy z filmów. Nawet jeżeli te dwie formy nie są komuś znane i tak o nim słyszeli. To chyba jeden z najbardziej znanych bohaterów w kulturze. Sama od zawsze uwielbiam filmy o nim, jednak z książkami spotkałam się dopiero w te wakacje. Pierwsza część przypadła mi do gustu naprawdę bardzo, więc nie zwlekałam długo z przeczytaniem drugiej. Nie będę Was zwodzić, bo pewnie podejrzewacie, że i tę pokochałam.

W drugiej części odwiedzamy Harry'ego podczas wakacji w domu wujostwa. Nie jest tam dobrze traktowany, a za sprawą złośliwego domowego skrzata, który nie daje mu spokoju zostaje uwięziony w pokoju. Z odsieczą przybywa mu Ron z braćmi. Kiedy nadchodzi czas przyjaciele wyruszają do Hogwartu, a droga ta nie pozbawiona jest przeszkód. W szkole zaś rozchodzi się wieść, że legendarna Komnata Tajemnic została otwarta. Na uczniów czyha niebezpieczeństwo, a Harry z przyjaciółmi na własną rękę zaczynają prowadzić śledztwo.

,,Harry Potter i Komnata Tajemnic" to powrót to do dobrze nam znanego magicznego świata. Rozpoczyna się, jak część pierwsza, w środku wakacji. Harry spędza czas u źle traktującej go rodziny, wpada w kłopoty, dzięki czemu może odwiedzić Rona w jego domu. Już od początku wiemy, że będzie równie ciekawie, co w przypadku Kamienia Filozoficznego. Drugie części często są gorsze, niż pierwsze, ale w jeżeli chodzi o Harry'ego to jest jak najbardziej logiczne, że tak nie jest. Gdyby ktoś nie znał tej historii, w Komnacie Tajemnic zaczyna być widoczne, że autorka bardzo dobrze rozplanowała całość. Stopniowo odkrywa przed nami fakty, syci nas jedynie szczątkowymi informacjami, by na koniec zaserwować bombę. Robi to w mistrzowski sposób, bo do języka naprawdę nie można się przyczepić. Młodszym czytelnikom się spodoba, starsi nie będą mieli wrażenia, że czytają coś infantylnego. Jednym słowem Harry jest dla każdego.

Podczas recenzowania pierwszego tomu, stwierdziłam, że pani Rowling genialnie tworzy klimat. Podtrzymuję to i teraz. Od początku można zatracić się w magicznym świecie, który pokochaliśmy w pierwszej części. Wracamy do mioteł, różdżek, quidditcha i innych rzeczy charakterystycznych tylko dla tej serii. Żeby nie było nudy mamy tu też nowe pokłady magii. Wszystko to stworzone jest tak, że ani przez chwilę nie ma się wrażenia przesytu czy niedopowiedzeń. To jak lepszy świat, do którego tylko wybrańcy mają wstęp. I, o rany! Ja tak bardzo nie chcę być tylko mugolem! Proszę tak ładnie i pytam, czy list z Hogwartu w Polsce ze względu na naszą Pocztę przychodzi może dopiero w wieku siedemnastu lat??

Od wydarzeń pierwszego tomu minął pewien czas, więc nasi bohaterowie trochę dorośli. Może jeszcze nie widać rażącej zmiany, tylko te subtelne w pewnych zachowaniach. Trójka przyjaciół już nie jest najmłodsza w Hogwarcie, więc czują się pewniej. Hermiona narażona jest na niebezpieczeństwo związane z Komnatą Tajemnic, więc ponad wszystko stara się mu zapobiec, nawet za cenę złamania regulaminu szkolnego, co w pierwszej części w jej przypadku było nie do pomyślenia. Ron dalej pozostaje roztargnionym, sarkastycznym Ronem, a Harry lekko zagubionym, inteligentnym i niezwykle odważnym chłopcem. Pojawia się także nowa postać - niejaki Gilderoy Lockhart, pisarz i nowy nauczyciel obrony przed czarną magią. Muszę przyznać, że ciężko mi się do niego ustosunkować. Trochę irytujący, trochę zabawny, ale mimo wszystko jakoś niedający się polubić. Do tego dochodzą oczywiście inne postaci, a żadna z nich nie jest płytka czy nie dopracowana.

,,Harry Potter i Komnata Tajemnic" to świetna kontynuacja przygód słynnego Harry'ego. Naprawdę się cieszę, że w końcu zaczęłam przygodę z papierową wersją. Z powodu szczególików fabuły, które wydawały mi się idiotycznie nie dałam najwyższej oceny, jak w przypadku Kamienia Filozoficznego, były one jednak naprawdę rzadkie. Nie będę polecać tej serii, bo uważam, że nie trzeba tego robić. Całość przechodzi już do klasyki, a wierzcie mi, klasykę po prostu wypada znać. W tym wypadku Ci, którzy jeszcze nie czytali, nie powinni oczekiwać tylko odbębnienia dla świętego spokoju, bo dostaną świetną historię, która ich zachwyci. Ja tymczasem poszukiwanie kolejnych części uważam za rozpoczęte.
Read more ...

Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K.Rowling

20.7.13



Autor: J.K. Rowling
Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 319
Moja ocena: 10/10, 6/6






Już nie raz stwierdziliśmy wspólnie, że życie jest do bani. Ciągłe rozczarowania nie chcą nas opuścić, rodzina choć powinna wspierać - zawodzi i nigdy nie będzie tak, jak sobie wymarzyliśmy. Nagle jednak staje się coś, co zmienia wszystko. Poznajesz swoje prawdziwe ,,ja" i wiesz już, dlaczego nigdy nie pasowałeś do otoczenia. Od teraz wszystko się zmieni, będzie inaczej i dobrze o tym wiesz.

Harrego Pottera znają wszyscy. Może nie czytali jeszcze o nim (jak ja do niedawna) albo obejrzeli tylko część filmów lub wcale, jednak na pewno o nim słyszeli. Przecież było napisane: ,,Będzie sławny... stanie się legendą... [...] będą o nim pisać książki... każde dziecko będzie znało jego imię!" I tak z pewnością jest. Harry stał się legendą i każdy wie, kim też ten chłopiec jest, a z pewnością też, kto go stworzył - Joanne Kathleen Rowling. Można ją bliżej poznać, oglądając film ,,Magiczne słowa: Opowieść o J.K. Rowling", który serdecznie polecam!

Fabułę mimo tego, że znają ją wszyscy wypada nieco przybliżyć. Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy... [źródło]

,,Harry Potter i Kamień Filozoficzny" zawsze kojarzy mi się ze świętami. Pamiętam bowiem, kiedy obejrzałam film po raz pierwszy, a było to właśnie w okresie przedświątecznym. Pamiętam, jak zazdrościłam wtedy Harry'emu wyprawy na Ulicę Pokątną i z pewnością przyjęłabym taką różdżkę na przykład, jako świąteczny prezent. Wtedy właśnie pokochałam tego chłopca, jak i całą otoczkę związaną z jego przygodami. Przesiadywanie w Wielkiej Sali wywoływało we mnie rodzinną atmosferę i śmiałam się najszczerzej, jak potrafiłam obserwując poczynania głównej trójki podczas lekcji latania. Ten klimat pozostał we mnie do dzisiaj. Wiecie pewnie, że obiecywałam, że przeczytam choć jedną część przygód Harrego w wakacje. Zabranie się do lektury nie było dla mnie żadnym wyrzeczeniem, wręcz przeciwnie, było wyczekiwanym powrotem do błogich wspomnień, które dodatkowo mogłam rozszerzyć. I udało się zacząć uwielbiać Harrego jeszcze bardziej. A ściślej mówiąc panią Rowling, za to, że nadała czarodziejom nową twarz. Tak więc, Droga Pani Rowling: dziękuję za Hogwart, dziękuję za każdy rozdział, pełen tajemnicy i magii, dziękuję za język, który sprawiał, że czytanie mknęło w zawrotnym tempie.

Jeżeli już o języku mowa, to trzeba to otwarcie powiedzieć, że autorka umie tak przedstawić opisywaną rzeczywistość, że ma się wrażenie, jakby było ona częścią naszego świata. Każdy rozdział poprowadzony jest z wielką precyzją. Czytelnik nie ma wrażenia, że akcja przeciągana jest na siłę, aby książka była dłuższa. Nie ma też wstawiania czegoś tylko po to, żeby fakty jakoś się łączyły. Zdaję sobie sprawę, że późniejsze części pewnie będą lepsze i z powodu dorastania głównego bohatera, będą też coraz bardziej kierowane do starszych odbiorców. W ,,Kamieniu Filozoficznym" nie ma jakiejś wielkiej, zaplątanej w szczątki wiadomości intrygi. Gdyby była, byłoby to po prostu dziwne i głupie. Harry ma przecież dopiero jedenaście lat. Zagadka musiała być taka, aby chłopak w jego wieku, wspomagany przez przyjaciół, mógł ją rozwiązać. Wszystko to dało świetny efekt.

Bohaterów też pokochałam, nie mogłoby być inaczej. Lekko zarozumiała Hermiona wcale mnie nie irytowała. Pokazała bowiem wielkie serce i zdolność do poświęceń dla przyjaciół. Tego lakonicznego Rona również uwielbiam, że o Harrym nie wspomnę, bo już to wiecie. Jest jeszcze Hagrid, Dumbledore i cała gama innych barwnie nakreślonych, charakterystycznych i zapadających w pamięci postaci. Wiecie za pewne, jak bardzo wpływa to na poziom książki. Tu tak było, zdecydowanie.

Ciężko jest mówić o tak legendarnej już książce, jaką jest ,,Harry Potter". Nie spotkałam jeszcze chyba osoby, która po przeczytaniu przygód małego czarodzieja nie zaczęłaby go uwielbiać. Ta lektura bowiem jest jak narkotyk, który sprawia, że gdy sięgniesz raz, chcesz zdecydowanie więcej i więcej. Nie sposób, powiedzieć ,,nie", jak i nie sposób nie wkręcić się w ten świat. Nie trzeba tu gorąco zachęcać do przeczytania, bo ta książka już jest uwielbiana i przeczytana przez miliony czytelników, a Ci, którzy jeszcze tego nie robili, wiedzą, że już niebawem będą musieli to nadrobić. Pozostawię więc te rozważanie z jednym tylko wnioskiem: muszę w poniedziałek iść do biblioteki i wypożyczyć kolejną część. Kropka.

Książka zaliczana do wyzwań:
Read more ...