Seria o Julce i jej przygodach wielokrotnie przewijała się już na tym blogu. Kiedy w czerwcu przeczytałam ostatnią część trylogii, bardzo trudno było mi się z nią pożegnać. Na szczęście Wydawnictwo Otwarte postanowiło wydać nowelki do serii, dzięki czemu wielu fanów, w tym ja, miało okazję na ponowne spotkanie z genialnym piórem autorki.
Nowelki to już jednak nie kolejny tom serii. Akcja nie kroczy do przodu, nie pokazuje nowych wydarzeń. W książce znajdziemy uzupełnienie tego, co już miało miejsce. Zdarzenia przedstawione są z innych punktów widzenia niż dotychczas - Warnera i Adama. W pierwszej nowelce narratorem jest właśnie Warner, który przybliża wydarzenia, które działy się pomiędzy pierwszym a drugim tomem. W drugiej nowelce Adam przedstawia akcję pomiędzy drugą a trzecią częścią.
Fakt, że są to krótkie nowelki, a nie kolejna książki autorki widać na każdym kroku. Objawia się to chociażby w języku, który pozbawiony jest typowej dla pisarki zabawy słowem, czy chociażby dopasowywania ustawienia wyrazów do danej sytuacji. Autorka ma już chyba taką nadprzyrodzoną zdolność do pięknego pisania, więc i te opowiadania zostały napisane niezwykle chwytliwe, bardzo przystępnie dla czytelnika. Nie ukrywam jednak, że brakowało mi stylu typowego chociażby dla części drugiej. Jako, że opowiadania mają na celu uzupełnienie znanej akcji, a nie kreowanie nowej, mało rzeczy zaskakiwało. Więcej uwagi zostało poświęconej bohaterom.
Właśnie dzięki Destroy Me Warner zyskał nową twarz. Wiecie pewnie, że jak bardzo uwielbiam tego bohatera, dlatego też wydarzenia z jego punktu widzenia czytało mi się po prostu genialnie. Jego osobowość mogliśmy stopniowo odkrywam przez trzy tomy serii, ale w całości poznajemy go chyba dopiero tutaj. Jako narrator przedstawia przed czytelnikiem wszystkie zakamarki swojej duszy i sprawia, że niewieście serca zaczynają go kochać jeszcze bardziej. Zupełnie inaczej sytuacja ma się z Adamem, będącym narratorem Fracture Me. Podczas gdy wcześniej udawało mi się jeszcze jakoś hamować z moją niechęcią do niego, teraz już zapałałam czystą nienawiścią. Egoizm i fałsz bił od niego na kilometr i to właśnie tak bardzo nie pozwalało mi czytać drugiej nowelki w spokoju. Może nawet bym mu współczuła, bo cała sytuacja bardzo się na nim odbiła i zmieniła go zdecydowanie na niekorzyść, ale cóż, jakoś nie potrafię być dzisiaj taka miłosierna. Na koniec możemy poznać Dziennik Julii, o którym już wielokrotnie była mowa. Ci, którzy czytali serię, wiedzą, jak piękne potrafią być przemyślenia głównej bohaterki. Teraz jest okazja, aby przeczytać ich więcej.
Nie da się ukryć, że nowelki to nie to samo, co genialna seria. Nie zachwycają już tak bardzo, ani nie wyrywają serca, jak to miało miejsce poprzednio. Bardzo dobrze jednak sprawdzają się w roli uzupełnienia znanych wydarzeń. Dla wszystkich fanów serii będzie to z pewnością świetne kolejne spotkanie.
Moja ocena: 7/10
Tahereh Mafi, Julia. Trzy tajemnice/Unite Me, str. 199, Otwarte/Moondrive, Kraków, 2014